(niechciane) Życzenia

Ten tekst nie ma na celu zmianę czyjejśkolwiek postawy wobec życzeń świątecznych.

Nie wątpię, że życząc komuś szczęścia czy dobrego losu życzący „chce dobrze”, ma przyjazne uczucia! Nie zaniżam wartości wewnętrznej postawy miłości, którą ludzie jak najbardziej mają.

Ale pokazuję obciążenie formy. Forma życzeń nie jest bez znaczenia, chociaż wiele osób nie zwraca na nią uwagi. W rozwoju duchowym takie szczegóły się liczą.

W życzeniach można zauważyć presję na energie i na los drugiej osoby. Chodzi o formę. O wiele łatwiej „życzyć” niż zmienić to w wyznanie. O tym piszę.

Ileś osób może potraktować to poniżej jako zbyt wrażliwe, zbyt wydumane.
Albo zbyt zakręcone.
Jeśli tak, to proszę tego lepiej nie czytać, abyście się nie zdegustowali i proponuję poczytać mądrzejsze opracowanie: [link]

Ileś osób może potraktować poniższy tekst jako zbyt wrażliwy, zbyt wydumany.
Są bowiem ludzie, którzy są bardzo silni, mają silne energie, żyją w świecie który gloryfikuje owe energie i manifestowanie w obszarze materialnym.

Wystarczy mieć zdefiniowany jeden lub więcej tzw. centrów motorycznych we własnej energetyce (wg. Human Design) i już ileś spraw wygląda o wiele słabiej, a człowiek się czuje silny wobec okoliczności (także wobec czegoś tak mało znaczącego jak życzenia świąteczne).

Tu jest wykres HD Angeliny Jolie, mającej cztery zdefiniowane centra motoryczne: podstawy, sakralne, splotu i ego (serca fizycznego). Ją coś ma ruszać? Sądzę, że jest na tyle silna, że idzie do przodu jak czołg.

Takie osoby mogą nie rozumieć, że ktoś ma inaczej.

Poza tym nie mam energii na to, aby cokolwiek komukolwiek udowadniać. Więc proszę to przyjąć jako nieprawdziwe od razu, aby nie próbować dyskutować z tym. Z czymś nieprawdziwym nie ma dyskusji – więc niech tak będzie.

Opowiadam o sobie i tak to proszę potraktować.

Życzenia

Hoł, hoł, hoł, Merrry Christmass!!

Jeśli ktoś mi mówi:
„Życzę ci Wesołych Świąt!”
to przypominają mi się te słowa, tylko w języku czeskim.

„Přejeme Vám veselé Vánoce”
„Życzę wam wesołych Świąt Bożego Narodzenia”

słowo „życzę” to: Přejeme
a „życzenia” to: přání

Nieodmiennie to kojarzy się z polskim „przeć”. Przeć czyli też i wpychać.

I tak odbieram życzenia – w ciele energetycznym jako napieranie, pchanie.

Dla mnie czas świąt jest czasem opresji. Osoby, które mają (wg. Human Design) zdefiniowane centra motoryczne, w których mogą rozporządzać energiami życiowymi są w stanie zrobić „coś z tymi” energiami, które w owych życzeniach lecą ku nim. Ja nie jestem w stanie „dać odporu” tym energiom, bo nie mam zdefiniowanych centrów niskich, motorycznych, związanych także z ustalaniem kierunku życia, kierunku losu materialnego. Dlatego też, gdy ktoś mi „życzy”, to … czuję presję na mój osobisty los. Nawet jeśli są to życzenia pozytywne, to czuję duży dyskomfort, że ktoś lepiej wie, co ma, co powinno mnie spotkać. A moja słaba decyzyjność jest dodatkowo osłabiana przez silne impulsy chcące nierzadko czegoś innego niż ja sam.

Może osoby rzadko mają takie odczucia, ale na pewno ileś osób wokoło czuje podobnie, nie każdy jest energetycznym siłaczem.

Wciskanie

Psychologowie mają takie proste określenie: „wcisk„. Jest to działanie, przez które druga osoba nam zarzuca, że mamy jakieś odczucie, przekonanie, jakąś postawę albo emocję. Z dużą siłą stara się udowodnić, że właśnie tak się czujemy, zachowujemy. I często czuje tryumf, że wie lepiej niż my sami co się w nas dzieje.

Często „wciskiem” jest oskarżenie,
np. „ty jesteś uprzedzony do mnie!”,
albo nakazy, komendy typu:
„Nie wstaniesz od stołu, dopóki nie zjesz wszystkiego”
albo łagodniej: „No co, nie smakuje ci? Nie zjesz tego?”

Presje są w arsenale białej strony, skoncentrowanej na tym, aby zachować kontrolę nad sytuacją, to postawa z typu białych wzorców. Co ciekawe, Dusze mające białe wzorce potrafią zarzucać coś komuś bez słów. „Żal nie wyrażany słowami”, „bezgłośne narzekanie”, „presja, aby to jednak zrobił..!”

To często dostają mężowie nosiciele symbiontów od swoich (współuzależnionych) małżonek mających białe wzorce. A nawet wystarczy, że mężczyzna będzie miał więcej postaw ciemnych, „wolnościowych”, jak je nazywam, to już może się białym energiom nie podobać. „Nie pij”, „zachowuj się kulturalnie!” „Znowu wyszedłeś na idiotę!” „Jak ty się wyrażasz?!” (to, że ma przed sobą dwie istoty: męża + symbionta to nie trafia jej do głowy, nie wie, że nie jest tego w stanie przewalczyć żadną formą presji)

Samo poniżanie, czy atakowanie kobiety przez symbionta pijącego męża jest ohydne, wstrętne i niehumanitarne. Jednak pani żona także odwdzięcza się jak umie. Presjuje swojego męża, próbuje w niego wepchnąć te zachowania, przekonania, które „… są przecież tak poprawne, tak dobre, on powinien się tak zachowywać!

„Czemu on tak nie robi!? On powinien być porządny! Ja na nim to wymuszę!” Tak biała strona pięknym za nadobne ciemnej.

„Přejeme Vám veselé Vánoce”

Czas, w którym mamy się cieszyć, dzięki tym usilnym presjom, „aby było dobrze” potrafi zamieniać się w środowisko wzajemnego ograniczania, nachalności. Nachalność z jaką starsi potrafią „życzyć szczęścia młodym” potrafi tym młodym napsuć tyle krwi, że młody/a będzie ileś tygodni oczyszczał/a się z tych „życzeń wszelkiego dobra”. Aby dojść do siebie młody/a będzie też może nawet musiał odciąć się od energii rodzica, co także go/ją osłabiało. Jeśli jest słaby energetycznie, słabszy od rodzica.

Tak wygląda energetyczna praktyczność życzeń, potrafi być ogromnie, mocno upadlająca, zawłaszczająca losy, ustalająca kierunki życia. Słabsze Dusze, mające „pustki” w centrach motorycznych mogą w przyadku dużej karmy być mocno otwarte na programowanie, i to niestety rzeczy dla osoby niekorzystnych.
Zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z silnymi acz nieświadomymi rodzicami.
Tacy często bywają tzw. „spłatorami karmicznymi”, czyli mają Dusze, które właśnie wobec dziecka chcą coś, coś chcą mu „odpłacić” za dawne wcielenia.

Wiele, wiele razy pamiętam jak moi rodzice MOCNO rozmijali się z tym, czego ja chciałem,

nie wiedzieli o tym,

nie pytali mnie o to, czego pragnąłem..

Ale ŻYCZYLI mi tego, czego ONI SAMI chcieli.

Wciskać to jest naprawdę adekwatny czasownik. Ma być miło, to życzymy (wciskamy) odczucie przyjemności, ma być radośnie, to wciskamy ci odczucie przyjemności. Nie ważne, co ty odczuwasz, to ważne, co my ci chcemy wcisnąć.

To też jest, oprócz energii coś więcej – można wciskać komuś los. On/a będzie chciał/a mieć swój los, ale rodzina stwierdza, że nie, ma być tak jak my chcemy.

Osoby pracujące z ustawieniami Hellingerowskimi dobrze wiedzą, jak często Dusze dzieci dają sobie wciskać energie, cele rodowe, karmę rodową. I potem taki potomek, dziecko tym żyje. Wymiotuje tym, tym lukrem połączonym z niezrozumieniem i presją. Ale nie umie inaczej, bo jego Dusza tak chce, chce to brać.
Osobowość chce mieć inne życie, ale właśnie rodzice dopadli dziecko i je programują, tak jak ich Dusze chcą.

Podobnie jest w korporacjach, na uczelniach, w organizacjach – nie ma miejsca na osobistą swobodę, jest „ścieżka kariery”.

..

Relacje rodzice- dzieci są jednoznacznie najsilniejszymi karmicznymi związkami jakie występują. Już nawet związki między małżonkami są lżejsze.

Dodatkowo wpisywanie tych wcisków energetycznych w krajobraz świąt, które pochodzą z systemowej religii.. robi się kiepska zupa z tego.

Czy mnie lubisz?

Ale spójrzmy, co tam jest za tymi życzeniami? Co ta druga osoba chce mi powiedzieć? Co życząc mi tak właściwie mi mówisz?

Czy oznacza to, że mnie lubisz?

Zastanawiam się:
Czy to oznacza, że jestem dla ciebie ważny?
Czy to oznacza, że mnie lubisz?

No, niekoniecznie.

Ja rozumiem, w podtekście, kulturowo, zwyczajowo to oznacza właśnie tak, że ktoś mnie uznaje za osobę istotną na tyle, aby mi „życzyć”. Że mnie lubi, że mnie nawet kocha. Ale tego nie powie, bo „tradycyjnie” się tego nie mówi. Tradycyjnie „się życzy”. Jednak ileś tracimy nie mówiąc o naszych uczuciach, o naszej bliskości wobec tej drugiej osoby. Mimo, iż może to właśnie odczuwamy. Życzenia są kulturową maską, mają uchronić życzącego przed odsłonięciem, przed słownym wyrażeniem w pełni swoich głębokich uczuć. „Bo a nóż ktoś mnie zrani?”

„Nie powiem, że cię lubię, że chciałbym słuchać twoich opowieści i spostrzeżeń. Bo się boję, zupełnie podświadomie.”

„Nie powiem, że jesteś dla mnie bliska i droga, że mam uczucie dla ciebie. Bo możesz mnie wyśmiać i tego się boję.” albo „Boję się, że jak powiem ci, że cię kocham, to weźmiesz to jako oświadczenie, że jestem gotowy dla ciebie poświęcić życie. Że weźmiesz to za podstawę do wykorzystania mnie i nadużycia moich uczuć”.

Życzenia czegoś dobrego oznaczają.. brak wrogości.

W dawnych czasach, gdy ludzie się mocno bijali, a nawet zabijali, to pytania
„czego mi on życzy?”
„czy on dobrze mi życzy?”,
„czy jest dla mnie przychylny?”
były bardzo istotne.

Postawa drugiej strony była istotna, bo od razu odpowiadała na pytania: „Czy mam już uciekać? Czy mam się bać? Czy mam się bronić?”


Obecnie ludzie bezrefleksyjnie powielają szczątki schematu walki, poprzez…. życzenia.

Dusze pamiętają dobrze do czego to służyło i uważają, że jeśli człowiek powiela dawny schemat to dawne zwyczaje nadal obowiązują.
Schemat „bij albo uciekaj” jest jak najbardziej dla Duszy zrozumiały. A przez coś tak prostego jak życzenia – Dusza go odkurza.

Dla Dusz, dla mojej Duszy wspomnienie pytania o nastawienie czyjejś osoby do mnie, co powoduje? Zwiększanie się mojego uzależnienia od postawy tej innej osoby. A w rezultacie (jak nad tym nie zapanować) daje to zwiększenie niewolnictwa od celów innych osób.
Oczywiście, mam pracować nad „odczulaniem się”, mam pracować nad „poprawną postawą”, nad poczuciem bezpieczeństwa.
Nie ma ono wynikać z zewnątrz, a z wewnętrznych postaw.

ALE.. aby się od czegoś oczyścić trzeba to zobaczyć. I dlatego to piszę.

„Życzę ci wesołych Świąt Bożego Narodzenia”
Można więc spytać się tak życzącej osoby:

Czy oznacza to, że mnie lubisz?
Czy to oznacza, że jestem dla ciebie ważny?
Czy to oznacza, że cieszysz się na czas spędzony razem ze mną?

Może (zamiast tak życzyć) to powiesz mi, że mnie lubisz? Że lubisz być ze mną i chciałbyś (chciałabyś) w tym nadchodzącym roku się ze mną spotykać?

O, to już brzmi groźnie dla Duszy. Dusze często w swojej zewnętrznej warstwie (Osobowość, ego) mają mechanizmy obronne, które dają blokadę na zranienie. „Ktoś mnie nie zrani ale za cenę taką, że nie będę wyrażać moich prawdziwych uczuć”. Tak się ludzie zamykają.

Ja się zupełnie im nie dziwię. Przecież chodzący po świecie nosiciele symbiontów czy też posiadaczki wejść mają na tyle cięte i ostre języki (dzięki swoim obciążeniom), że ludzie, tacy normalni, zwykil po prostu obawiają się o siebie, aby znowu ich ktoś nie zranił, nie zaczepił, nie oszkalował, nie poniżył.

Tak wygląda realna część obciążeń duchowych – osoby z krokodylcem i/lub ciemnymi wzorcami są w stanie za 20 sekund zmieszać człeka z błotem, poniżyć i upokorzyć.
Osoby z wejściem lub/i z białymi wzorcami potrafią naprzeć i zacząć wymuszać na człowieku coś, czego on nie chce w równie ekspresowym tempie..
Dlatego zwykle osobowości posiadają bariery, blokady, dlatego się nie afiszują z własnymi uczuciami, dlatego nie pokazują własnego wrażliwego wnętrza innym. Bo doświadfczenie całych pokoleń mówi, że można być zranioną/zranionym.

I dlatego utrwaliły się takie pochodzące z czasów walk fizycznych schematy, jak na przykład życzenia.

Ale dzisiaj już możemy od tego odchodzić.

W gronie zaufanych sobie osób nie musisz oczekiwać presji, wcisków, życzeń, tylko możesz istotnie zapytać się:

Czy oznacza to, że mnie lubisz?
Czy to oznacza, że jestem dla ciebie ważny?
Czy to oznacza, że cieszysz się na czas spędzony razem ze mną?

Te pytania nie są presjujące. I zarówno odkrywają mnie samego (pytam się o prawdziwe odczucia, uczucia, i pokazuję, że jestem otwarty na odbieranie ich), jak i daję możliwość
Same takie pytania zwiększają bliskość między dwiema osobami. I nie musi to od razu być napędzana hormonami bliskość seksualna, która promuje zachowania systemowe (prokreacyjne). Bliskość może być przyjacielska.

Do początków XX wieku częste były zachowania w gronie mężczyzn, którzy dotykali kolegów i przyjaciół aby zaznaczyć dobre relacje, dobre stosunki z nimi. Pokazują to stare fotografie, może nawet zwłaszcza te pozowane, gdzie pokazywano też swoje wewnętrzne postawy.

I nie były to sprawy gejowskie, tak pokazywano sobie, tak wyrażano braterstwo:

Ja sam pamiętam, że w podstawówce, w klasach 1 do 3 chodziliśmy na przerwach na korytarzu z kolegami zarzuciwszy sobie ręce na ramiona. To oczywiście dawało duże poczucie braterstwa. Zadziwiające – obecnie tego nie widziałem, żeby chłopacy tak robili.

Dwie wojny światowe, podporządkowujące karności wojskowej, „porządkowi” zagłuszyły te wewnętrzne wyrazy uczuć. Mężczyźni także przez to stali się słabsi, ponieważ wojny ich skundliły. System zrobił swoje.

Dlatego też pytania:
Czy oznacza to, że mnie lubisz?
Czy to oznacza, że jestem dla ciebie ważny?
Czy to oznacza, że cieszysz się na czas spędzony razem ze mną?

..mogą wręcz kojarzyć się nadmiernie uczuciowo. Mogą wydawać się, że są zaproszeniem do relacji gejowskiej!
Proste skierowanie uwagi na uczucia, na bliskość pokazuje jak społeczeństwo jest zabite dechami i przyspawane do wizerunku „jeśli mężczyzna jest uczuciowy to od razu musi być pedał”.

A tak na pozytywnie?
Jeśli już życzenia są takie nie w porządku, to co zamiast nich zastosować?

A pewnie, jest coś, i jest to coś wspaniałego!!
Coś, co wprawia od razu w dobry nastrój, daje poczucie błogości 🙂

Chodzi o wyznania.

Zamiast życzeń – wyznania. Wyznawanie własnego uczucia. Opowiedzenie o nim.

System baaardzo nie lubi uczuć.

Bardzo ale to bardzo!

Jeśli tylko to jedno zapamiętasz, będziesz mógł/mogła odróżniać zachowania Systemowe u kogokolwiek! Łącznie z bytami niewcielonymi i z obcych galaktyk!! Niechęć do miłości równa się niechęci do Boga Dawcy Życia (in. Tao, Absolutu czy jak chcesz Go nazwać). Niechęć do miłości i życzliwości jest też formą demonizmu. Często bardzo zakamuflowaną. Od dzisiaj możesz wiedzieć, że taki ktoś ma wzorce demoniczne, a jego Dusza konszachty z demonicznymi siłami.Osobowość może o tym nic nie wiedzieć, a nawet zarzekać się, że on/ona jest bardzo w porządku.

Nie mówię tego, aby robić obawy, albo wyolbrzymiać sprawę. Będzie nadal tak jak było, natomiast można mieć świadomość co jest z danym kimś.

Szczególnie System Ziemski nie lubi miłości. Wręcz nie ma w Systemie miejsca na miłość.

Im bardziej ktoś jest w systemie, tym mniej potrafi wyrażać uczucia, tym mniej uważa, że uczucia są w ogóle do czegokolwiek potrzebne.
Obejmować się z kimś na przywitanie, pożegnanie? Ależ to odpychające! Na to nie ma miejsca, na jakieś obejmowanie się! Po co w ogóle cokolwiek wyrażać, jeśli wystarczą chłodne relacje i zależności?

Co ciekawe, w firmach, korporacjach, organizacjach (także religijnych) jest szerokie miejsce dla Życzeń! „Życzymy ci tego, żebyś zdał maturę” Nie mamy bladego pojęcia czy chcesz w ogóle zdawać maturę, mamy w nosie to, że ci ciężko w szkole, ale jesteśmy dobrymi wujkami systemowymi, którzy ci „dobrze życzą” i chcą dla ciebie jak najlepiej!

W korporacji wyrażanie uczuć jest możliwe, o ile są to życzenia. Albo nakazy – szef ma możliwość nakazać komuś coś, z powodu swoich uczuć. „Lubię ją więc każę jej..” „Nie lubię go więc każę mu…”

Jedno (życzenia) i drugie (nakazy) niewiele się od siebie różnią.. Jednak na iwentach np. „opłatkach” są miłe uczucia, pewnie, ale forma pozostaje presjująca. Tak jest łatwiej. Bo kto się zastanawia co drugi czuje? Że go trochę przydusimy? To nie ważne. Ważne co my mu ŻYCZYMY. Mam dziesiątki takich za sobą i stałe odczucie obrzydzenia.

 

Brak uczuć to oczywiście jest zaszczepienie celów półbogów (anunaków) dla ludzkości. Mamy tańczyć tak jak nam zagrają, mamy powielać ich historię, ich zachowania, wyznawać ich cele. Pamiętasz jak sztywne potrafią być rytuały i postawy religijne?
Dzisiaj spotkałem na ulicy księdza franciszkanina. Szedł w swoim habicie. Z 10 metrów radośnie do niego rzekłem: „Szczęść Boże!” I co? Nie, ani się nie uśmiechnął, zdziwił się i o wiele słabszym głosem, jakby zrezygnowany odpowiedział tymi samymi słowami. System działa.

Czy lubisz?

Ktoś może, zamiast mi coś wciskać (życzyć), może mi wyznać (powiedzieć), że mnie lubi i lubi przebywać ze mną. Że lubi czas spędzony ze mną.

Takie wypowiedzi są proste i głębokie. Rosjanie nazywają je „otkrowiennyje”, szczere czyli pochodzące od krwi, czyli z głębi. Coś, co pochodzi z krwi nie może być płytkie, ani też tanie, jest głębokie i wartościowe w sensie osobistym. I takie są owe wypowiedzi:

Lubię cię.

Lubię przebywać w twoim towarzystwie.

Cieszę się, że cię widzę.

Kocham cię.

Czy samo czytanie tych słów nie wprawia w dobry nastrój? A jakże, tak! Zamiast „wpychania mi czegoś”, ktoś otwiera się i z własnego wnętrza daje prezent – słowo uczuciowe, słowo opisujące uczucia.

Dlaczego przychodzi dobry nastrój?
Powtórzmy sobie, i poczujmy to jeszcze raz, można sobie wyobrazić (lepiej lub gorzej, nie ważne), że słyszymy te słowa od kogoś mówione w naszym kierunku:

Lubię cię.

Lubię w tobie to, że… ( i tu krótki opis) .

Lubię przebywać w twoim towarzystwie.

Cenię w tobie …. (i tu przyczyna dlaczego go/ją cenimy).

Cieszę się, że cię widzę.

Cieszę się, że w przyszłym roku będę cię widywać i rozmawiać z tobą.

Kocham cię.

Nie musimy wymuszać na otoczeniu takich wyznań. Nie musimy zadawać pytań „doprecyzowujących”, chociaż możemy. Najpewniej będzie to trochę dziwnie przyjęte, bo tego nikt właściwie nie robi.

Ale możemy zacząć dla siebie samych „tłumaczyć sobie”, przetłumaczać z polskiego na nasze te wypowiedzi typu „życzę ci ..”.

Jak by one wyglądały? w formie:
„Lubię to, że…”,
„Lubię cię za to, że …… „,
„Lubię w tobie to, że …… „,
„Dobrze się z tobą czuję ponieważ ……”,
„Chciałbym/chciałabym w nadchodzącym roku również cieszyć się spotkaniami z tobą, ponieważ ….. „

Co tamta osoba pozytywnego chce nam powiedzieć tak „od siebie, tak z głębi, co czuje w głębi wobec nas. Jest to też forma ćwiczenia jasnowidzenia – jasnowidzenia intencji.

Tak więc przebrnęliśmy przez temat, a na końcu dotarliśmy do prostych wypowiedzi tworzących dobry nastrój i dobre wibracje. Chcę się nimi z tobą podzielić.

Reklamy

27 Komentarzy (+add yours?)

  1. grażyna
    Sty 03, 2018 @ 20:25:44

    super wpis:)!!!
    bardzo Ci dziękuję, że wyraziłeś tak prosto i klarownie, co mnie też nie pasuje.
    nie znoszę tych wigilijnych obślimaczonych wymuszonymi pocałunkami życzeń, wymyślanych na szybko, żeby coś powiedzieć. tych „zdrowia, pomyślności, zadowolenia z dzieci, pracy, ……”
    a tak mało przy tym jest prostych komunikatów o uczuciach: przykro mi, że …; tak się cieszę jak widzę….. ; o, jak ci współczuję.
    moim zdaniem dobrze zdiagnozowałeś przyczyny – tzw „kultura” oducza nas być człowiekiem, odhumanizowuje. mamy być robotami, niewolnikami, wyrobnikami, więcej, szybciej, konsumuj.
    dobrze, że nie masz tych „dolnych motorów” i to zauważasz. i piszesz o tym. ja mam chyba więcej centrów motorycznych (jestem MG), tym niemniej też tak czuję. szczególnie ostatnie święta w naszym domu były takie błeeee.
    już zdeklarowałam, że wypisuję się z organizowania katolickich świat u nas w domu. będę świętować to, co chcę, jak chcę i kiedy chcę. kiedy będę miała powód do Świętowania.
    dzięki też za fajne spostrzeżenia na temat męskiej nieseksualnej bliskości. wyrugowanie tego z naszej dzisiejszej rzeczywistości i etykietkowanie takich zachowań w kategoriach homoseksualnych też chyba służy – niezdrowo – ograbianiu mężczyzn z siły płynącej z akceptacji wrażliwości.
    chłopaki, przytulajcie się do siebie! i do dziewczyn też. i można płakać. po burzy szybciej wychodzi słońce:)
    dzięki, dzięki, dzięki ❤

  2. Aneta D Falkiewicz
    Sty 03, 2018 @ 20:38:20

    Piękne ! ❤

  3. Swiat Ducha
    Sty 03, 2018 @ 21:38:10

    Grażyna, Aneta
    To dobrze, że się wam podoba, ja mam tak słabe energie, że nie powinienem udowadniać czegoś (wg. HD i tak też czuję), męczy mnie to strasznie.
    Ale to mi nie dawało spokoju, naprawdę. I dlatego najpierw sobie „do szuflady” to napisałem, a teraz publikuję.

    Na Fejsbuku dałem taki wpis:

    a w nim: „Chcesz mi czegoś życzyć?
    Lepiej mi powiedz czy mnie lubisz i dlaczego.
    TO ma dla mnie jakąś wartość i znaczenie”

    Bardzo fajnie wyszło, ileś osób wpisało rzeczywiście swoje odczucia wobec mnie, co było dla mnie wspierające, poruszające, bardzo przyjemne.

    Jest to trochę taka forma prowokacji, performingu, ale pozytywna, z zasobów psychoterapii grupowej.
    Możecie spróbować sami i potem powiedzieć jak wyszło. 🙂

  4. Marc
    Sty 03, 2018 @ 22:13:42

    Bardzo się cieszę, że wyciągnąłeś z szuflady. Dla mnie odkrywczy tekst, normalnie dużo emocji się pojawiło w trakcie czytania. Zawsze mnie denerwowały życzenia tylko nie wiedziałem czemu, teraz wiem, że chodziło o presję i pustkę.

  5. Wanda
    Sty 03, 2018 @ 22:31:08

    Łatwo mi tym razem zabrać głos i robię to chętnie-Twój opis jest trafny a sposób w jaki wytłumaczyłeś jest bliski i poczułam do Ciebie sympatię,przedtem miałam tylko podziw.

  6. KR
    Sty 03, 2018 @ 23:54:06

    Dzięki za wpis, zbiegł się bardzo z różnymi myślami u mnie na ten temat. Składanie życzeń (i ich przyjmowanie) zawsze było dla mnie niesamowicie krępujące, w dzieciństwie robiłem co mogłem, aby uniknąć tego momentu kolacji wigilijnej – chociaż ze sporym poczuciem winy, że boję się tej „protezy” okazywania miłości bliskim. Miło było przeczytać twój wpis, bo ten żal jakoś mi odpłynął i z perspektywy obecnej, czuję, że ten „życzeniowy opór” pewnie brał się z niezgody na brak autentycznej szczerości w przekazywaniu bliskim tak wyrażonych intencji. No i w kontekście tych rozmyślań z paru ostatnich dni, po wigilii spędzonej u rodziców, przyszła motywacja, żeby zamiast prezentów, życzeń i całego galimatiasu, powiedzieć im po prostu, że ich kocham. Tylko nie tak na niby, ale tak, że się czuje, że coś tam się w człowieku porusza. Tego bardzo chciałbym (stety, niestety ;), i także tym, co tego chcą) życzyć sobie na przyszły rok.

    Ciekawe jak odbierasz swoje bycie projektorem? Ja jestem PJ ze zdefiniowanymi pionowo czterema centrami od samej góry w dół. Muszę przyznać, że pierwsze spotkanie z HD, było dla mnie bardzo przygnębiające, no bo jak to tak, zawsze bardzo chciałem manifestować, dorastałem w cieniu bardzo marnie uwarunkowanego manifestora (ojciec), a tu zero energii. Miałem nawet taki żal o to, że moja mama opóźniła poród o jeden dzień – gdyby nie to, to byłbym MG z niezłym ładunkiem energii na dole. Ale jak patrzę na bliskie osoby, ze zdefiniowanymi centrami motorycznymi, to widzę ludzi, którzy często miotają się w potoku własnych energii jak opętani. Dużo wrażeń z tego, ale i dużo stresu. Może to i daje potencjał do zdobywania, czy parcia jak czołg, jak piszesz, ale teraz, z perspektywy czasu, myślę, że większym darem jest nasza, projektorów, zdolność do życia w świętym spokoju, o ile tylko właściwie pozwolimy docierać do siebie energiom z otoczenia, no i umiejętność czekania na rzeczy, które z czasem same przychodzą. Więc, jak dla mnie, wcale nie jest tak źle, a nawet całkiem dobrze 🙂

  7. Swiat Ducha
    Sty 04, 2018 @ 00:00:35

    Grażyna, Aneta
    Tak jak słucham radia to reklamy bardzo mocno podkreślają, co powinniśmy robić. I dlatego nie przepadam za radiem. Wolę być wolny w mojej przestrzeni.
    Szczęściem nie jest to ograniczona przestrzeń, a szeroko rozpostarta.
    Nie umiem wszystkiego, ale to nie szkodzi.

    Na tej fali napisałem taki wpis na Fejsbuka:

    „Chcesz mi czegoś życzyć?
    Lepiej mi powiedz, czy mnie lubisz i dlaczego.
    TO ma dla mnie znaczenie i wartość.”

    Trochę jest taka prowokacja, ale pozytywna.
    Miałem dużo pozytywnych wpisów! Dostałem istotnie wiele przyjemnych, czy wręcz wzruszających komentarzy. Bardzo piękne energie się zrobiły.

  8. oczko
    Sty 04, 2018 @ 10:20:31

    Akurat taki okres świateczny przywołuje refleksje, ale nie tylko o święta chodzi.. Życzenie komuś 100 lat !!! czy wypowiadając takie życzenia wobec innych ludzi wiemy co życzymy? Jak wygląda życie osoby schorowanej ,której życzy się 100 Lat?
    To jedno … a druga sprawa to chyba odczucia ( uczucia) z jakimi to mówimy ( te życzenia). Wydaje mi się ,że szczere prosto z serca życzenia szczęścia nikomu nie powinny zaszkodzić, bo każdy rozumie po swojemu szczęście abo realizacji marzeń. Ale całkowicie się zgadzam z Tobą Andrzeju, że powinniśmy baaardzo uważać co mówimy i życzymy innym ludziom. Zastanawiam się co jest większym nośnikiem energetycznym słowa czy myśli????

  9. Anna Adam
    Sty 04, 2018 @ 10:27:11

    Świetny tekst.
    Od jakiegoś czasu czytam bloga i jestem zachwycona 🙂
    A więc zgodnie z myślą przewodnią tekstu, nie będę nic życzyć autorowi, bo Wszechświat jest mądrzejszy i wie lepiej, tylko napiszę że lubię Tu być 🙂

  10. Marc
    Sty 04, 2018 @ 12:43:08

    Z drugiej strony. Co napisać znajomym z FB jak np. mają urodziny… Jakoś tak niezręcznie takie osobiste rzeczy :/. Kurcze, jak przychodzi co do czego to nie takie proste 🙂

  11. Aneta D Falkiewicz
    Sty 04, 2018 @ 12:44:29

    Nie pisać na fb. Powiedzieć osobiście 🙂 nawet innego dnia. Przecież na fb nie przeczytają kilkuset życzeń a osobistą rozmowę/uśmiech zapamiętają 🙂

  12. Aneta D Falkiewicz
    Sty 04, 2018 @ 12:47:56

    a wizualizacja ‚kokonów’ na regularne pielgrzymki życzeniowe nie pomaga? zdaję sobie sprawę, że nie każdy posiada taki wgrany od urodzenia ochronny kokon, ale ?…

  13. Marc
    Sty 04, 2018 @ 14:08:13

    Tak, ale mam dalszych znajomych, z którymi nie mam osobistego kontaktu, a którzy mi wysyłają życzenia, więc nie wiem czy takie uczuciowe komunikaty by były na miejscu, a z kolei coś bym im chciał napisać.

    Zacząłem się też nad tym głębiej zastanawiać – co bym tak szczerze chciał powiedzieć takiej osobie i w sumie doszedłem do wniosku, że tak głębiej to nie łączy mnie z nią zbyt wiele i może nawet trochę tak na siłę utrzymuję niektóre „znajomości”. To było dosyć mocno niepokojące odkrycie.

  14. Aneta D Falkiewicz
    Sty 04, 2018 @ 14:10:42

    Odpuść. Nie jesteś na Ziemi by spełniać oczekiwania innych. Rób i mów tylko to co z Ciebie samego szczerze wypływa i wychodzi. Trzymanie rzeczy na siłę to jak kreowanie własnego niewolnictwa, karmienie ego.

  15. Marc
    Sty 04, 2018 @ 16:35:15

    No to taka porada w stylu, boli cię ręka, to obetnij 🙂 A jak będę sam w domu siedział i chciał chociaż na „fejsie” do kogo zagadać, to porozmawiasz ze mną? Oczywiście że nie i bym tego nie oczekiwał, bo przecież nawet się nie znamy. Tu w grę wchodzą różne motywacje, potrzeby. Ludzie dzisiaj wszem i wobec dają lekką ręką rady, których konsekwencji nawet nie dotkną. Ale dzięki za chęci 🙂

  16. Aneta D Falkiewicz
    Sty 04, 2018 @ 16:38:14

    Ja bym odpowiedziała, zresztą zawsze obcym odpowiadam. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Jeśli niczego się nie boisz, niczego nie oczekujesz to takich pytań i wątpliwości nie miałbyś 🙂 A zresztą – obcięcie ręki pomaga i jest nawet wręcz wskazane, bo tylko wtedy robimy miejsce na ludzi, z którym będziemy rezonować na podobnych sobie wibracjach 🙂

  17. Marc
    Sty 04, 2018 @ 17:21:05

    Jakbym miał chorą rękę, to bym ją jednak najpierw leczył :). Oczywiście, że się wielu rzeczy boję i mam masę wątpliwości. Myślę – jak większość ludzi.

  18. Aneta D Falkiewicz
    Sty 04, 2018 @ 17:22:02

    Hehe 🙂 To nie bądź jak większość 🙂 Bądź sobą 🙂 wyjdź ze schematów 🙂

  19. Dworzanin_Herzoga
    Sty 04, 2018 @ 17:23:53

    „Wiele, wiele razy pamiętam jak moi rodzice MOCNO rozmijali się z tym, czego ja chciałem,

    nie wiedzieli o tym,

    nie pytali mnie o to, czego pragnąłem..

    Ale ŻYCZYLI mi tego, czego ONI SAMI chcieli.”

    ^ Ten fragment od razu przypomniał mi utwór Hasioka „Synu” z M.Maleńczukiem na wokalu.

    Ogólnie ciekawy temat.
    pozdr.

  20. Marc
    Sty 04, 2018 @ 18:11:57

    Dobra, zjem kolację i wychodzę 😉

  21. Swiat Ducha
    Sty 04, 2018 @ 22:29:30

    Anna Adam

    O! To jest piękne! „Lubię tu być.”
    To mówi, że moje teksty coś znaczą, że komuś przypadły do gustu, że są pomocne. Konkretnie – Tobie.

    I to istotnie jest dla mnie informacja – ważna informacja, bo przecież staram się o to, aby takie były.
    To jest to, co psychologowie nazywają „informacją zwrotną”. Przez to przestaję żyć w jakiejś pustce, a mam konkretne oparcie w informacji.

    Ale też wiem, że to nie jest popularne, takie wyrażenia „od siebie”, swoich wewnętrznych stanów, zwłaszcza emocji czy uczuć to niestety są narażone na przykrości.

    Raz, że jest to niepopularne. Mało kto mówi „od siebie”, więc jeśli ktoś tak powie, to patrzą na niego/nią jak na głowonoga.
    Panuje trend aby używać zamiast „ja (czasownik-coś zrobiłem, czułem, przeżyłem)”
    to użyć „ty (robisz, czujesz, przeżywasz)”
    To jest EWIDENTNA HIPNOZA! Inna sprawa, czy zdobędzie podatny grunt i ktoś się tym zasugeruje.. ale jest to wyrażenie sugerujące, hipnotyzujące.

    „Ty (robisz, czujesz, przeżywasz)” cudownie przechodzi, przenosi ciężar z „ja” na „ty”. Już nie ma moich doświadczeń, moich uczuć, moich emocji. Są – twoje, to ty to sobie wyobraź, ty to przeżyj!
    To jest manipulacja..

    Dwa, niepopularne jest mówienie od siebie, bo jest to kwestia istotnie odkrycia siebie, „odkrycia swoich kart”. W przestrzeni internetu często przychodzi nam nie ujawniać tego nawet kim jesteśmy. Nicki i inne narzędzia dają anonimowość,
    ale także niezaangażowanie osobiste i .. chłód w relacjach. Ja sam przecież jak mam trzech czytelników o podobnie mało mi mówiących nickach, to się gubię. .
    Mając dużo dobrej woli nie umiem sobie wyobrazić użytkownika „kwak8” albo „myciek” ponieważ znam jedynie jego kilka liter nicka.
    Owszem, jak biorę wahadło to rozczytuję jakie ma cechy duchowe, obciążenia, nawet z dwóch linijek tekstu, które zostawił.
    Ale to jest co innego. To nie jest realne poznanie kogoś, tylko pewna informacja.

    Trzy, no i doszliśmy do „dyskusji” internetowych, które nazywam dla siebie walkami, bo są to walki energetyczne. Niestety.
    Od dawna nie wchodzę w to, ale wiem, że niezliczone fora mają swoich użytkowników, którzy lubią „dyskutować”, a tak naprawdę uruchamiają wzorce walk (w internecie – energetycznych). Poza tym także są inne sposoby nękania, o których słyszałem.

    Nie dziwię się więc, że w naszym świecie nie jest łatwo zdobyć się na powiedzenie czegoś z głębi siebie. Zwłaszcza jak się chce albo potrzebuję „chronić gardę” w systemie, czyli być odpowiednio poprawnym politycznie dla pracodawcy, czy też nie wypaść jak idiota wśród znajomych.

    Ale, jak widać tu, i na FB, jest ileś osób, które chcą się podzielić swoimi uczuciami. Takimi osobistymi.
    Więc – można.

    Kiedyś byłem przez rok nauczycielem liceum społecznego ASSA we Wrocławiu.
    Tam dyrekcja nazywała nauczycieli „organizatorami sytuacji (edukacyjnych)”.
    Bo i szkoła była wielce experymentalna.

    Ja też, na FB zrobiłem, zainspirowałem taką sytuację, i odzew jest świetny!
    FB świetnie (jak widać) spisuje się jako miejsce na laurki.
    Nie jest to śmiech- przecież chcemy dostawać wsparcie, dostrzeżenie.
    Nie jest to różne od rozwoju duchowego. To tylko pokręceni nauczyciele mówią o tym, że ego jest złe. Złe ego jest złe, jak np. ktoś ma wzorce narcyzmu albo więcej.

    Ego każdy ma i nie ma co się oszukiwać, że „nagle” się tego pozbędziemy.
    Odpowiednie, dobrze przystosowane ego jest ważne dla rozwoju samoświadomości, Świadomego Ja.
    Bez ego nie ma dużego wzrostu Świadomego Ja, a więc i świadomości Oświecenia..

    I pies także ma naturę Buddy, ale to człowiek jest w stanie ją zrealizować – jak mówią Buddyści.

  22. Swiat Ducha
    Sty 04, 2018 @ 22:41:23

    Marc
    Świetnie, że się zastanawiasz! To początek zmiany.
    Zmiany nie muszą być bolesne, mogą być uwalniające!

    > może nawet trochę tak na siłę utrzymuję niektóre „znajomości”. To było dosyć mocno niepokojące odkrycie.

    W kontekście owego „ucięcia” można przyrównać opuszczenie utrzymywanych na siłę znajomości z owym „ucięciem”..
    Tak jakby twoja Dusza tak na siłę to trzymała.
    Dziesiątki, setki fejsbukowych „znajomych”, czy – gorzej: „przyjaciół” to Dusza może postrzegać jako „coś wartościowego”.
    Ale to tylko Ty, twoje Świadome Ja może zrobić z tym jakiś porządek.
    Ja wiele razy redukowałem owych „znajomych”, których ani nie znałem, ani nie odezwali się do mnie.
    To nie podpada w ogóle pod definicję znajomości !!!!!!
    Nie mam zamiaru siebie oszukiwać.

    Ale system i jego mechanizmy będą na nas napierać, abyśmy siebie oszukiwali.
    Tak samo jak jego twórcy- anunaki oszukują nas od wieków i mało sobie z tego robią.
    Nie musimy się na to zgadzać. Tylko nasza domniemana zgoda często trzyma nas w jakimś dole.
    Proponuję pooglądać sesje Calogero aby się o tym przekonać.

  23. awentais
    Sty 05, 2018 @ 01:32:45

    Ja też bardzo nie lubię takich wciskanych na siłę życzeń. Na facebooku mam ukrytą datę urodzin, żeby obcy i pół-obcy ludzie nie spamowali mi tablicy, a łamanie się opłatkiem w święta to dla mnie horror, a już największy, jak mam składać życzenia jakimś dalszym znajomym albo ludziom prawie obcym. Ostatnio zdarzyła mi się taka sytuacja i moja Dusza niemal uciekła w popłochu!

    Zawsze sądziłam, że chyba jestem jakimś dzikusem w tej kwestii i powinnam polubić to składanie życzeń, tą tradycję, dostosować się. Ale teraz wiem, że moje odczucia niechęci są autentyczne i jak najbardziej słuszne i nie muszę ich tłumić ani zarzucać sobie jakiejś „niepoprawności politycznej”.

    Jeszcze dodam, że jestem Generatorem z 3 centrami zdefiniowanymi, ale i tak mnie ta tradycja uwiera i męczy.

    Dziękuję Ci Andrzeju za uwalniający wpis, jak również wszystkim osobom komentującym za ciekawą wymianę zdań :).

  24. Marc
    Sty 05, 2018 @ 12:18:32

    Dzięki. No właśnie, tak trochę się chyba oszukuję co do wartości FB znajomości.

  25. Kasia
    Sty 05, 2018 @ 16:05:15

    Czesc Andrzeju

    Dzieki za kolejny wpis. Czasem takie zyczenia same sie ze mnie radosnie wylewaja:) choc rozumiem o co Ci chodzi. Moja mama, ktora na swieta odwiedzilam, zaskoczyla mnie bardzo pozytywnie, oznajmiajac gosciom, ze jako osoba „niekoscielna” , oplatkiem sie z nimi lamac nie bede, co najwyzej jesli uznam za stosowne, zloze im zyczenia 🙂

    Odnoszac sie do innego zagadnienia poruszonego w tym tekscie, chce Ci podziekowac, ze jestes, chce Ci powiedziec, ze Cie lubie I lubie z Toba rozmawiac. Sciskam serdecznie 😀

    ps. przepraszam za brak polskich znakow, pisze z angielskiego kompa w pracy 🙂

  26. maricruz
    Sty 07, 2018 @ 13:37:36

    Temat wpisu bardzo dobry. W te święta sama „padłam ofiarą” takich niechcianych życzeń. Jeden z moich sąsiadów gorąco zaczął życzyć mi urodzenia dziecka. Szanuje ludzi którzy pragną się rozmnażać i zakładać rodziny, ale w moim przypadku jest to cos czego nie planuje dokonać w najblizszym roku i byłaby to dla mnie katastrofa 😀 mam po prostu jeszcze inne marzenia do zrealizowania. Tak więc jego życzenia wzbudziły we mnie duzy opór i niesmak. Rozumiem, że chciał dobrze,miał dobre intencje i może myslał, że głownym celem i marzeniem każdej kobiety jest jak najszybciej urodzić dziecko a inne marzenia realizuje tylko dlatego, że jej sie nudzi albo nie wiem co… Dla mnie rodzine trzeba zakładac mając zdrowe intencje i bedąc na to gotowym,dojrzałym a nie dlatego ze społeczenstwo wywiera na nas taki nacisk. Poprosiłam więc go by nie życzył mi czegoś co nie chce, gdyż dziecko niechciane jest niekochane i nie pojawi sie na swiecie w atmosferze radości, czyli w takiej jakiej powinno przyjsc na swiat. Mam nadzieje , że zrozumiał 😀 Główna zasada świątecznych życzeń- nie życz komuś tego czego on sam nie chce, gdyż takie życzenia pozostawią w drugim człowieku tylko niesmak + to co ty uważasz za dobre dla kogos niekoniecznie jest chciane i dobre dla niego 😀

  27. Michał
    Sty 08, 2018 @ 00:27:18

    Tutaj humorystyczna wypowiedź w temacie życzeń, tym razem noworocznych:

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: