Żyjący wszechświat duchowy


W rozmowie o światach subtelnych zahaczyliśmy o sprawy możliwości istnienia różnych światów, innych od naszego.

> To oznaczałoby że istnieje wszystko, co może istnieć, bo dlaczego nie.

Nie wiem skąd taki mocny wniosek wysnuwasz.

Potencjalność nie oznacza od razu konieczności istnienia „wszystkiego”. Jeśli są argumenty na taką konieczność, świetnie, ale jeśli nie, to nadal pozostaje potencjalność. Czy kiedyś zostanie „spełniona” we wszystkich wariantach, tego zaś nie wiadomo.

To tak jakby pisać program komputerowy. Jest komputer, jest program kompilatora, środowisko. Jest klawiatura i można pisać co się chce. To jednak nie oznacza, że na tym komputerze powstaną wszystkie możliwe kombinacje kodów dostępnych w tym języku programowania i będą uruchomione wszystkie możliwe programy. To tylko potencjalność. A i tak okazuje się, że w wielu miejscach ograniczona np. sprzętowo – nie ma np. jakiegoś urządzenia w komputerze i po prostu nie ma co pisać na nie programu obsługi, bo go i tak nie uruchomimy.
Nie warto mylić niskopoziomowych postaw z wysokopoziomowymi.
A fizycy to jak najbardziej robią. Są bowiem związani z światopoglądem redukcjonistycznym, naukowym, w którym nie mieści się w głowie, że materia mogłaby być ożywiona. Oświecenie to ładnie ukróciło – Ducha nie ma bo go nie widać, podobnie z Duszą.

Niskopoziomowe postawy są opisywane przez fizyków i są związane z materią „nieożywioną”. I możemy nieświadomie powielać taki typ myślenia, że „na górze” jest bardzo podobnie. Natomiast – jak się przyjrzysz na poziomy subtelne, to na wysokich poziomach nie ma potrzeby posiadania ani ubrania ani też domu z ogrzewaniem, aby żyć. A „się żyje”. A żyją tam istoty, ba, całe cywilizacje żyją. To tylko tutaj mamy takie sztywne warunki, które zresztą spowodowały uruchomienie tego redukcjonistycznego podejścia.

Na górze jest więcej yang, czyli zindywidualizowanego życia. Na dole jest więcej yin, czyli potencjalności.
I ci „na górze” są dla siebie często przestrzenią życiową w rozumieniu, że sama istota jest dla siebie pojazdem.
A i te istoty się przenikają, nie mając potrzeby posiadania środka do tego, aby zaistnieć.

Dla nas to trochę niewyobrażalne, ponieważ my „musimy mieć” tutaj i dom, i ubranie i łóżko i jakieś zajęcie do pracy. Aby w ogóle przetrwać.

Bardzo to jest związane z yin, bardzo jest to uwikłane w coś „nie naszego”. Dlatego kobiety tak się cieszą potomkiem: „o, kolejny pojazd! Życie będzie miało kolejną okazję do przeżyć.” (pączkowanie w yin, wzmocnienie yin), a mężczyźni dlatego tak boleją nad koniecznościami, które ograniczają im wolność (ograniczenie yang).
W światach wysokich „kobiety” ubolewają nad brakiem stałego punktu odniesienia, a „mężczyźni” cieszą się swobodą i brakiem mocnych uwarunkowań.

Tak więc fizycy (i chyba ty za nimi) wyobrażają sobie, że niebo nie jest zaludnione, natomiast jest pełne „tamtej materii”. To jest proste przeniesienie, projektowanie swoich przekonań niskopoziomowych.

Im wyżej w poziomach subtelnych, tym bliżej „czystej istoty”. Już nasze emocje są tylko na poły materialne, przelewają się jak fale na morzu, co świadczy o ich małej materialności, a większej bliskości istocie, bytowi.
Im wyżej w światach przejawionych, subtelnych, tym subtelniej i mniej przejawienia, tym subtelniej.

Ale w naszym prostym doświadczeniu, choćby już emocje, są energiami, które się rozprzestrzeniają, idą od jednego kogoś do drugiego, potrafią obejmować grupy osób. A jest to już ciało, poziom subtelny. Już nie ma potrzeby, aby emocja miała tramwaj, którym jedzie. A jest już energią sporo osobistą, bo mówi się „to jest twoje przeżycie, twoja emocja, którą przeżywasz”. Im wyżej w poziomach subtelnych, tym bardziej osobiste są te enerigie. Chociaż tak dywagując teoretycznie możemy się dystansować od tych teoretycznych konstruktów, wyobrażeń „jak tam jest”. I nie przeżywając tego możemy sobie projektować na tamte poziomy co nam Dusza zapragnie. A Dusza wiadomo – ciągnie ku ziemi, ku „realności” materialistycznej, konkretnie dotykalnej.

Przypasowywanie mechanistycznych punktów widzenia do wysokich ciał jest też to tak, jak usztywnianie kogoś. Jak osoba ma zdrową rękę, to wkładanie jej w gips będzie uznawane za ograniczanie jej wolności osobistej. I słusznie.

Podobnie, przypisywanie „bezduszności” wysokim poziomom może być po prostu błędnym postrzeganiem. Przypisywanie „rożnych stanów kwantowych”? Tam są istoty, stany kwantowe są niżej, nisko.

Jak odczuwam, że czasami przychodzą wraz z pogodą wielkoskalowe istoty i zmieniają wielkim rzeszom osób nastrój (poprawiają, pogarszają), to jest to proste „obejmowanie” Ziemian tamtą aurą, aurą tamtej istoty.
To czy ona jest tego świadoma czy nie, to jest inna sprawa. Natomiast dla nas najczęściej kojarzy się to z „złym lub dobrym wpływem pogody”.

A mamy do czynienia z istotą, i więcej, z jej przeżywaniem. I tylko z powodu prostego przeniesienia naszych wyobrażeń możemy tam lokować „coś” nieożywionego, zamiast „kogoś”.

Z kolei Anunaki wydają się być istotami wysokopoziomowymi (półbogami), które rozpościerają, „projektują” (rzucają) na ludzi, na skupiska ludzkie swoją karmę, fantazje ze swoich umysłów tak, że dla nas są to energie z wyższych poziomów, i nasze Dusze to chwytają, łykają i biorą się do przeżywania tego. A że same Anunnaki nie są specjalnie jakieś mądre, to i te przeżycia również nie grzeszą mądrością.

Dwa światy 02

Jeśli jednak na wysokich poziomach są istoty, to im bliżej Absolutu tym więcej czystego bytu, „istotowości” a nie „materialności”.

Więc i więcej wyborów. Może niekoniecznie są to zawsze świadome wybory, które nazywam decyzjami. Ot, po prostu taka istota żyje i chce tego lub tamtego. Chce pobyć z innymi, albo się odłączyć. Chce zaznać jakiegoś doświadczenia, skleić się, albo się odkleić od innego doświadczenia.
Pies go drapał czy jest to potencjalnie możliwe, jeśli jest istotnie wysoko, to po prostu to sobie kreuje, kreuje sobie takie okoliczności i takie zasoby na niższych poziomach, które umożliwią takie przeżywanie (Prawda i Twórczość).

Podobnie i my, my możemy sobie kreować doświadczenia, ale do tego potrzebujemy mieć wzniesioną świadomość. Z niskich poziomów, będąc świadomością, obecni własnym przekonaniem na najniższych poziomach, to my możemy sobie (fizyczne) śrubki (fizycznym) kluczem przykręcać. I nic w tym złego.

Indygo i biały

Jednak tu nisko, nie jest to nie jest miejsce, gdzie wibracyjnie się tworzy. Świat nieuwarunkowanych wyborów zaczyna się od poziomu anupadaka w górę.

A wiele osób słyszących o możliwościach kreacji, tkwiąc nadal w materializmie próbuje na siłę sobie coś wykreować. Dodatkowo jeszcze nie łącząc się z żyjącym Wszechświatem obecnym na wyższych poziomach. „Mówię tą afirmację już trzeci tydzień i nie mam efektów!” No nie masz efektów, bo tkwisz swoimi wibracjami, świadomością (Świadomym Ja) w najniższych poziomach. I możnaby się zdziwić, że coś by się miało tutaj zmienić przy takim działaniu.

Albo, jeśli nie umiemy wznieść świadomości, to możemy się sprzymierzyć, poprosić wysokie istoty o pomoc o zrobienie czegoś dla nas – w modlitwie. I wtedy też niejako robimy poruszenie na wysokich ciałach, ale już nie sami, a z pomocą, poruszenie jest, ale nie nasze, co jednak może przynieść nam upragnione efekty.

Wiele osób wzdraga się przed dokonywaniem modlitw z tego powodu, że ich wnętrze (Dusza) podtrzymuje przekonanie o oddzieleniu i łączenie się z jakimiś istotami, które są w znaczący sposób bardziej połączone między sobą dla niej byłoby często niemal szokiem. Stąd takie napieranie na Osobowość, która zresztą łatwo się poddaje i mówi „nie ma tam co szukać pomocy”. Efekty? Np. puste kościoły, odchodzenie od religii ku ziemskości. Trudno się dziwić – tyle oszustwa i tyle tego, co nie działa było ludziom wtykane jako prawda, że ludzkość stwozyła sobie Oświecenie i przywarła do konkretu, który nie zawiedzie (Kartezjusz).

Nie ma co się oszukiwać! Nie ma co patrzeć i naśladować profesorów z materialistycznego, redukcjonistycznego jakiegoś Uniwersytetu czy politechniki i potem oczekiwać, że „mi się ma w życiu duchowo zmienić i zamanifestować na poziomie materialnym”.

Uczelnie wyższe są świątyniami materializmu i materialistycznej, zredukowanej ideowości. Jak najbardziej są tam idee, ale.. wszystko się kręci do pewnego poziomu, którego wara! nie przekraczaj pod żadnym pozorem. To nie szklany sufit, to jest betonowy sufit o dużej grubości. Z przekonaniem, że „wyżej nie ma nic istotnego, jakieś bzdury”.

Wytwory materialistyczne nie są bezpośrednio duchowo wytwarzane. Nowoczesne samochody nie są nagrodami za dobre medytacje, czy uwznioślone modlitwy. A wiele osób tak właśnie myśli..

I są bardzo rozczarowani, że „Bóg im nie daje tego, co temu menadżerowi zasuwającemu dzień w dzień po 10 godzin w firmie”. Jak ten manager ma najnowocześniejsze auto to i ja też powinienem mieć takie auto jak on, przecież regularnie medytuję a i zdarza mi się pisać afirmacje! A on tego nie robi. Więc to mnie powinny te dobra przypaść, ja jestem bardziej od niego uduchowiony. No jak cię tak nauczyli doceniać materializm w szkole, jak twoja Dusza tak cię przekonała o wszechobecności materializmu, to duchowość, to wielość bytów, otrzaskanie się ze światami subtelnymi jest poza zainteresowaniem.

A jednocześnie Duch cierpi w tych okowach. Wiele osób realnie z tego powodu odczuwa cierpienie. Zupełnie na codzień nie są w stanie się odnajdować w świecie materialnym. A jednocześnie nadal tak wiele osób ma przekonania o słuszności przekonań swojej Duszy. Tych materialnie nakierowanych przekonań.

Ja się nie dziwię – taka Dusza jest mocno większa od Osobowości, „posiada” Osobowość, urabia sobie ją zgodnie z karmą już od poczęcia w kolejnej inkarnacji. I „świat taki jest”, jak powie Dusza.

To – co ciekawe, że to materialistyczne nastawienie, to efekt działania takich „duchowych” jednostek, jak Dusze!

Dusza (jak pisałem) nie jest zbyt wzniosła! Dusza patrzy i węszy po ziemi, jakby tutaj coś jeszcze wyhaczyć, jakby tutaj coś jeszcze sobie załatwić i udowodnić (sobie i Osobowości), że właśnie ziemskość jest tym konkretnym poziomem o który nam chodzi! Dusza jest materialistycznie nastawiona!

Jeśli chcemy iść w materializm – miejmy oczy wpatrzone w ziemię. Dusza już to ma i tam idzie.
„Tam skarb twój gdzie serce twoje” (gdzie twoja uwaga, gdzie patrzysz)

Jeśli potrzeba nam działań, pomocy duchowej – miejmy oczy wpatrzone w niebo.
Czasami zupełnie literalnie można to rozumieć.

Niebo jest przestrzenią, która nas łączy z obszarami bezkarmicznymi, albo z mniejszą ilością karmy.
Już samo oglądanie nieba jest linkowaniem w tamtą stronę.
Dzogczen (Diamentowa ścieżka, ścieżka wielkiej doskonałości) tą przestrzeń nazywa Dharmakają.
I proponuje proste ćwiczenia. W niektórych z nich potrzeba się patrzeć właśnie w niebo, bo podlinkowujemy się tam, gdzie jest mniej warunkowania, tam, gdzie odwarunkowanie zachodzi samoistnie.
Prosta zmiana kierunku patrzenia to może dawać.

Zadowolenie materialistyczne będzie posiadać osoba z linii ewolucyjnej, nie posiadająca inkarnowanego Ducha, ostro działająca w korporacji.

A zadowolenie duchowe będzie posiadać osoba spoza linii ewoulucyjnej, posiadająca inkarnowanego Ducha, działająca na wysokich poziomach duchowych, tam mająca osobiste poruszenia na ciałach subtelnych.

„A ja tu muszę jakoś żyć, przeżyć”. Pewnie, pewnie. Tylko proszę sobie spojrzeć na swoje oczekiwania, na ile owe oczekiwania są racjonalne, realne. Czy się przypadkowo nie wierzy w coś, co nie może się wydarzyć? Bo wtedy frustracja (i to mocna) jest gwarantowana.

Dlatego np. taki system odczytu karmy, odczytu ścieżki karmicznej jak Human Design ma duży sens.

Bo mamy „czarno na białym” jakie dostatki mamy w Duszy a jakie mamy niedostatki. I nie podskoczymy za bardzo, chociaż możemy jak najbardziej próbować. HD mówi hasło „nothing to do”, które określa, że nie ma co się kopać z koniem. Karma naszej Duszy jest silniejsza i należy się z nią zgodzić.

Ja mówię – jest to świetny pierwszy krok. Czy podejmie się następne – to już następna sprawa. Pierwsza to odczytanie jak pokodowana jest nasza własna Dusza i jakie mamy realne potencjały. A nawet jeśli nie znamy HD to i tak większość osób dobrze odczytuje własne przeznaczenie od Duszy. Trudno jest nie odebrać wiadomości pisanej ogromnymi kulfonami, a tak właśnie mocno na nas napiera Dusza.

Jak to ma się do wielości światów, do światów równoległych?

O, prosto. Bardzo wiele osób jest tak udręczonych tym życiem tutaj, że po prostu chciałoby „zwiać” do jakiegoś przyjemniejszego świata równoległego. Tak, zupełnie mechanistycznie się tam przenieść, na wzór teleportacji z jakiegoś serialu SF. Biała tuba światła obejmuje gościa i zaraz go nie ma i odnajduje się w „lepszym świecie”.

Ja na razie nie widzę realnie że takie sprawy mogą wychodzić w naszym świecie poza ramy fantazji. O, pięknych fantazji, sycących ego, karmiących go mówiąc: „będzie tak, jak sobie zamarzysz, uciekniesz od tych presji, nie będziesz musieć nic z tym robić, w żaden sposób nie będziesz musieć się dotykać tego przykrego narzędzia które się nazywa świadomością.. Cierpienie? Damy ci tabletkę, zrobimy taki nano-zastrzyk, że po prostu się rozpłyniesz w lukrecji. Albo łykniesz tego jakiegoś DDTmT i będziesz nagle tak pięknie błogi!. Luzowanie sobie naprawdę działa, to jest tylko kwestia odpowiedniej technologii i odpowiednio sporych pieniążków. Miej nadzieję chłopcze! Żadna praca nad sobą, żadne poszerzanie świadomości naprawdę nie jest potrzebne”.

Dzogczen mówi coś innego, chociaż podobnie: „Nic nie jest potrzebne do Oświecenia, ponieważ już w tym jesteśmy. Także i nasze ego i osobowość nie są do tego potrzebne, aby Duch się stał urzeczywistniony, aby żyć z Ducha.” (chodzi o rozpoznanie)

Jak jednak żyjemy z ego i Osobowości, to razem z ego nie wejdziemy w przeżywanie Wielkiej Doskonałości, bo ego samo dla siebie uważa że jest właśnie wielką doskonałością.

Ego jak najbardziej jest pomocne przy uruchomieniu samoświadomości. Jednakże postuluje, że jest też koroną życia. Że wydzielona, oddzielona świadomość, odrębna i zamknięta w osobności jest tym, co jest boskie.

Życie w wydzielonej klateczce, z monitoringiem i ochroną, otoczonym/ą przez płot z zamykanym śmietnikiem i garażem podziemnym na pilota tak, że nie trzeba wychodzić na powietrze aby wejść do biura – to naprawdę jest bliskie ideału! Ideału ego.

Na wyższych poziomach mamy do czynienia z przenikaniem się istot, żadnych klatek nie ma, a jak są stanowią windy karmiczne do niższych poziomów. Jeśli chcesz się wznieść przeciw-karmicznie wyżej w postrzeganiu, to:
– odczuwaj, przeżywaj, nazywaj i nie utożsamiaj się z przeżyciami
– trancenduj (przekraczaj) własne doświadczenia wiedząc, że one są przeżyciami, które dzięki twojej świadomości mogą zostać zamienione w doświadczenia i pozostaną „z tyłu”, w historii, a żywe tu i teraz się nie zmieni.

Tak postępując krok za krokiem, poziom za poziomem wychodzimy z niskich ciał na coraz wyższe.
Nie istnieją żadne realne blokady bądź okowy, które nas wiążą na niskich poziomach.
Jedyne co to są przekonania naszej Duszy (a w rezultacie i nas samych), że takie ograniczenia istnieją.

Bacz jednak, aby nie siec po tym mieczem, aby nie zbuntować się i stwierdzić, że „te głupie niskopoziomowe przekonania i okowy” nie mają one racji bytu.

Jak mówią Wedy: świat jest równocześnie realny i nierealny. Te ograniczenia są realne i należy im się szacunek, wszak byłbyś poniżył/a siebie sam/ą jakbyś stwierdził/a: „tkwiłem/am dziesięciolecia w czymś, co nie istniało, co nie było realne!”

Idziemy do góry, ale to co nam się przydarzyło obdarzamy głębokim ukłonem i szacunkiem.
Tak samo ja na cmentarzu – nasze zmarłe doświadczenia były kiedyś, żyły. A dzisiaj – są tylko wspomnieniami. Kładę przy nich zamyślony fioletowy kwiatek, zapalam świeczkę.

 Realność jest żywa i o wiele przyjemniejsza.

Idąc ku wysokim przeżyciom napotkamy wielość istnień, a w końcu, tak jak Dzogczen mówi, ostateczną „wielką doskonałość”, którą bez problemu można na każdym etapie rozpoznać w sobie samym/ej. Jedyne co, nie jest to owo ego, co się tak szarogęsi. W ostatecznej doskonałości nie ma owego „małego ja”, jest inne ja, niekonceptualne, nie związane z materią, a właśnie ją tworzące.

I’ve made it!
(to ja to zrobiłem!)

Chłopiec to Duch, który zarzuca wędkę w niższe światy. Wszystko to jest iluzoryczne (księżyc), jednak jak się coś złowi, to będzie przeżycie.

Reklamy

7 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Sty 07, 2018 @ 14:39:49

    „To oznaczałoby że istnieje wszystko, co może istnieć, bo dlaczego nie.
    Nie wiem skąd taki mocny wniosek wysnuwasz.”

    Rozumiem to tak, że wszelka informacja o jakichś prawach, strukturach , budowie jakichś istot musi być gdzies „zapisana”, tak więc każde złożone prawo, zasada nie może być pierwotne. Pierwotne może być tylko coś absolutnie najprostrzego albo nawet nic. Z tego dopiero w jakiś sposób może wynikać cała reszta. A jeśli to coś pierwotne jest najprostsze to nie może być w tym informacji, że coś wybrane jest, a czegoś innego nie ma. Więc musi być wszystko, co możliwe.

    Patrzę też na to tak: jeśli we Wszechświecie rozumianym jako absolotu nie istniałoby wszystko co możliwe, nie zaszłyby wszystkie zdarzenia – doświadczenia, to nie byłby on Absolutem.

    Krótki filmik Trechlebowa, który fajnie tłumaczy:

    Nie wiem czy słusznie odnoszę wrażenie, że patrzysz z perspektywy upłuwającego czasu. A ja tak sobie próbuję spojrzeć na świat razem czasem jako na cztero (lub) więcej wymiarowy twór w którym to co istnieje, to istnieje naraz – przyszłość, przeszłość, więc mówienie o stwarzaniu jest w tym ujęciu pewnym przybliżeniem.

    „To tak jakby pisać program komputerowy. Jest komputer, jest program kompilatora, środowisko. Jest klawiatura i można pisać co się chce. To jednak nie oznacza, że na tym komputerze powstaną wszystkie możliwe kombinacje kodów dostępnych w tym języku programowania i będą uruchomione wszystkie możliwe programy.”

    Oczywiście, ale mówimy o pojedynczym i co najważniejsze klasycznym komputerze w danym wariancie rzeczywistości. Właśnie z komputerami kwantowymi jest tak, że zachodzi w nich równolegle wiele obliczeń, które w zwykłym komputerze mogłyby tylko pojedynczo zachodzić. Bardziej mi się wszechćsiwat kojarzy z kwantowym komputerem niż z takim klasycznym.

    „Tak więc fizycy (i chyba ty za nimi) wyobrażają sobie, że niebo nie jest zaludnione, natomiast jest pełne „tamtej materii”.”

    Przecież pisałem o różnych ciałach, o tym, jak wyższe ciało jest „chmurą potencjału” dla niżych. W sumie nie napisałem tego, ale to w sumie sugeruje możliwość istnienia istot mających tyko wyższe ciała.

    „Podobnie, przypisywanie „bezduszności” wysokim poziomom może być po prostu błędnym postrzeganiem. Przypisywanie „rożnych stanów kwantowych”? Tam są istoty, stany kwantowe są niżej, nisko.”

    Jak byłem na studiach to zacząłem się zastanawiać, dlaczego ludzie dzielą świat na sacrum i profanum (wtedy nie znałem tych nazw), koleżnka – mocno wierząca katoliczka powiedziała raz, że przecież nie mogą istnieć tylko atomy i nic więcej, czy coś w tym rodzaju (W domyśle, że istnieje Bóg), a ja się zastanowiłem – przeciez atomy może są boskie, kto powiedział, że materia musi być nieboska. Dlatego w tej chwili nie widzę konfliktu między istnieniem stanów kwantowych czy innych praw fizyki, a istnieniem istot. Przecież my też jesteśmy wynikiem procesów kwantowych, a jesteśmy istotami.

    „No nie masz efektów, bo tkwisz swoimi wibracjami, świadomością (Świadomym Ja) w najniższych poziomach. I możnaby się zdziwić, że coś by się miało tutaj zmienić przy takim działaniu.
    Jak mówią Wedy: świat jest równocześnie realny i nierealny. Te ograniczenia są realne i należy im się szacunek, wszak byłbyś poniżył/a siebie sam/ą jakbyś stwierdził/a: „tkwiłem/am dziesięciolecia w czymś, co nie istniało, co nie było realne!””

    A jednak wielu ludziom zaleca się afirmacje, czy to ma w takim razie sens? U mnie mam wrażenie – działają, choć nie wiem jak z tymi wyższymi ciałami, torchę się tam chyba coś dzieje. Hmm a nawet jak ktoś by miał tylko ciało mentalne najwyższe, poukłada sobie w głowie – zacznie inne rzeczy dostrzegać, koncentrować się na nich, inaczej działać, zmienią mu się emocje – przyciągnie ludzi z takimi emocjami itd., czyż nie?

    „Już samo oglądanie nieba jest linkowaniem w tamtą stronę.”

    Osobiście, zawsze lubiłem patrzeć w niebo.

    „O, prosto. Bardzo wiele osób jest tak udręczonych tym życiem tutaj, że po prostu chciałoby „zwiać” do jakiegoś przyjemniejszego świata równoległego.”

    No można tak myśleć, ale ja patrzę na to tak, że np. zmieniając przekonania czy wibracje – podejmuję pewne decyzje i moja świadomość wtedy wybiera taki a nie inny wariant.

    „Dzogczen mówi coś innego, chociaż podobnie: „Nic nie jest potrzebne do Oświecenia, ponieważ już w tym jesteśmy. Także i nasze ego i osobowość nie są do tego potrzebne, aby Duch się stał urzeczywistniony, aby żyć z Ducha.” (chodzi o rozpoznanie)”

    Może wszystko już jest.

    „– odczuwaj, przeżywaj, nazywaj i nie utożsamiaj się z przeżyciami
    – trancenduj (przekraczaj) własne doświadczenia wiedząc, że one są przeżyciami, które dzięki twojej świadomości mogą zostać zamienione w doświadczenia i pozostaną „z tyłu”, w historii, a żywe tu i teraz się nie zmieni.”

    Fajne.

    „Jak mówią Wedy: świat jest równocześnie realny i nierealny. Te ograniczenia są realne i należy im się szacunek, wszak byłbyś poniżył/a siebie sam/ą jakbyś stwierdził/a: „tkwiłem/am dziesięciolecia w czymś, co nie istniało, co nie było realne!””

    Ciekawe.

  2. Aneta D Falkiewicz
    Sty 07, 2018 @ 20:14:10

    Andrzej, Ty wszystko, to co ja wiem, ujmujesz w bardzo techniczny sposób 🙂 czasem kilka razy muszę jakieś zdanie przeczytać, żeby przełożyć na swój ‚dziecięcy’ język. Podobnie jak Marc, stawiam na wszechświat jako kwantowy komputer. Bardzo często ‚żyję’ w przyszłości i w przeszłości, wspomnienia i doświadczenia z wszelkich czasów i wymiarów i przestrzeni itd są względne, również świadomie stwarzam i wybieram sobie warianty swoich rzeczywistości. Z racji swego pochodzenia nie wiem co tam moja Dusza knuje, ale generalnie tu i teraz jest na Ziemi najważniejsze. No i paradoksalnie – nie jestem w stanie ‚zniżyć się’ i zrozumieć ludzi z linii ewolucyjnej. Pozdrawiam 🙂

  3. Marc
    Sty 08, 2018 @ 10:32:27

    również świadomie stwarzam i wybieram sobie warianty swoich rzeczywistości

    Może co powiesz, jak to robisz? 🙂

  4. Aneta D Falkiewicz
    Sty 08, 2018 @ 10:52:57

    Myślami od zawsze. Dopiero niedawno, bo miesiąc temu obczaiłam książki Zelanda.

  5. Marc
    Sty 09, 2018 @ 19:29:15

    Zapomniałem dodać, że biorę pod uwagę, iż może zastosowana do mojego wywodu ziemska logika ma się nijak do jakichś wyższych „światów”, może tam jest coś zupełnie innego, dla mnie niewyobrażalnego.

    Andrzej: Pytałeś w jednym z komentarzy czy mogę spróbować poczuć, co czują istoty tam wyżej. Nie wiem w sumie czy poczułem, czy pomyślałem ale wyszło mi co takiego, że tam są rzeczy bardziej ogólne w stosunku do tych do naszych. Np. Jakaś idea jest bardziej ogólna od konkretnych dla niej różnych wartości. A jeszcze wyżej…To trochę tak jak zabełtać wodę w jeziorze ręką przy dnie, widzę chmurę, mułu ale nie mam pojęcia o tym jak poruszają się konkretne drobinki tego mułu, czy i jakie żyjątka tam są itp.

  6. Swiat Ducha
    Sty 09, 2018 @ 21:47:34

    Marc
    Świetnie, masz pierwsze efekty. Te efekty wizji, wizualizacji są trochę czasami jak sen, jeśli się pytamy o zasadę czegoś. Wizja może pokazywać sens tego, o co pytamy, być metaforyczną bądź symboliczną. Ale efekty masz.
    Ja to właśnie tak poznawałem i poznaję wyższe światy – przyglądam się tamtym energiom, ich przepływom, obserwuję czy i jakie tam są istoty, patrzę na intencje, itd.
    Do tego można dołożyć umiejętności np. z bioenergoterapii, z terapii ustawień, jasnowidzenia, medytacji a nawet z marzeń osobistych. Wszystko się świetnie spina.

  7. Marc
    Sty 09, 2018 @ 22:21:38

    U mnie chyba najwięcej było zwykłego myślenia, ale nie tylko.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: