Bogacze


Dzisiaj sprawozdanie z mojego badania wahadłem dwóch panów, zrobionego z ciekawości.
Badanie z przejściem informacji poprzez Wyższe Jaźnie.

Pytania były dwa:
1. Jakie mają symbionty? (bo widziałem, że „coś jest”)
2. Ile pieniędzy by zgromadzili do dzisiaj przy takiej samej intensywności pracy, jeśliby nie mieli owego wspomagacza symbionciego?

(Na tym obrazku macie istoty „kokopelli” – „trickster”. Ów „trickster” to w tradycji anglosaskiej „żartowniś”, czyli diabełek, czyli symbiont. A może diabeł proponujący układ z Duszą to Opiekun, który potem przysyła swoją wtyczkę – symbionta? Brak dobrego rozeznania w kulturach ludzkich powoduje nazywanie całego zjawiska „diabłem”.)

Chodzi o to, aby pokazać jak na filmach ładnie się prezentuje sprawę, która ma w środku „duchowy, acz ciemny dodatek”. Oczywiście opis jest tylko powierzchowny. O żadnym dodatku się nie mówi. I mogę się założyć, że sami panowie o tym nie wiedzą nic. Ich Dusze, to już co innego, na sesji by się pewnie wygadały.

Panów jest dwóch na filmie.

Zasobność, zarabianie, bogactwo – to są ich tematy.

Pan starszy jest o wiele bogatszy, prawdziwy bogacz.
Pan młodszy jest na dorobku, ale się stara i wymiata.

Wyniki.

Pan starszy ma symbionta przyczynowego małego i średniego symbionta anupadaka. To już naprawdę arystokracja.

Pan młodszy ma symb. przyczynowego małego i średniego buddialnego.

Ile by zarobili?

Pan starszy bez symb. by zarobił 4 do 5% tego co zarobił z pomocą symb.
Pan młodszy bez symb. by zarobił od 6 do 7% tego co do tej pory.

Jeśli pan starszy ma majątek ok 15 milionów, to bez symb. by miał majątek ok 750 tysięcy zł.

Młodszy jeśli ma majątek ok. 1,5 mln, to bez symb by miał 90 tysięcy zł.

To takie oszacowanie. Nie biorę oczywiście pod uwagę tego, że obaj maja zdefiniowane centra Generatora. Bez tego, można powiedzieć, ani rusz w jakichś aktywnych osobistych biznesach.

Jakby się nie wiedziało o ich wsparciu z ciemnej strony, możnaby powiedzieć, że dobrze sobie radzą w życiu.
Bardzo dobrze!

Bogactwo bardzo ich zachęca, przyciąga – jak widzę. Jest dla nich istotną częścią życia. Będąc z nim związani, pytanie, czy też są związani z ciemnymi pomocnymi siłami?
Jeśliby bowiem nie mieli tych wspomagaczy, to majątek byłby ok 20 razy mniejszy.
A to już chyba by ich ruszyło, że jest tak mało a nie pełnia zasobności, którą „można osiągnąć”.

Piszę to, ponieważ jest wiele nauk zarówno z rozwoju osobistego, jak i rozwoju duchowego, które często pokazują przykłady osób, które się mocno dorobiły. I pokazywane są te przykłady jako efekty czystej kreacji, czystej pracy, zaangażowania, celowości działania itd. Pisane są książki, które wychwalają możliwości „czystego zarabiania”, a pisane są często przez tych, którzy tak właśnie nie robią, bo mają „za pazuchą” pomagacza.

Nie bierze się jednak pod uwagę, że wiele osób mających tak duże osiągnięcia już nie jest we własnych orbitach energetycznych. Nie mówię, że cierpią. Ale też i sobą już tak do końca nie są.

Plus jeszcze skutki karmiczne tego, co robią, bo to nie odbywa się bez kosztów duchowych. Te koszty to ja nie pamiętam, żeby w Polsce ktoś wskazywał, że w ogóle są. Bo jak iluś samych nauczycieli i terapeutów ma symbionta.. to co, mają mówić, że go mają? i dodatkowo nie chcą się go pozbyć? Przecież nie będą się pozbawiali tak dobrych efektów swojego działania. Swojego? E, chyba nie do końca swojego.

Reklamy