Praktyka jogi z Jogasutr Patandźalego: Medytacja


Praktyka jogi z Jogasutr: Medytacja

Tekst dzisiejszy opiera się na filmie z Youtube.

Wspomniane są tam Jogasutry Patańdżalego i jest omówiona prosta w sumie praktyka medytacyjna.
Prosta chociaż znacząca i wartościowa.

Medytacja

Joga jest powstrzymaniem się od tworzenia obrazów (myśli) na podstawie postrzeżeń.
Postrzegamy zmysłami cokolwiek: swój dom, ulicę, samochody, przechodniów, pola, łąki, niebo.
Gdy jednak zaprzęgamy myśli do pracy na podstawie tych postrzeżeń, to najczęściej tworzą się nam obrazy albo treści z nimi związane. Np. Jest zimno i chciałbym mieszkać w cieplejszym klimacie. Mam stary samochód a tu taki fajny nowy pojechał, ile on kosztuje, czy mnie na niego stać, ile potrzebuję pracować na niego, kiedy go kupię?

Niezależnie, czy tworzymy myśli pozytywne, czy negatywne, to i tak tworzymy karmę.
I dlatego trzeba przestać w ogóle tworzyć myśli (obrazy).
Jeśli oczywiście chcemy wejść na tzw. łuk wstępujący i powracać do duchowego Źródła.

Do tego potrzebujemy wyzerować (albo mocno rozluźnić) poruszenia karmiczne, które mogą nas „sciągnąć” z tej ścieżki.

Bez pragnień – bez Duszy

Czy mamy się pozbyć pragnień jeśli mamy iść ścieżką duchową?
Wygląda na to że tak – pragnienia istnieją w Niższym Świecie i do niego nas sciągają.
Możemy zamiast tego przejść na świadome Decyzje, które możemy podejmować na poziomach już Wyższego Świata, ponad poziomem atmanicznym.

Czyli – chcę mieć mieszkanie? Myślowo oceniam, jak można tego dokonać, podejmuję decyzję o rozpoczęciu wykonywania tego zadania i.. kończę w ogóle o tym myśleć. Dla Duszy będzie to tragedia, ponieważ nie będzie miała czego „przeżuwać”.. I o to chodzi – aby Duszę rozpuścić.

Wstawki z historii naszej Duszy z inspiracją zewnątrz.

W medytacji przychodzą nam echa naszych dawnych myśli, obrazów.
Możemy się zgodzić, albo i nie, aby brać te treści pod rozwagę, aby je zacząć rozważać. Jeśli zaczniemy je rozważać, jeśli zaczniemy „główkować” – kończy się medytacja.

Gdy jesteśmy w medytacji przychodzą różne istoty i próbują nam „włożyć” w przeżywanie echa naszych dawnych myśli, obrazów. Naszych? Niekoniecznie – treści z przeszłej historii naszej Duszy. No i oczywiście różnych „opiekunów” naszej Duszy, pod których się ona zdołała przez ten czas podpiąć.

Istoty, które nam podpowiadają te treści mogą być ze strony
ciemnej, albo białej, albo jasnej,

z łuku zstępującego (strona ciemna i biała)
albo z wstępującego (strona jasności).

Nie trzeba walczyć z tymi treściami,
bo pochodzą one zwykle z naszych pragnień.

Zarówno pozytywnych jak i negatywnych – zależnie od karmy naszej Duszy. Dodajmy – są to treści nieoczyszczone, np. z Ciała Bolesnego Duszy. Nic więc dziwnego, że będzie nas miotać, np. emocjonalnie.

Do oczyszczenia

Na zjawisko pojawiania się treści rozpraszających można spojrzeć jako na wskazania co jeszcze potrzeba oczyścić.
Żeby nie brać tych myśli, treści „na poważnie” i nie nakręcać się na to i nie uruchamiać tych „pomysłów na życie”. Bo jak się na tym skupimy, to to zacznie się materializować.

Potrzeba stać się jak pusta rura, przez którą mogą przechodzić te treści. (to dokładnie tak samo jak w praktycie „odwarunkowania” polecanej przez Human Design). Być jak szkło, do którego przychodzi promień światła, przechodzi przez nie i.. znika, po chwili nie pozostawiając nawet odblasku.

W takim stanie pozwalamy, aby to coś „przez nas przeszło”, aby te ziarna karmiczne (poddawane naszej świadomości) nie zakiełkowały, a znikły. Może to być cudne, albo szkaradne, ale.. my idziemy dalej.

Należy być „przepuszczalnym” dla tych treści, a jednocześnie zachować przytomność i świadomość. A czasami jest to trudne, ponieważ możemy napotkać coś, do czego nadal „się kleimy”, ku czemu nadal nasze emocje idą.

Bardzo korzystnymi działaniami jest przechodzenie dodatkowych psychoterapii, które dają złagodzenie tych treści w Duszy, ułożenie ich, sharmonizowanie. Jednak końcowe uwolnienie nie zachodzi w terapii, a w medytacji.

Od stabilności naszej medytacji i od tego, czy rozumiemy co się z nami dzieje zależy, czy się w medytacji utrzymamy.

Bez zrozumienia celu i ścieżki duchowej mogą iść najprostsi ludzie, najmłodsze Dusze. Wystarczy, że „uwierzą”. Stare Dusze, samorzutnie zainteresowane duchowością, często już mają w nosie wszelakie wierzenia.. I to, żeby „ktoś im kazał”.

Poza tym po stuleciach różnorodnych krachów w obszarze religii i wiary ludzie obecnie w mało co są skłonni uwierzyć. I dobrze, bo przez to się nie nadziewają tak często na jakieś oszukaństwo.

Gdy wiadomo co i dlaczego – także pojawia się wewnętrzna motywacja – robię to dlatego, że wiem co robię, wiem dlaczego warto tak czynić i to jest moja decyzja aby dojść tam, dokąd idę.

Teraz o samym filmie. Tu był link do niego, już nie ma.

Opisywałem obciążenia duchowe tej osoby – a teraz te opisy skasowałem.

Moja Dusza tak mnie wciąga od czasu do czasu w mniejsze lub większe potyczki z siłami ciemnego, więc i tym razem też się tak stało.

Jak komuś zarzuciłem to, że ma obciążenia, to przyszły siły wyrównujące i mnie nieco siekły. Jedynym sposobem aby się od nich uwolnić jest to, żeby usunąć wszelkie możliwe konotacje do tego filmu i tego kogoś.

Może to dziwnie brzmi, ale siły ciemne są bardzo potężne, to one przewodzą na duchowym łuku zstępującym, a kto stworzył Wszechświat? No one. Popatrzcie sobie na filmy o tym mówiące. I tu mogę jawnie podać link do „Opowieści Topografa” w osobie Jarosława Bzomy. Jest to świetny, zaawansowany podróżnik duchowy. Wydanie TagenTV. W tych filmach opowiada o siłach ciemności, ale o wiele przyjaźniej niż ja, mnie bowiem od razu „burzą” (jeszcze), a tak naprawdę są to siły tworzące Niższy Świat. O tym samym mówi w wywiadach pt. „Rozmowy z o.Pio” p. Sławek. Nigdy o. Pio nie pozwolił na oskarżanie tych sił. I dobrze, po co dostawać po czapie.

Dwa światy

Tak więc muszę także uaktualnić, ocenzurować wszystkie wpisy w komentarzach aby siły ciemne nie miały się do czego przyczepić. Do tego momentu kto co przeczytał to przeczytał, ale tak nie może dalej wisieć w miejscu publicznym, bo za to mnie dosięgają siły równoważace. A ja nie chcę ucierpieć, bo po co mi to?

Widziałem wiele szkalowań w sieci, na stronach itp. wobec sił ciemnych. Jedni ludzie biją się z innymi bo tamci coś przeskrobali. To ciemna strona. Ba! sam to robiłem! (jeśli gdzieś coś takiego znajdziecie, to mi dajcie znać – dla mojej korzyści i bezpieczeństwa to usunę). Nie będę w żaden sposób szkalował czy obrażał pana tego świata (czyli ciemnego), bo nie o to tu chodzi. Ani też nie będę świadomie nikomu nic wytykał, że „ma połączenie z tym czy z tamtym”. A też nie jestem „za nim”, świadomie jestem za stroną świetlistości, Boga Dawcy Życia. Co moja Dusza robi nieświadomie, poza moimi plecami, to też nie mogę tego skontrolować (przynajmniej od razu), ale to powstrzymuję.

Niektórzy się burzą – jak to, nie ma wolności w komentowaniu? Przecież mogę napisać co chcę! Dobra dobra, ale można za to zapłacić. „Jak to, Andrzej, boisz się?” Nie boję się, jak było widać przy publikacji, ale po prostu po co mam być sieczony jak sieczka przed podaniem prosiakom? (jeśli się sieczkę podaje prosiakom – nie znam się 🙂 ) W każdym razie ataki przyszły, ja je rozpoznałem i stwierdziłem, że nie mam co chojraczyć.

I teraz to co poprzednio napisałem:

Celowo nie podaję tego filmu na początku, aby też przestrzec was przed obciążeniami płynącymi z tego filmu.

[tu były opisy obciążeń, które tam widziałem, kto przeczytał, jego sprawa. Jeśli ktoś mnie zapyta prywatnie o co chodziło – to czasami odpowiem. Ale też nie w internecie, oprócz najbliższych przyjaciół.]

Szczęściem- z wszystkiego można wyjść i uwolnić się. (także z tych puszczonych w przestrzeń publiczną podlinkowań pod siły ciemne, które tu od razu miały do mnie dostęp przez to.)

Pod warunkiem, że jest się tego świadomym. I – dajmy na to w terapii albo w medytacji wyżej opisanej – dany ktoś obciążony właśnie guru jogą zacznie „puszczać” sobie te obciążenia, wskazując swojej Duszy, że do Oświecenia te wszystkie zależności nie są potrzebne.

To jest generalna zasada: do Oświecenia podtrzymywanie jakichkolwiek zależności z kimkolwiek czy czymkolwiek nie jest potrzebne!

Dlaczego? Ponieważ Oświecenie już w nas jest, już jest, istnieje w procesie życia, którym jesteśmy.
I jedyną potrzebą jest świadome wejście w ten strumień.

Można to zrobić za pomocą właśnie praktyki medytacyjnej opisanej przez Patańdźalego ileś tysięcy lat temu. Są też inne praktyki – np. wąchanie kwiatków na łące.

DSC04698

 

Reklamy