Praktyka jogi z Jogasutr Patandźalego: Medytacja


Praktyka jogi z Jogasutr: Medytacja

Tekst dzisiejszy opiera się na filmie z Youtube.

Wspomniane są tam Jogasutry Patańdżalego i jest omówiona prosta w sumie praktyka medytacyjna.
Prosta chociaż znacząca i wartościowa.

Medytacja

Joga jest powstrzymaniem się od tworzenia obrazów (myśli) na podstawie postrzeżeń.
Postrzegamy zmysłami cokolwiek: swój dom, ulicę, samochody, przechodniów, pola, łąki, niebo.
Gdy jednak zaprzęgamy myśli do pracy na podstawie tych postrzeżeń, to najczęściej tworzą się nam obrazy albo treści z nimi związane. Np. Jest zimno i chciałbym mieszkać w cieplejszym klimacie. Mam stary samochód a tu taki fajny nowy pojechał, ile on kosztuje, czy mnie na niego stać, ile potrzebuję pracować na niego, kiedy go kupię?

Niezależnie, czy tworzymy myśli pozytywne, czy negatywne, to i tak tworzymy karmę.
I dlatego trzeba przestać w ogóle tworzyć myśli (obrazy).
Jeśli oczywiście chcemy wejść na tzw. łuk wstępujący i powracać do duchowego Źródła.

Do tego potrzebujemy wyzerować (albo mocno rozluźnić) poruszenia karmiczne, które mogą nas „sciągnąć” z tej ścieżki.

Bez pragnień – bez Duszy

Czy mamy się pozbyć pragnień jeśli mamy iść ścieżką duchową?
Wygląda na to że tak – pragnienia istnieją w Niższym Świecie i do niego nas sciągają.
Możemy zamiast tego przejść na świadome Decyzje, które możemy podejmować na poziomach już Wyższego Świata, ponad poziomem atmanicznym.

Czyli – chcę mieć mieszkanie? Myślowo oceniam, jak można tego dokonać, podejmuję decyzję o rozpoczęciu wykonywania tego zadania i.. kończę w ogóle o tym myśleć. Dla Duszy będzie to tragedia, ponieważ nie będzie miała czego „przeżuwać”.. I o to chodzi – aby Duszę rozpuścić.

Wstawki z historii naszej Duszy z inspiracją zewnątrz.

W medytacji przychodzą nam echa naszych dawnych myśli, obrazów.
Możemy się zgodzić, albo i nie, aby brać te treści pod rozwagę, aby je zacząć rozważać. Jeśli zaczniemy je rozważać, jeśli zaczniemy „główkować” – kończy się medytacja.

Gdy jesteśmy w medytacji przychodzą różne istoty i próbują nam „włożyć” w przeżywanie echa naszych dawnych myśli, obrazów. Naszych? Niekoniecznie – treści z przeszłej historii naszej Duszy. No i oczywiście różnych „opiekunów” naszej Duszy, pod których się ona zdołała przez ten czas podpiąć.

Istoty, które nam podpowiadają te treści mogą być ze strony
ciemnej, albo białej, albo jasnej,

z łuku zstępującego (strona ciemna i biała)
albo z wstępującego (strona jasności).

Nie trzeba walczyć z tymi treściami,
bo pochodzą one zwykle z naszych pragnień.

Zarówno pozytywnych jak i negatywnych – zależnie od karmy naszej Duszy. Dodajmy – są to treści nieoczyszczone, np. z Ciała Bolesnego Duszy. Nic więc dziwnego, że będzie nas miotać, np. emocjonalnie.

Do oczyszczenia

Na zjawisko pojawiania się treści rozpraszających można spojrzeć jako na wskazania co jeszcze potrzeba oczyścić.
Żeby nie brać tych myśli, treści „na poważnie” i nie nakręcać się na to i nie uruchamiać tych „pomysłów na życie”. Bo jak się na tym skupimy, to to zacznie się materializować.

Potrzeba stać się jak pusta rura, przez którą mogą przechodzić te treści. (to dokładnie tak samo jak w praktycie „odwarunkowania” polecanej przez Human Design). Być jak szkło, do którego przychodzi promień światła, przechodzi przez nie i.. znika, po chwili nie pozostawiając nawet odblasku.

W takim stanie pozwalamy, aby to coś „przez nas przeszło”, aby te ziarna karmiczne (poddawane naszej świadomości) nie zakiełkowały, a znikły. Może to być cudne, albo szkaradne, ale.. my idziemy dalej.

Należy być „przepuszczalnym” dla tych treści, a jednocześnie zachować przytomność i świadomość. A czasami jest to trudne, ponieważ możemy napotkać coś, do czego nadal „się kleimy”, ku czemu nadal nasze emocje idą.

Bardzo korzystnymi działaniami jest przechodzenie dodatkowych psychoterapii, które dają złagodzenie tych treści w Duszy, ułożenie ich, sharmonizowanie. Jednak końcowe uwolnienie nie zachodzi w terapii, a w medytacji.

Od stabilności naszej medytacji i od tego, czy rozumiemy co się z nami dzieje zależy, czy się w medytacji utrzymamy.

Bez zrozumienia celu i ścieżki duchowej mogą iść najprostsi ludzie, najmłodsze Dusze. Wystarczy, że „uwierzą”. Stare Dusze, samorzutnie zainteresowane duchowością, często już mają w nosie wszelakie wierzenia.. I to, żeby „ktoś im kazał”.

Poza tym po stuleciach różnorodnych krachów w obszarze religii i wiary ludzie obecnie w mało co są skłonni uwierzyć. I dobrze, bo przez to się nie nadziewają tak często na jakieś oszukaństwo.

Gdy wiadomo co i dlaczego – także pojawia się wewnętrzna motywacja – robię to dlatego, że wiem co robię, wiem dlaczego warto tak czynić i to jest moja decyzja aby dojść tam, dokąd idę.

Teraz o samym filmie. Tu był link do niego, już nie ma.

Opisywałem obciążenia duchowe tej osoby – a teraz te opisy skasowałem.

Moja Dusza tak mnie wciąga od czasu do czasu w mniejsze lub większe potyczki z siłami ciemnego, więc i tym razem też się tak stało.

Jak komuś zarzuciłem to, że ma obciążenia, to przyszły siły wyrównujące i mnie nieco siekły. Jedynym sposobem aby się od nich uwolnić jest to, żeby usunąć wszelkie możliwe konotacje do tego filmu i tego kogoś.

Może to dziwnie brzmi, ale siły ciemne są bardzo potężne, to one przewodzą na duchowym łuku zstępującym, a kto stworzył Wszechświat? No one. Popatrzcie sobie na filmy o tym mówiące. I tu mogę jawnie podać link do „Opowieści Topografa” w osobie Jarosława Bzomy. Jest to świetny, zaawansowany podróżnik duchowy. Wydanie TagenTV. W tych filmach opowiada o siłach ciemności, ale o wiele przyjaźniej niż ja, mnie bowiem od razu „burzą” (jeszcze), a tak naprawdę są to siły tworzące Niższy Świat. O tym samym mówi w wywiadach pt. „Rozmowy z o.Pio” p. Sławek. Nigdy o. Pio nie pozwolił na oskarżanie tych sił. I dobrze, po co dostawać po czapie.

Dwa światy

Tak więc muszę także uaktualnić, ocenzurować wszystkie wpisy w komentarzach aby siły ciemne nie miały się do czego przyczepić. Do tego momentu kto co przeczytał to przeczytał, ale tak nie może dalej wisieć w miejscu publicznym, bo za to mnie dosięgają siły równoważace. A ja nie chcę ucierpieć, bo po co mi to?

Widziałem wiele szkalowań w sieci, na stronach itp. wobec sił ciemnych. Jedni ludzie biją się z innymi bo tamci coś przeskrobali. To ciemna strona. Ba! sam to robiłem! (jeśli gdzieś coś takiego znajdziecie, to mi dajcie znać – dla mojej korzyści i bezpieczeństwa to usunę). Nie będę w żaden sposób szkalował czy obrażał pana tego świata (czyli ciemnego), bo nie o to tu chodzi. Ani też nie będę świadomie nikomu nic wytykał, że „ma połączenie z tym czy z tamtym”. A też nie jestem „za nim”, świadomie jestem za stroną świetlistości, Boga Dawcy Życia. Co moja Dusza robi nieświadomie, poza moimi plecami, to też nie mogę tego skontrolować (przynajmniej od razu), ale to powstrzymuję.

Niektórzy się burzą – jak to, nie ma wolności w komentowaniu? Przecież mogę napisać co chcę! Dobra dobra, ale można za to zapłacić. „Jak to, Andrzej, boisz się?” Nie boję się, jak było widać przy publikacji, ale po prostu po co mam być sieczony jak sieczka przed podaniem prosiakom? (jeśli się sieczkę podaje prosiakom – nie znam się 🙂 ) W każdym razie ataki przyszły, ja je rozpoznałem i stwierdziłem, że nie mam co chojraczyć.

I teraz to co poprzednio napisałem:

Celowo nie podaję tego filmu na początku, aby też przestrzec was przed obciążeniami płynącymi z tego filmu.

[tu były opisy obciążeń, które tam widziałem, kto przeczytał, jego sprawa. Jeśli ktoś mnie zapyta prywatnie o co chodziło – to czasami odpowiem. Ale też nie w internecie, oprócz najbliższych przyjaciół.]

Szczęściem- z wszystkiego można wyjść i uwolnić się. (także z tych puszczonych w przestrzeń publiczną podlinkowań pod siły ciemne, które tu od razu miały do mnie dostęp przez to.)

Pod warunkiem, że jest się tego świadomym. I – dajmy na to w terapii albo w medytacji wyżej opisanej – dany ktoś obciążony właśnie guru jogą zacznie „puszczać” sobie te obciążenia, wskazując swojej Duszy, że do Oświecenia te wszystkie zależności nie są potrzebne.

To jest generalna zasada: do Oświecenia podtrzymywanie jakichkolwiek zależności z kimkolwiek czy czymkolwiek nie jest potrzebne!

Dlaczego? Ponieważ Oświecenie już w nas jest, już jest, istnieje w procesie życia, którym jesteśmy.
I jedyną potrzebą jest świadome wejście w ten strumień.

Można to zrobić za pomocą właśnie praktyki medytacyjnej opisanej przez Patańdźalego ileś tysięcy lat temu. Są też inne praktyki – np. wąchanie kwiatków na łące.

DSC04698

 

Reklamy

17 Komentarzy (+add yours?)

  1. Aga
    Lu 20, 2018 @ 17:47:30

    Ja nie mogłam tego obejrzeć. Widziałam początek i w sumie nawet nie pamiętam dokładnie poza tym ze wprowadzał w medytacje. Generalnie Lubie odprężyć się zrelaksować przy głosie innej osoby. ..oczywiście nie każdej. Tutaj było podobnie nie mogłam po prostu tego słuchać bez jakiś specjalnych odczuć czy niechci .. Nawet nie nazwę konkretnie dlaczego nie miałam uwaznosci. Tak jakby mnie wyrzuciło z tego
    Tylko teraz co lub kto? Wiele osób ma obciążenia i pracują w ten sposób z ludźmi. Sama niedawno byłam na cyklu szkoleń z hipnozy itd. Z jednej strony miałam niesamowite obrazy większość razy cudne szczególnie przy medytacji z wyższym ja… ale generalnie za każdym razem były nieprzespane noce-dlaczego? Po prostu całe ciało krzyczalo-uciekaj! Dreszcze i lęk! No tak tylko czy ja w coś weszłam i to odczuwałam czy coś całkiem innego? I tak było za każdym razem…tylko ze zależało mi na dokończeniu sprawy
    W tym samym czasie miałam inne zajęcia z theta healing. Tutaj na zajęciach po prostu stan niemalże odlotowy z obrazami i słowami. I przed jednymi i drugimi zajęciami tez i w trakcie miałam jakieś dolegliwości bóle głowy itp. Myślałam że oczyszczam się przed tematem który w sumie zawsze się pojawiał.
    Po czasie sama już nie eirm co mam myśleć. ..
    Chce ufać innym bo przecież w takim świecie chce żyć u sama przynajmniej świadomie (sama) taki świat tworzę. ..
    No i jak tu kierować się odczuciami/intuicja skoro to mogą być zachcianki czy niechęć duszy która ma swoją wizję na to życie? Ostatnio czytałam sporo k komunikacji z duszą o jej rozbudzeniu. Ale tam na poczatku określa sie pragnienia-mapa zyczen- po to żeby dusza znała nasze cele…no i teraz czy po prostu przyjmie to jako informacje? Podobnie jak w theta healing-komendy – czy robiące takie mapy (i nie tylko) będe kręcić się w kółko bo dusza tylko się tym nakręcić a jak nie wyjdzie to znów wpadnie w dołek i będzie kompulsywnie realizować zadania czy plany tego życia. ..i kompulsywnie pradnienia dołek pragnienia dołek itd…
    Kiedyś nie chodziłam na żadne zajęcia. Medytowalam w ruchu naturze przed i po spaniu chociaż nie wiedziałam że to jest to…ale i wtedy nie było tak różowo bo…teraz myślę z kim te medytacje były?
    Dobrze ze czasami była pustka! Zapatrzenie i odejście z tu i teraz (chociaż nie ma czasu i przestrzeni-podobno☺)
    Kto ma pewność że nie ma z nikim kontaktu połączenia z innej tej niechcianej” strony.
    Przecież wszyscy pracujący z ludźmi ludzie mówią ze są czyści a ktoś tam niekoniecznie. Byłam tez u różnych osób na hipnozach tez za granica-swego czasu- bo byłam taaak wkrecona. Wróciłam z niesmakiem. Niby w seansie zadziała się różne rzeczy wyjaśniające wiele z mojego życia w sumie pierwszy raz miałam trans- bardziej jak rdgresing. W każdym razie ludzie którzy znali się ze sobą obrzucsli się blotem-to mało powiedziane. Wyszły różne mało przyjemne sprawy z tzw etyka zawodowa…gdy osoba prowadząca rozpowiadala o seans ach innych osób i wnioskach z nich/komentarzach czasami wręcz z własnymi negatywnymi wstawkami
    No i właśnie. .. jak to Andrzeju rozpoznajesz ?
    Oczyszczenie? Miałam robione przez kilka osób?
    Ale?
    No właśnie. ..czy i kiedy można powiedzieć stop. Bi albo nie zaufało tym osobom i nie odniosły ts zabiegi specjalnego skutku albo te osoby robią to do bani. I ogromna ilość ludzi może na to się nabiera?
    Nie będę mówiła ile ostatniej kasy włożyła s te zabiegi. ..bo tak bardzo chciałam zacząć nowe życie bez obciążenia które doskwiera mi całe niemalże życie. .. samo to ze tutaj jestem jest juz dla mnie obciążeniem. .. no może teraz już mniej niż gdy byłam nastolatka czy dzieckiem. Ale jednak ☺
    I żeby było jasne to nie jest tak ze jestem chodzący ponurakiem czy depresantem. Po prostu to jest to co czuje wewnątrz. Kiedyś powiedziałabym ze w duszy 😉😀😀😀😀
    A teraz to już nie wiem kto to czuje.
    Im więcej czytam słucham widzę różnych rozwiązań tym mniej wiem o co s tym chodzi. ..albo jest taka dowolność ze może być niemalże wszystko… 😉

  2. Aga
    Lu 20, 2018 @ 17:58:41

    Przypomniał mi się cykl reportaży -kossakowski na Bałkanach? Coś takiego. Jeździł od wróżki do wróżki znachorach szeptanach cyganach szamanach tez w krajach byłego ZSRR.
    U większości z nich usłyszał bardzo podobne rzeczy w sumie takie same. Ale najlepsze było to ze wszędzie mówiono mu o podczepieniach klątwach itp i wszędzie były one odczepiane/zdejmowane. Ile można? 😉
    I kto jest tym ostatecznym „czarodziejem” który uwolni człowieka od niechcianych istot/bytów wszelkiego rodzaju

    To są tylko moje doseiadczenia (było ich dużo więcej) i pytania gdzie można zobaczyć ten koniec? 🙂
    Skoro już ma odczuciach własnej duszy nie można się oprzeć a wchodząc w medytacje możemy mieć kontakt niekoniecznie z własnym wyższym ja ☺

  3. Aga
    Lu 20, 2018 @ 18:02:07

    Może jeszcze…jak ja myślę o tym …to natenczas wnioskuję po różnych doświadczeniach j kierunkach poszukiwać tez do wewnątrz siebie. ..ze wszystko w danej chwili może być dobre…a jak się istota budzi/rozwija/ to przychodzą kolejne rzeczy…i kolejne i kolejne. ..

  4. Swiat Ducha
    Lu 20, 2018 @ 20:04:03

    Aga
    Twoje odczucie niechęci w słuchaniu mogło być naturalnym odruchem unikania obciążeń, ataków.

    Osoby, które kierują się swoim naturalnym odczuwaniem nie pchają się w „paszczę lwa” i po prostu uciekają od agresorów. Nawet wtedy gdy intelektualnie, tak „na głowę” nie wiedzą o co chodzi – to „coś im nie odpowiada” i to wystarcza za całe tłumaczenie.

    I jest to świetna reakcja, bardzo dobra reakcja obronna, na poziomie odczuwania ciała.
    Bo większość spraw duchowych odczuwamy w ciele. A jeśli nawet nie w ciele fizycznym, to przecież mamy żywe odczucia z ciał subtelnych, które to odczucia nie kłamią! To tylko redukcjonistyczni naukowcy by chcieli zaprzeczać takim odczuciom, tzw. „postrzeżeniom pozazmysłowym”. No i oczywiście sami zainteresowani atakujący będą oszukańczo zaprzeczać: „ja ci nic nie robię! Wymyśliłaś sobie coś!” Ale to wszystko jest do zweryfikowania.

    Wiele kobiet, zwłaszcza młodych ma coś takiego: „nie zjem tego!” i żebyś ją przymuszał, to wyrzuci, wypluje. To instynkt, zdrowy instynkt. Pozwala przetrwać takiej osobie nieuszkodzonej. Wiele tu robi naturalny system odporności (czujności środowiskowej). A i pewnie Wyższe Jaźnie też mogą wspomagać takie reakcje.

    U mnie jest niestety inaczej. Już dawno, w dzieciństwie moja przymuszająca, acz mocno obciążona rodzina przekonała przymusem i pasem żebym im się poddawał. Nie było innego wyjścia i Dusza się tak nauczyła – wchodzić w niebezpieczne rejony. I dostawałem po głowie, bo przecież też święty nie jestem i się buntowałem, wyrywałem, i np. jak rodzina siedziała przy stole, gdzie był obiad z mięsem i alkohol, a ja chciałem spacerować, biegać, bawić sie w naturze – to kto zwyciężył? Możesz sobie odpowiedzieć. I jakim kosztem – kosztem zatłuczenia moich naturalnych, zdrowych instynktów – na rzecz uruchomienia karmy rodzinnej.

    Teraz jest inaczej, bo już trochę wiem co i jak jest dla mnie niekorzystne. Chociaż wiem to nie z ciała, a z wyższych wglądów.
    Jako typ HD 1/3 często wiem o niebezpieczeństwie „po fakcie”. Wtedy mogę opowiadać co i jak było nie tak, co i jak było obciążające, co mi szkodziło itp.
    Tutaj akurat też uruchomiły się blokująco wyższe centra energetyczne (3 oko i korona) i mówią: o, chce cię kodować na 3 oku, nie damy się.
    Jednak na to musiałem sam wyrazić zgodę, bo bez mojej zgody na obronę, to by jej nie było, centra by nie obroniły się.

    Aga, nie należy wszystkiego traktować jako obciążenie. Tu, w świecie przejawienia, w świecie dwoistości z konieczności pomieszane sa „dobro ze złem”, „mądrość z głupotą”, „miłość z agresją”. Jeśli tego jestem świadomy mogę zachować i czujność, i mogę coś pozytywnego z tego wynieść. A jednocześnie nie określić kogoś, że jest „do niczego”. Każdy ma jakiś dar, każdy ma jakieś pozytywne przesłanie, choćby to było np. 20% tego co mówi.

    „Chcę ufać innym” – myślę, że jest to błędna postawa. Każdy z nas jest „wieloczęściowy”, a „ufanie komuś” zakłada, że „ufam mu/jej całemu/całej”. A stamtąd może przychodzić do nas pomieszane np. jasno-czarne, albo biało-czarne przesłanie. To wszystko potrzebuje, wymaga od nas świadomości.
    Osoby propagujące transy (ograniczenia świadomości): „Zaufaj (całkowicie)!”, „Uwierz (w naszą religię)!” dają takie wskazania które skutkują mocnymi kłopotami.

    Osoby pracujące z ludźmi nie są aż tak czyste, jak to się zakłada. Wg mojej nomenklatury mają sporo „za uszami”, ale
    – nie chcą się do tego przyznawać, bo by to mogłoby podkopać ich pozycję zawodową, czyli zmniejszyć ilość pieniążków, które zarabiają, nierzadko wykorzystując wspierające acz nieczyste siły.
    Dla mnie jest to powiedzmy bardzo jasne, bo mam całą „tabelę” i wahadło, które komunikuje mnie z moją Duszą, która dokładnie wie jakie wibracje ma jakie obciążenie i mnie o tym informuje. Robię sobie tabelkę, coś podobnego jak tu [link] i sprawa jest jasna.

    „Im więcej czytam słucham widzę różnych rozwiązań tym mniej wiem o co s tym chodzi”
    Aby uniknąć tego błędu zagubienia wypracowałem konkretny, systematyczny zestaw opisujący obciążenia [link].
    Większość popularnych obciążeń jest do rozpoznania, nazwania, ustalenia stopnia na ile to poszkodzi i w jaki sposób.

    Czy potrzeba się „oczyszczać” u kogoś?

    Zwykle są dwa aspekty obciążenia, które szkodzi człowiekowi:

    a) energetyczny – jakieś energie są z nami związane, Dusza siedzi w jakichś energiach i robi kłopot. To można jak najbardziej rozwiązać z pomocą modlitwy wstawienniczej, prośby do WJ i Boga. Samemu (jak się umie, lub przez kogoś).

    b) aspekt karmiczny (nieczyste, niewłaściwe postawy Duszy) – tu już potrzeba konkretnej pracy ze sobą – potrzeba zmienić własne postawy. Niejednokrotnie jest to wielomiesięczna praca z własną Duszą, obejmująca różne metody: a to medytacje, a to rytuały oczyszczające, a to ustawienia, afirmacje z odpowiedziami, modlitwy, różne terapie itd. Gdy Dusza się przekona, że można/należy zmienić postawę – zmienia ją w mgnieniu oka – i obciążenia nie ma. Ale to wymaga własnej pracy (ew z terapeutą).

  5. Marc
    Lu 20, 2018 @ 20:30:47

    Odpowiedź była dla Agi, ale ja z zaciekawieniem przeczytałem i pozwolę sobie się wypowiedzieć.

    „Osoby, które kierują się swoim naturalnym odczuwaniem nie pchają się w „paszczę lwa” i po prostu uciekają od agresorów. Nawet wtedy gdy intelektualnie, tak „na głowę” nie wiedzą o co chodzi – to „coś im nie odpowiada” i to wystarcza za całe tłumaczenie. ”

    Właśnie tego się uczę, bo wcześniej próbowałem kierować się rozumem, co mi nie pasowało, a ja logicznie to i tamto sobie tłumaczyłem, czasami z bardzo przykrymi konsekwencjami.

    „Wiele kobiet, zwłaszcza młodych ma coś takiego: „nie zjem tego!”

    Dzieci też chyba są takie wybredne, miałem np. kuzynkę, które strasznie nie chciała jeść wędliny nawet jak była mała planka tłuszczu. Gdzieś czytałem że chodzi o to, że wiele rzeczy fizjologicznie bardziej szkodzi dzieciom niż dorosłym i stąd ta wybredność, ale może też są inne aspekty. Niestety rodzice przymuszają.

    „U mnie jest niestety inaczej. Już dawno, w dzieciństwie moja przymuszająca, acz mocno obciążona rodzina przekonała przymusem i pasem żebym im się poddawał.”

    Mam podobne doświadczenia.

    ” o, chce cię kodować na 3 oku, nie damy się.”

    Jak p. Luczis to powiedział to wyłączyłem, w ogóle mi się jakoś nie spodobał, że się tak trochę nieelegancko wyrażę.

    „Każdy ma jakiś dar, każdy ma jakieś pozytywne przesłanie, choćby to było np. 20% tego co mówi. ”

    Ooo to bardzo cenna uwaga jak dla mnie.

    „a „ufanie komuś” zakłada, że „ufam mu całemu”.

    Też jak dla mnie trafne spostrzeżenie. Jakiś czas temu zacząłem rozumieć, że np. można przyznać rację komuś w jakiejś sprawie, kto np. jest w tzw. przeciwnym obozie. Choć staram się w ogóle nie tworzyć takich obozów.

  6. awentais
    Lu 20, 2018 @ 20:52:11

    Ja odnośnie tego odczuwania spraw w ciele – to prawda. I niesamowite jest patrzeć, jak ciało potrafi poinformować o negatywnej energii. Wiele razy miałam tak, że coś mi np. wpadło do oka, ale kompletnie nie widać było tego, co wpadło. Nic nie ma, ale oko szczypie. I co tu zrobić?

    Potem się okazywało, że to nie „coś” wpadło, a bardziej „ktoś” i można było tego ktosia zdjąć wahadłem.

    Już nie wspomnę o tym, że kiedyś w hipnozie wyciągałam sobie z oczu całych ludzi. Siedzieli sobie tam, skuleni, wystylizowani jak jakieś figurki.

    O odczuciach w brzuchu mogłabym książkę napisać – mdłości, wrażenie zjedzenia czegoś nieświeżego, napicia się brudnej wody – typowe symptomy nadziania się na niefajne energie. Bóle głowy – tak samo – znak, że coś się dzieje.

    Kiedyś weszłam do kuchni i poślizgnęłam się bardzo niebezpiecznie na kafelkach, w miejscu, gdzie 10 minut wcześniej stał mój ojciec. Uderzyłam się w kolano. Kto schodził z kolana? Ojciec. Mocno obciążony.

    Z innych rzeczy – nagła, obezwładniająca senność, że oczu nie można utrzymać otwartych – to znak, że podpiął się wampir energetyczny i zasysa energię.

  7. Aga
    Lu 20, 2018 @ 21:03:06

    Ciekawe,ad wampirów energetycznych. Zdarzyło mi się kilka razy mieć podobne doświadczenie.
    Kiedyś spałam w nie swoim domu. U rodziny partnera, on wyjechał rano a ja zamknęłam drzwi poszłam spać dalej bo było ok 3-4 rano. W innym pokoju spala jego siostra. Stare poniemieckie budownictwo. Wróciłam do łóżka niby juz zasypiam ale poczułam jakbym w jakiś wir wpadła. Nic nie mogłam zrobić. Nawet otworzyć oczu czy ruszyć ręką. ..a wszystko wirowalo chociaż nie mogłam widzieć. .trwało to dosyć długo. ..zaczęłam w myślach się modlić. O uwolnienie. Wiedziałam że to coś …”nie z tego swiata” po jakimś czasie zasnęłam. Byłam wyczerpana. …dokładnie miałam wrażenie bliskości tego czegos” a nawet jakby „seksu” na jakimś innym poziomie….
    Okropne w odczuciu doświadczenie
    Wtedy przypomniało mi się ze juz kiedyś miałam takie doświadczenia w nocy w szpitalu…
    Tez nie mogłam się ruszyć chociaż czułam jakby …na innym poziomie to co się działo i to wirowanie

  8. Aga
    Lu 20, 2018 @ 21:08:33

    Andrzeju. Co do zaufania …w sumie zgadzam się. .. po wielu latach „naiwnosci” rozczarowań. ..i świadomości ze nie ma drugiej takiej osoby jak ja…
    A poza tym…sama czasami jestem zaskoczona sobą. ..wiec jak to oczekiwać coś innego?
    Tylko wiesz..to taki mój „idealizm” ludzie są szczery dobrzy i wszystko jest super! Nie ma ograniczeń prawnych i innych bo każdy z siebie nie czyni drugiemu nic złego i kieruje się miłością ☺😊😀😁😁
    Jak to mówią wiek chociaż dojrzały to i tak dziecięce fantazje ☺
    A może mam pamięć tego z innego miejsca? Bo dla mnie to takie oczywiste. ..

  9. Aga
    Lu 20, 2018 @ 21:18:53

    Fajne jest to ze odpowiadając jednej osobie kazdy może zaczerpnąć coś dla siebie. Dzięki ☺
    Ja w każdym razie tak to odbieram
    I jeszcze jedno obserwacja siebie i zmuan zachodzących w sobie jest niesamowita! Tyle można się dowiedzieć i zobaczyć. ..jeśli tylko się w to zaangazujemy oczywiście ☺

  10. awentais
    Lu 21, 2018 @ 00:25:54

    Aga, ciekawa ta historia z wirem. Ja Ci tylko powiem, że godzina 3-4 rano, generalnie godziny nocne od 3-ciej aż do świtu, to czas, kiedy różne nieciekawe energie harcują. Właśnie w tym czasie.
    A śpiąc w cudzym łóżku można się natknąć na… właściciela, a ściślej jego ślad energetyczny, jego myślokształty. Jak ktoś jest bardzo negatywny, to w łóżku zostawi niezły syf.

    To ja kiedyś miałam przypadek, że „ktoś” mnie rano budził waleniem po nogach. Trudno to opisać, coś dłonią uderzało mnie w stopy tak, jakby grało na perkusji. Miałam takie odczucie, że to jakieś dziecko przyszło zrobić psikusa, bo było to zupełnie niepoważne. Działo się to kilka razy, tuż przed przebudzeniem. A byłam wtedy zawsze sama w domu. Po zrobieniu egzorcyzmów, wyczyszczeniu przestrzeni oraz podniesieniu mojej świadomości zjawisko ustało.

    Co to mogło być? Nie mam pojęcia. Dlaczego przychodziło? Nie wiem. Było i zniknęło.

  11. Swiat Ducha
    Lu 21, 2018 @ 08:32:33

    Aga i inni
    Musiałem zmienić treść tego wpisu na blogu. Oto treść zmieniona:

    Teraz o samym filmie. Tu był link do niego, już nie ma.
    Opisywałem obciążenia duchowe tej osoby – a teraz te opisy skasowałem.
    Moja Dusza tak mnie wciąga od czasu do czasu w mniejsze lub większe potyczki z siłami ciemnego, więc i tym razem też się tak stało.

    No i przyszły siły wyrównujące i mnie nieco siekły. Jedynym sposobem aby się od nich uwolnić jest to, żeby usunąć wszelkie możliwe konotacje do tego filmu i tego kogoś.
    Ten Wszechświat tak ma, że ciemni tu przewodzą i jak ktoś ich publicznie ujawnia, to mają powód do „rewanżu”.

    Może to dziwnie brzmi, ale siły ciemne są bardzo potężne, to one przewodzą na duchowym łuku zstępującym, a kto stworzył Wszechświat? No one. Popatrzcie sobie na filmy o tym mówiące. I tu mogę jawnie podać link do „Opowieści Topografa” w osobie Jarosława Bzomy. Jest to świetny, zaawansowany podróżnik duchowy. Wydanie TagenTV. W tych filmach opowiada o siłach ciemności, ale o wiele przyjaźniej niż ja, mnie bowiem od razu „burzą” (jeszcze), a tak naprawdę są to siły tworzące Niższy Świat. O tym samym mówi w wywiadach pt. „Rozmowy z o.Pio” p. Sławek. Nigdy o. Pio nie pozwolił na oskarżanie tych sił. I dobrze, po co dostawać po czapie.

    Tak więc muszę także uaktualnić, ocenzurować wszystkie wpisy w komentarzach aby siły ciemne nie miały się do czego przyczepić. Do tego momentu kto co przeczytał to przeczytał, ale tak nie może dalej wisieć w miejscu publicznym, bo za to mnie dosięgają siły równoważace. A ja nie chcę ucierpieć, bo po co mi to?

    Widziałem wiele oskarżeń w sieci, na stronach itp. wobec sił ciemnych. Jedni ludzie biją się z innymi bo tamci coś przeskrobali. Bo mają obciążenia, bo ktoś zobaczył, że to ciemna strona i trzeba z nią walczyć, trzeba ją publicznie pokazywać.

    Ba! sam to robiłem! (jeśli gdzieś coś takiego znajdziecie, to mi dajcie znać – dla mojej korzyści i bezpieczeństwa to usunę). Nie będę w żaden sposób szkalował czy obrażał pana tego świata (czyli ciemnego), bo nie o to tu chodzi. Ani też nie będę świadomie nikomu nic wytykał, że „ma połączenie z tym czy z tamtym” z ciemnej strony.

    A też nie jestem „za nim”, nie uważam, że kolegowanie się z ciemną stroną, branie krokodyli, Opiekuństw jest wyjściem na kłopoty tutejszego życia. Wiele razy ciemne strony dawały niemal same z siebie dla mojej DUszy a to wysokie krokodyle, a to Opiekuństwo. A ja to wszystko oczyszczałem, oddawałem. Bo nie uważam, że ciemna strona jest „czymś poprawnym”, tak jak oni sami o sobie mówią. Oszukują ludzi na dużą skalę. Mogę tak bezosobowo mówić ile wlezie. Ale już konkretnie „do kogoś” to nie powinienem, bo linkuję i od razu jest uruchomiona siła wyrównująca, czyli dostaję po gnatach.

    Świadomie jestem za stroną świetlistości, Boga Dawcy Życia. Co moja Dusza robi nieświadomie, poza moimi plecami, to też nie mogę tego skontrolować (przynajmniej od razu), ale to powstrzymuję.

    Niektórzy się burzą – jak to, nie ma wolności w komentowaniu? Przecież mogę napisać co chcę! Dobra dobra, ale można za to zapłacić. „Jak to, Andrzej, boisz się?” Nie boję się, jak było widać przy publikacji, ale po prostu po co mam być sieczony jak sieczka przed podaniem prosiakom? (jeśli się sieczkę podaje prosiakom – nie znam się 🙂 ) W każdym razie ataki przyszły, ja je rozpoznałem i stwierdziłem, że nie mam co chojraczyć.

    To tak jest, jakbym miał osobistych uczniów, to mógłbym dokładnie prywatnie odpowiedzieć na ich pytania „kto co ma” – jakie obciążenie. Ale jak to opowiadam publicznie, od razu ponoszę duchowe konsekwencje – atak w odwecie. Dlatego nie chcę nikogo opisywać negatywnie. Nie mam siły i ochoty aby się mocować z silniejszym. Nie mam na to zupełnie sił.
    Moja Dusza – „bohaterka” wiele wiele razy to robiła, ale skutkiem tego mam takie wcielenie, że nie bardzo wiem jak się odnaleźć. Jeśli ktoś ma podobnie, może sobie popatrzeć, czy jego Dusza też nie występowała przeciw komuś z takimi intencjami.

    Tak samo się nie wypowiem publicznie na temat zespołu muzycznego. Jeśli ktoś mi wklei w komentarzu zespół, który sieje jakoś negatywnie, to skasuję linki. O ile to zauważę. Po tym można zauważyć, że coś było tam „nie w porządku”.

    Hehe, niektórzy myślą, że są u siebie i piszą: „jak to, modyfikujesz czyjeś komentarze! To jest niegodne osoby, która się zajmuje rozowojem duchowym! Tu deklarujesz że się oczyszczasz, że medtytujesz, modlisz się, a tu komentarze usuwasz?!” usuwanie komentarzy ludzie postrzegają jako osobistą potwarz. A czasami usunięcie może uchronić ich przed zagrożeniem z którejś strony.
    Świadomość moi drodzy – społecznie ustalone zasady niekoniecznie się pokrywają z zasadami rządzącymi światem duchowym. Po co mamy cierpieć? Jak ktoś chce to nadal jest dziesiątki forum w sieci, na których ludzie się obijają, wyzywają od głupców, idiotów itp.

    Już niejedno forum duchowe padło i go nie ma w sieci (portalu CUD, forum swiatdusz.pl). I może właśnie lepiej! Bo kto się miał co nauczyć to się nauczył, a podlinkowania pod uczestników dyskusji – często właśnie nieczystej, owe linki znikły. I siły równoważące zostały odcięte, przynajmniej w eskalacji wyrównoważenia. Formalnie działa to tak, jak „spokornienie”, „żal za grzechy”. A to zależy od linkowań, od mechaniki. Od sił ciemnych nie ma co liczyć na „serdeczność”, współczucie. Ale już legalistycznie są całkowicie w porządku.

    Ten blog ja podpisuję i to ja ostatecznie ja za to ponoszę karę (odpowiedzialność) jeśli coś pozwalam na oskarżanie a mam możliwość aby tego nie robić. Traktujcie więc go jako bardziej „pracę wspólną”, gdzie (stety czy niestety) nie macie ostatniego słowa. I myślę, że w niektórych przypadkach uchroniłem tego czy tamtego od uruchomienia wobec niego sił równoważących Wszechświata, właśnie przez usunięcie, zmodyfikowanie komentarza. Podobnie niektórzy ludzie proszą o usunięcie ich komentarzy – bardzo rozsądnie. Co się dowiedzieli – to ich, a mogli „coś chlapnąć” publicznie, więc mogą się z tego wycofać. Nie, nie ma w świecie duchowym takiej „wolności słowa” jakby się wydawało. Wszystko to żyje, jest to żyjąca przestrzeń. A ja nie jestem naukowcem redukcjonistycznym i nie będę wam opowiadał bajek, że można bez skutków publicznie coś robić. To ciemne siły tak oszukują, że można, „pisz co chcesz!” Wręcz „wszystko można” – jest sztandarowym zawołaniem sił ciemnych – ile po takim „pisz co chcesz” się dostaje, do czego się jest podlinkowanym – to warto sobie rozważyć.

  12. Marc
    Lu 21, 2018 @ 12:45:50

    Hm, ciekawe. Kurczę, raz czy dwa napisałem, że mi się ktoś „nie spodobał” , a nawet że coś tam w nim widzę :/.
    A nie napisałbyś, jak wyglądają takie siły równoważące, tak żeby w razie czego zauważyć u siebie?

  13. Marc
    Lu 21, 2018 @ 14:20:09

    Marek z Radia Samiec mówił dzisiaj o znaczeniu diety dla rozwoju i stwierdził, że jak ktoś jest „gruby” to wręcz kłamie, że jest rozwinięty. Trochę to chyba ekstremalne, ale logiczne się wydaje, że rozwinięta osoba będzie naturalnie i bezwysiłkowo dbała o ciało. Coś o tym sądzisz?

  14. Swiat Ducha
    Lu 21, 2018 @ 16:32:33

    Marc
    Siły równoważące (te negatywne) mogą zrobić kłopot np. w zdrowiu, w losie człowieka – „nagle” coś się zaczyna sypać w życiu.
    Mnie to mocno po ciele daje.

    Otyłość jest spowodowana wieloma czynnikami. Dużym czynnikiem jest tu obrona. Większość Dusz ma takie czy inne wzorce walki.
    Dusze miały zawsze bardzo potężnych prowodyrów, potężne przykłady dla uruchamiania walk między sobą – anunnaki były wobec siebie agresywnie nastawione, co schodziło potem potokiem karmicznym na niższe ciała osób/Dusz do nich podłączonych, i te Dusze też chciały działać w ten sposób – bo jak ich przewodnicy duchowi, „ojcowie duchowi” się piorą to i my też!

    Nie przez przypadek ludzie stosowali i stosują pancerze. Tłuszcz jest jednym z nich. Np. sprawienie wrażenie większego przed przeciwnikiem, uruchomienie bufora energetycznego.

    Duże przeżycia Duszy sugerują jej, że trzeba się bronić, bać, itp. Jeśli istotnie ma się człowiek przed czym bronić, albo chociaż Dusza tak to pojmuje, to staje się otyły.

    Warunki środowiskowe wielu osób nie są przyjazne, spłaty karmiczne, spłaty kredytów, spłaty opłat za gaz, światło, ogrzewanie, garaż, presje otoczenia, zanieczyszczenie fizyczne, eteryczne, emocjonalne – to też się dodaje.
    A naprawdę nie wszyscy mają na tyle dobrą karmę, aby z tego drwić czy uśmiechać się do tych tematów.

    Czy to jest skorelowane z rozwojem? Wiele starych Dusz (8 – 12) ma bardzo kiepską, zawiłą, pogmatwaną karmę, przez co mają trudności z życiem. Przez co niektórzy są otyli. Czy równocześnie można powiedzieć, że są nierozwinięci? Że człowiek z taką obciążoną starą Duszą jest mniej duchowy od szczupłego gościa o wieku Duszy 3,5 (z symbioncikiem), robiącego karierę w firmie w USA, nie zainteresowanego w ogóle psychiką nawet?
    Sam sobie odpowiedz na to pytanie.

  15. Aga
    Lu 21, 2018 @ 16:48:39

    Dzięki Andrzeju za odpowiedz. Miałam właśnie napisać coś podobnego. Nie wiem czy jestem rozwinięta jakoś specjalnie ale napewno bardziej niż mnóstwo ludzi np w korporacji gdzie kiedyś pracowałam. Jak zaczęłam tam pracować i jeszcze poznałam obecnego partnera …to zaczęło mi się tyć. ..dużo rzeczy się zadziała. .tylko ze kiedyś jak tak normalnie się zestresowalam to jeszcze bardziej chuda a teraz? Niby zdrowiej się odzywam a przez rok pobytu w miejscu w którym czułam się bardzo źle jedząc mniej niż kiedyś przytyłam sporo kilogramów
    Rak hak Andrzej napisał znam to tez z innych źródeł. Obrona ciała jest atawistycznych odruchem.
    Tak wiec jak w wielu różnych info.. duzo bardzo rozbieznych informacji…
    Myślę że wśród rozwijających się są i tacy j tacy… ☺
    A jak ktoś wrzuca wszystkich do jednego wora to tak jak badania statystyczne w psychologii
    Korelacji tylko dwóch trzech czynników i wnioski
    A wszędzie jest tyyyle sił i tyyyle różnych ich przejawów ☺

  16. Marc
    Lu 21, 2018 @ 17:25:38

    Tenkju.

  17. Tomek
    Lu 23, 2018 @ 08:12:28

    Chciałbym dodać kilka słów na temat sił negatywnych, słusznie nazwanych siłami równoważącymi. Istnieje tylko Źródło, wszystko z niego pochodzi i w nim się zawiera. Za każdym razem jeśli cokolwiek odrzucamy, odsuwamy od siebie, mówimy: to nie moje, tworzymy dualizm. W ten sposób nie zmierzamy do jedności ze Źródłem, lecz w przeciwnym kierunku.
    Ten sam proces zachodzi, w związku, z naszą postawą w stosunku do „sił ciemnych”. Wchodząc z nimi w rezonans, krzywdząc wchodzimy w dualizm, oddalamy się od Źródła, jedności. Tak samo wchodzimy w dualizm kiedy odrzucamy „siły ciemne” i umieszczamy je na zewnątrz nas, i ponownie następuje oddalanie sie od Źródła, jedności.

    Czy siły „ciemności stworzyły” nasz wszechświat? Tak, zgadzam się z tą opinią. W jednym z przekazów napisano, że to Lucyfer wynalazł formę, twór geometryczny, dzięki czemu można było zbudować naszą iluzję/wszechświat. Żyjemy „tu i teraz”, ograniczeni przez czas/iluzję, oraz poglądy/oceny wkodowane nam od dzieciństwa. Będąc poza czasem, to wszystko dzieje się jednocześnie, równolegle. Więc każdy, kto wszedł na drogę łuku zstępującego już „powrócił” do Źródła po łuku wstępującym. Lucyfer także. Doświadczanie dualizmu jest naszym wyborem, naszą postawą. Wszyscy jesteśmy Źródłem, jednością.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: