Opowieść o ciałach subtelnych


Pewnie nie raz tu na witrynie czytaliście o ciałach subtelnych, poziomach subtelnych.
Ja ich za bardzo nie tłumaczę, bo jest to jakiś podstawowy element ezoteryki opartej na przekazach jogiczno-wedyjskich.
O samych ciałach możecie przeczytać na mojej stronie [link], jednakże jest tam trochę ogólnie i zaraz przechodzi się na poziomy bardzo wysokie, jakie Jarosław Bzoma nazywa Nieprzejawieniem, ja nazywam Światem Ducha, p. Sławek nazywa Wyższym Światem.

Jeśliby ktoś chciał sobie umilić czas posłuchaniem bardzo ciekawej opowieści o poziomach subtelnych i o tym, co się tam dzieje, to zapraszam do oglądania filmu Tagen TV z wywiadem z p. Bzomą (cz. 11):

Posłuchawszy można spróbować sobie rozpoznać te poszczególne ciała / poziomy

(cytat z mojej strony)

Ciała, poziomy przejawienia są od fizycznego do atmaniczego.

Ciało fizyczne – cenny pojazd w którym żyjemy

Ciało eteryczne – ciało własnej energii subtelnej [chi, prana], odpowiada za zdrowie ciała fizycznego.

Ciało astralne [część niższa]- ciało emocji własnych i własnych poruszeń

Ciało astralne [część wyższa] – ciało emocji i połączeń energetycznych pomiędzy ludźmi

Ciało mentalne – niższe myślenie, obejmujące tylko nazywanie, klasyfikowanie i porównywanie obiektów

Ciało przyczynowe – poznawanie ciągów przyczyna – skutek, i działanie na tej podstawie

Ciało buddialne
Mamy tu cechy, określenia, oceny: „dobre” – „złe”, „ładne – brzydkie”, „szybkie – wolne”. Żadne z nich nie jest bezwzględne, wszystkie są względne, „jak się komu wydaje”. Ważne: komu się to wydaje. Używanie ocen wynosi w górę ego tego, kto je używa.

Tu jest działanie zgodnie z wartościami, bardziej ideowe niż przyczynowe. Pytanie „mieć czy być?” tu ma swoją przestrzeń.
To pytanie może być zwiedzeniem samo z siebie, ponieważ wybranie „mieć” lub wybranie „być” od razu przekształca się w system wartości. Bo „mieć” to jest materialistyczne, a „być” idealistyczne.
Nie oceniam tu czy tak czy inaczej człowiek powinien postąpić.

Chodzi o to, że opowiadając się po tej czy tamtej stronie, uruchamia się zespół wartości, np. „bycie konkretnym i sprawnym materialnie jest czymś dobrym w życiu” (to jest buddialne sformułowanie), „bo można sobie w wielu sprawach poradzić” (to jest wniosek z ciała o 1 niżej – przyczynowego).

Stąd poprawną odpowiedzią na pytanie „mieć czy być?” jest drugie pytanie: „a według jakiej ideologii, np. wg. jakiego systemu religijnego czy politycznego mamy ten wybór rozpatrywać?” Wtedy mamy ochronę idei nad tymi wartościami i nie stanie się nam kłopot duchowo.

Jednak ludzie próbują wybierać swobodnie „mieć czy być”. Czują, że „gdzieś tam” mogliby po prostu wybierać swobodnie, a nie podpinając się pod ideologię. To jest przeczucie, że jest poziom ponadkarmiczny, i ciało wolnego wyboru tzw. anupadaka. Tam to jest możliwe.

Jednak ludzie próbują wybierać swobodnie „mieć czy być”, ale a z poziomu „Niższego świata”, czyli z poziomu karmicznego. A jak wiadomo – karma (postawy Duszy) daje niestety usztywnienie życia. I nie można tak łatwo sobie wybierać. Wtedy właśnie wybranie „być” lub „mieć” w sposób arbitralny nie służy jakiejś idei. Człowiek sobie myśli, że jest wolny w tym wyborze, ale taki wybór daje często wzięcie symbionta. Jak mówi Awiessałom Padwodnyj rozrośnięte ciało buddialne może stać się schronieniem dla krokodyla. Poziom o 1 wyżej nie daje opieki, i obce siły mogą wchodzić w przestrzeń duchową człowieka.

Ciało atmaniczne – tu znajdziemy obiekty idealne, działania zgodnie z ideą, bardziej ideowe niż buddialne, tu są czyste idee. Tu są obiekty idealne [piękno, prawda, idee Platońskie], idealizmy różnej maści. Zarówno liberalizm, komunizm, socjalizm [realny czy idealny], wszystkie one, wraz z konkretnymi posunięciami ideowymi, np. podpisanie konstytucji, ustanowienie święta 1 maja, itp. są poruszeniami na poziomie idei [atmanicznym]. Tu również znajdują się przestrzenie religijne nie dające uczestnikom dokonywać samodzielnych wyborów [brak możliwości poruszenia na ciele o 1 wyższym, czyli anupadaka].

—- tutaj przerwa tzw. „nieprzejawienia”, która jest wyjaśniana na filmie. ——-

Dochodzimy tu do poziomów „nieprzejawionych”, czyli poziomów Ducha. Co prawda nie jest to przestrzeń „Czystetgo Ducha”, Źródła, ale już nie ma tu energii. Jest zamiast tego coś, co buddyści nazywają „esencją”, a tybetańczycy „tsal”. Nie ma konfliktów, ponieważ każdy może być w osobnym miejscu i nikt nikogo nie musi „zaczepiać”. Nie ma także przestrzeni – w naszym znaczeniu, ani też „czasu”. Nie ma procesów, bo nie ma czasu. Jednak mogą być różne postawy i „przeskoki” pomiędzy nimi. Jeśli czekasz na oświecenie – będzie więc to „przeskok”, a nie proces.

Ciało anupadaka – działanie z poziomu wolnej woli, wolnego wyboru, już ponad ideami. Można tworzyć samemu idee, albo z własnej inicjatywy stawać się członkiem stowarzyszeń ideowych [lub religijnych, politycznych]. „Anupadaka” oznacza po hindusku „bez ojca”. W tradycji hinduskiej posiadanie ojca oznacza bycie pod jego komendą, bycie poddanym jego woli. Stąd „bez ojca” oznacza posiadanie własnej wolnej woli. Poziom anupadka jest pierwszym poziomem z „Wyższego Świata”, gdzie („niższy świat” jest światem wtórnym, stworzonym przez „Demiurgów”, a nie stworzonym przez ostatecznego Boga). Poziom anupadka jest pierwszym poziomem ponadkarmicznym, gdzie można swobodnie dokonywać własnych wyborów. Nie oznacza to, że nagle pozbywamy się całej karmy (jak to by niektórzy chcieli rozumieć). Jednakże „już coś możemy”. Dostęp do tego ciała i do poruszeń na nim mamy swobodny, chociaż.. wiele istot duchowych, razem z bogami z różnych religii chciałoby bardzo, abyśmy myśleli, że to jest nieosiągalne. Że sufit duchowy jest na skraju poziomu atmanicznego, a potem już nic nie ma, tylko Oni – czyli „Bogowie”.

Ciało adi [inaczej ati, stąd np. ati joga] – nadawanie, przypisywanie znaczeń obiektom, wydarzeniom. Bardzo wysoko. Można tworzyć „linie woli”, że tak się wyrażę.

Oto jak można na wykresie poziomów oznaczyć te ciała:

Reklamy

25 Komentarzy (+add yours?)

  1. Marc
    Mar 29, 2018 @ 17:00:28

    Czy jeśli ktoś był np. niezadowolony z jakichś wydarzeń w życiu, a potem uznał to za lekcję, czyli zmienił znaczenie, to jest poruszenie na ciele znaczeń?

  2. Swiat Ducha
    Mar 29, 2018 @ 18:56:01

    Marc
    to tak wygląda.

    Jeśli na ciele adi uznajemy coś nie za blokadę, a za lekcję,
    to będziemy mogli uzyskać prąd zstępujący, strumień zstępujący z adi na anupadakę i to w innym miejscu, w miejscu, gdzie będziemy mieli więcej osobistej wolności.

    Spływ strumienia wydarzeń z punktu adi „to jest blokada” zstępuje na punkt „nie mam wyboru” na poziomie anupadaka.

    A spływ strumienia wydarzeń z punktu adi „to jest lekcja” zstępuje na punkt „potrzebuję się czegoś nauczyć i tu mam możliwość się nauczyć, mogę się zdecydować na uczenie się z tego” na poziomie anupadaka.

    Dosyć łatwo się to mówi, natomiast w przypadku dużych spraw życiowych potrzeba często wiele poddać z obszaru ego, aby można było uzyskać poruszenie na ciele adi. Przykładowo „trzeba przełknąć gorzką pigułkę” która stwierdza, że „jeszcze nie wszystko wiem”, albo „to, co sobie wyobrażałem o ważnych sprawach w moim świecie jest kłamstwem, jest nieprawdziwe”.

    Zwykle ludzie jednak nie mają tam osobistych poruszeń, natomiast mają „podpięcia” pod konkretne jakieś miejsce na poziomie anupadaka. Zwykle jest to związane z Duszą grupową i jej karmą. Dusza grupowa np. dużej części narodu przeżywa coś (np. najazd wojsk na jakiś teren i przepina się z punktu anupadaka „spokojne życie” na punkt „życie po przejściu wojsk i po traumie wojennej”. Można się spodziewać, że losy ludzkie tego kawałka narodu będą odpowiednio zdegradowane z powodu tego przepięcia.

    Anupadaka pokazuje nam ile mamy wolności osobistej.
    W jednym miejscu jedni ludzie mają więcej wolności.
    Inni, znajdujący się w innym punkcie, podpięci pod niego, mają mniej.

    A dzieje się to z powodu tego, że różne Dusze są podpięte do różnych miejsc na tym poziomie.

    Osoby z wzorcami ofiary są podpięci pod miejsce, gdzie nie ma zbyt dużo wolności i jest sztywność i to się w życiu wyraża np. sztywnością osobistą, zawężeniem możliwości życiowych z powodu traum.

    Osoby bez wzorców ofiary mogą być podpięte pod miejsce, gdzie jest więcej wolności.

    Osoby z symbiontem korzystają z tego, że są przez symbionta podpięci pod miejsce Opiekuna kr., gdzie jest super-wolność, z której ci nosiciele symb. korzystają.

  3. Marc
    Mar 29, 2018 @ 20:00:44

    Pomyślało mi się „wow”.

  4. Marc
    Mar 29, 2018 @ 20:01:04

    Dzięki!

  5. Pamela
    Mar 30, 2018 @ 10:04:21

    chyba jednak energia kosmicznych znaków zodiaku wpływa na nas bardziej niż podejrzewamy i to determinuje nasze życie
    Santos Bonacci Grzegorz Skwarek Astrologia Medyczna

  6. Pamela
    Mar 30, 2018 @ 10:05:11

    pytanie czy da sie spod tak mocnej energii uwolnić?

  7. Marc
    Kwi 01, 2018 @ 16:48:56

    Wesołych Świąt!

  8. Marc
    Kwi 02, 2018 @ 00:10:44

    Oglądam tę serię i jetem właśnie na tym odcinku. Pominę teraz możliwość, że p. Jarosławowi się po prostu coś śni. Może wyćwiczony ludzki mózg potrafi tworzyć logiczne spójne sny… Ale przyjmijmy roboczo, że rzeczywiście odwiedza on świadomością jakieś „realia”.

    Różne rzeczy chciałem napisać oglądając te filmy, jak je oglądałem, ale akurat natrafiłem na wywiad z Leszkiem Żądło o astralu. Jak zacząłem oglądać, pomyślałem sobie, aha, a może p. Jarosław cały czas się porusza po świecie astralnym. I dosłownie zaraz p. Leszek powiedział o „rosyjskich psychotronikach” (czy jakoś podobnie ich nazwał), którym jego zdaniem wydawało się, że widzą wyższe światy np. mentalne, przyczynowe czy inne, a tak naprawdę cały czas poruszali się po świecie astralnym. P. Leszek mówi o tym, że w astralu jest wszystko, co może człowiek sobie wyobrazić, w tym np. odbicia wyższych uczuć, może więc też odbicia „wyższych realiów”.
    P. Jarosław opowiadał np., że myślał, że tworzy wszechświat w jakichś wyższych poziomach, a był cały czas na mentalnym. Może więc podobny błąd sięga dalej.

    P. Jarosław mówi o tym, że dusza potrzebuje emocji, i jak się jej tego nie dostarczy (tu proponuje pozytywne rozwiązanie w postaci pasji w życiu) to spowoduje ona odpowiednią nawet przykrą sytuację, aby je dostać. Natomiast Leszek Żądło mówi, że karmienie się emocjami to właśnie przeciwny kierunek.

    Są też inne rzeczy, które by sugerowały świat astralny, np. wg. L. Żądło przekazy pochodzące z miłości i wyżej dają rozwiązania, nie straszą, a mnie np. wątek o degradacji w sferze mentalnej, o tym, że mamy widzieć duchy astralne, a w końcu walczyć o energię trochę wystraszył.

    Składa się też to wszystko (filmy p. Jarosława) w niezłą logiczną całość, ale nie budzi to we mnie jakiejś błogości, radości, a wręcz przeciwnie. Nie jest jakieś bardzo ciężkie, ale też nie czuję żeby jakoś uwznioślało.

  9. Kamil
    Kwi 02, 2018 @ 01:37:53

    Marc, na razie oglądam od początku wszystkie odcinki opowieści topografa i jestem na 8, ale widzę że sporo się powtarza.
    Wg. mnie nie wszystkie aspekty duchowości muszą budzić błogość i radość, pamiętam jak przez pierwsze 2 części książek Łazariewa dopadła mnie jakaś depresja i strach, ale wiedza w tamtych i następnych książkach była całością, pierwsze dwie części mówiły raczej o negatywach a kolejne już bliżej Boga i Miłości.
    Albo jak czytałem o Archontach tutaj na stronie Andrzeja, też mną lekko rzucało, znowu inne teksty są o wiele przyjemniejsze, po prostu nie trzeba nic nigdy przyjmować na 100% jako prawdę i akceptować „złe” i „dobre” strony duchowości. To my tworzymy tą dualność.

  10. Swiat Ducha
    Kwi 02, 2018 @ 12:30:56

    Marc
    Ja bym chętnie o tym napisał artykuł, bo to ważny temat co piszesz.

  11. Marc
    Kwi 02, 2018 @ 13:24:52

    No to ja czekam 🙂

    P. Jarosław mógłby popracować nad dyscypliną prowadzenia opowieści, bo jak wchodzi z dygresji w kolejną dygresję, żeby przejść do „a to ci mówiłem, że…” itp. to ja już nerwowo nie wyrobiłem prawie ostatnio i chciałem go wyłączyć.

  12. Marc
    Kwi 05, 2018 @ 22:09:33

    Oglądałem jeden z filmów p. Jarosława i coś zrozumiałem. Zastanawiam się czy dobrze teraz rozumiem, a wcześniej rozumiałem błędnie. Wcześniej ciało buddialne rozumiałem mniej więcej tak: jakieś procesy (złożone z elementów pokategoryzowanych mentalnie) prowadzą do jakichś wartości. Np. ktoś się uczy zdobędzie wartość w postaci wiedzy itp. Ale z tego, co widziałem na filmie zrozumiałem, że to jest odwrotnie, że są jakieś wartości jakichś parametrów, które to wprawiają w ruch procesy. Np. ktoś może być zmarznięty i głodny, więd pójdzie do domu (procesem będzie podróż do domu).

    Podobnie działa np. grawitacja, powstaje ona w wyniku zakrzywień czasoprzestrzeni, a z tego co wiem, opisuje je tzw. tensor Riemana (nie znam się na tym, ale zdaje się że opisuje parametry poszczególnych punktów w przestrzeni czyli wartości jakichś parametrów w tych punktach). Te wartości sprawiają, że planety poruszają się tak a nie inaczej itd.

    P. Jarosław mówi, że tu już nie ma logiki. Mówi, że nie da się prosto wyodrębnić przyczyny i skutku, bo na każdą rzecz działa masa czynników (jakby pole). Rozumiem to tak, że ten ktoś z pierwszego przykładu może np. nie dojechać do domu tylko pójdzie do KFC, bo poczuje zapach kurczaków. Mi się to kojarzy z tzw. logiką rozmytą. Nie ma prostych zależności przyczyna-skutek, ale jakby rozmyte pole wielu wartości (takich mikroprzyczyn). Jak to zrozumiałem, to jakby zupełnie inny sposób myślenia mi się „włączył”.

  13. Swiat Ducha
    Kwi 06, 2018 @ 07:22:15

    Marc
    Istotnie, obiekty buddialne (wartości) są jak takie atraktory (jeśli się trzymać porównań fizycznych) wokoło których kręcą się inne obiekty. A to podchodzą bliżej, a to dalej, ale starają się być w polu oddziaływania takiego obiektu przyciągającego. Wchodzą „pod jego parasol”, pod jego opiekę.

    I w dół, od buddialnego do przyczynowego: ktoś, kto wyznaje pewne wartości będzie tak a nie inaczej postępował właśnie z powodu tych wartości. Tak jak piszesz.

    Można w drugą stronę – budować wartości, wspierać istniejące. Przykładowo, mając jakieś zapatrywania polityczne (czyli będąc podłączonym pod egregor wartości – egregor buddialny) dany człowiek wstępuje do partii politycznej. I działając w niej wspiera te wartości swoimi działaniami. Jeśli dla danej społeczności dane ideały (atmaniczne) i wartości (buddialne) są ważne, to przeniosą się one na działania ludzi, którzy przez swoje działania wspierać będą owe wartości. Np. porządek jest wspierany przez naród niemiecki od bardzo dawna, tzw. Ordnung. Działa to w dwie strony, jest pętla dodatniego sprzężenia zwrotnego.

    Ja myślę, że J.B. dosyć wąsko rozumie logikę, upraszczając ją do poziomu logiki istniejącej na polu materialnym. Dla mnie logika jest bardzo szeroko stosowana, a tylko zależności, które można dzięki logice opisać zmieniają się. Inne zależności mamy na poziomie fizycznym, inne na astralnym, a inne zależności na atmanicznym.
    Potocznie mówiąc na tych poziomach „jest inna logika działań, poczynań” w znaczeniu – są inne obiekty i obowiązują między nimi inne zależności.

    Ale logika jako system możliwych operacji w znaczeniu matematycznym jest wszędzie taka sama i istnieje, i obowiązuje, a nawet tam gdzie byśmy się nie spodziewali, też można za pomocą logiki wnioskować. Tyle tylko, że trzeba odpowiednio wyodrębnić obiekty (co na wysokich poziomach nie jest zwykle łatwe), ich cechy i funkcje i zależnosci pomiędzy nimi. Na danym poziomie te wszystkie elementy utrzymuje w porządku między sobą właśnie logika.

    A potocznie mówi się „inna logika obowiązuje tu, a inna tam”. To jest częste użycie tego słowa, natomiast nie jest to ścisłe użycie. I wprowadza w błąd – bo sugeruje, że gdzies „nie ma logiki”. Nie ma logiki tylko w jednym miejscu – w Źródle, ponieważ jest to „miejsce” bez przejawienia jakiegokolwiek. A jak nie ma obiektu – to nie ma cech, nie ma funkcji, i nie ma możliwości wyznaczenia relacji, więc i logiki nie ma. A właściwie – jest, tylko nie ma zastosowania.

  14. Marc
    Kwi 06, 2018 @ 10:11:06

    Zastanawiam się jak to jest z tym Źródłem. Wszystko od niego wraca, ale czy niesiona przez to „wszystko” informacja ginie? Może właśnie wraca do źródła. A może jest tak, że Źródło jest nieprzejawione bo jest w nim wszystko. Tak jak biały kolor nie ma żadnego koloru, ponieważ zawiera w sobie wszystkie kolory,

  15. Swiat Ducha
    Kwi 07, 2018 @ 10:36:58

    Marc
    Dzięki za refleksje.
    Ostateczne Źródło jest nieprzejawione, ale jest bazą dla wszelkiego przejawienia (przynajmniej tak to się opisuje).
    W tym rozumieniu zarówno mamy od każdego kawałka materii dostęp do Źródła. Dotyczy to też i astralu i wyższego świata, chociaż chyba materia, fizyczność jest tak blisko Boskiej Matki, że dostęp do Źródła z niskiego poziomu jest o wiele łatwiejszy, niż z poziomów „astralu” (od astralnego do atmanicznego). W „astralu” panuje zamieszanie, bałagan, ciągle coś się dzieje, co powoduje mocne skupianie uwagi na tym pomieszanym przejawieniu, a przez to trudności z dojściem uwagą do natury życia (czyli do Źródła). Przejwienie – jak dziecko jest mocno aktywne, hałasuje, a Źródło (jak dorosły) jest spokojne, acz to dorosły wspiera dziecko.

    Bo nie ma niczego poza Bogiem-Źródłem. W każdym razie w naszym świecie ostateczne skupienie jest w Źródle.

    Jesteśmy cały czas ze Źródłem połączeni, stanowimy jego żyjącą cząstkę. Może być oczywiście przejściowe odłączenie, stworzone przez twórcze byty z łuku zstępującego. Natomiast nasza esencja – życie pochodzi od Źródła.

    Do życia nie potrzeba informacji.
    Do powstania przejawionego życia potrzeba informacji: planów, genetyki, zależności, itp.
    Do świadomości też nie potrzeba informacji.
    Świadomość może postrzegać informację, ale nie jest to konieczne do istnienia świadomości.
    Świadomość może postrzegać odczucia cielesne, ale nie jest to konieczne do istnienia świadomości.
    Dlatego czy jest materia czy nie, nie wpływa to na świadomość i życie.
    Dlatego czy jest informacja czy nie, nie wpływa to na świadomość i życie.
    Powrót do Źródła dla świadomości jest możliwy, a informacja zupełnie nie jest do tego potrzebna.
    Informacja (np. myśli) mogą być przeszkadzające w takim ruchu (który nie musi być dokonany po śmierci, zawsze mamy do tego możliwość).

    Informacja jest wysoką wibracją, ale także ma swoją pojemność, można ją zmierzyć, a więc jest w obszarze przejawienia. Co prawda znajduje się ona w dużej części w świecie wyższym, natomiast jest przejawieniem. W Źródle jest jedynie życie i świadomość. Czy jest tak, że owo Źródło pączkuje i daje początek kolejnym Ostatecznym Źródłom – tego nie wiem, natomiast mogłoby tak być, a powracająca Świadomość do Źródła byłaby takim „dzieckiem”, które może „pójść na swoje”.

  16. Marc
    Kwi 07, 2018 @ 13:40:37

    Mam to na myśli, o czy też piszesz w innym komentarzu, że źródło samo siebie chciało poznać. Zatem, gdyby do źródła z przejawiania wracała tylko czysta świadomość bez śladów, tego co przeżyła w przejawieniu (tak teraz mówię w uproszczeniach ludzkiego umysłu oczywiście) to by źródło się nie poznało. Tak to sobie wyobrażam, że kiedy sobie coś istoty przejawione uświadamiają to właśnie to źródło sobie uświadamia i jakby to przeżywa. Wpadłem kiedyś na taką teorię, którą już nadmieniłem, że istnieją wszystkie warianty przejawienia (no bo dlaczego by miały nie istnieć) i w każdym z tych wariantów z osobna istnieje materia, energia itd czyli przejawienie, ale te warianty różnią się od siebie (no bo inaczej nie byłyby różnymi wariantami), więc wszystkie razem się wygaszają nawazajem. Tzn. jak się patrzy z wnętrza jakiegoś wariantu rzeczywistości to się widzi to co się tak przejawia, ale jak by się spojrzało z zewnątrz na całość wszystkich przejawień to wszystkie warianty się na siebie nakładają i różnice się uzupełniają i już nie ma żadnego przejawienia. Tak jak wszystkie kolory razem tworzą biel, a wszystkie możliwe dźwięki tworzą ciszę. Ta całość byłaby właśnie jednocześnie i źródłem i końcem. Ale czas widać też tylko z wnętrza konkretnego wariantu przejawienia, więc w całości czasu też nie ma.

  17. Marc
    Kwi 07, 2018 @ 13:52:17

    Nie wiem czy to ma coś wspólnego z tym, co zrozumiałem o wartościach, ale uświadomiłem sobie zmieniającą życie rzecz. Otóż zrozumiałem, że przez całe życie (albo większość) miałem takie nastawienie, że na świecie jest beznadziejnie, że generalnie wszyscy mają beznadziejnie (np. „chodzą do roboty”, siedzą po „robocie w domu” itd.), ale ja jeden się postaram i tu zrobię coś, że to ja będę miał lepiej – „super” studia, a to jakiś biznes, a to coś. Chciałem być lepszy od innych. No i tak się szarpałem szarpałem, wielu ludzi sobie fajnie żyło (robiło fajne kariery, realizowało zainteresowania itd.), a ja się czułem coraz gorzej (rzeczywistość też różnie wyglądała), ale przede wszystkim czułem się przez to taki zaszczuty światem. Do tego chyba doświadczałem właśnie tego, co wydawało mi się, że inni „złego” mają. Do tego chyba przyciągałem podobnie myślące osoby. Nagle wczoraj, jak słuchałem Depeche Mode, skojarzyłem słowa z takim moim nastawieniem w życiu osobistym, że oczywiście jakaś tam kobieta to ze mną będzie miała super a z tym jakimś innym gościem strasznie. I pomyślałem, zaraz zaraz, ale niby dlaczego. Czy ja naprawdę jestem jakiś lepszy. A potem mnie olśniło, że podobnie myślałem w ogóle o ludziach, o świecie i że przecież wielu innych ludzi ma fajnie i mogą mieć i mają do tego prawo. Poczułem luz, ulgę, generalnie fajnie się poczułem. I zrozumiałem, jak oni mogą to ja też (zapamiętałem dobrze co pisał Leszek Żądło, że podświadomość tak samo traktuje swojego właściciela i innych). Zrozumiałem też, że wiele takich rzeczy, które wydawały mi się przykre (jak siedzenie w domu, życie w Polsce itp mogą być całkiem przyjemne. Wiele takich negatywnych odczuć to chyba jeszcze spadek po komunie, ale nawet wtedy było gdzie mieszkać, co jeść, można było jeździć na wczasy, nad jeziorko itd. Sporo mnie nauczyło też chyba, jak nie miałem wielu tych rzeczy, które wydały mi się kiedyś takie zwykłe i nieciekawe. Jak się okazało, że może mnie nie być stać na mieszkanie, nawet bywał problem z kasą na jedzenie no to potem zacząłem doceniać, to co mam, ale to już trochę inna historia.

  18. Swiat Ducha
    Kwi 07, 2018 @ 13:52:29

    Taka „wielowariantowość poznania” wygaszająca siebie bardzo dobrze pasuje do tego, że na początku było „nic” i jak z niczego zrobić coś? – Potrzeba rozciągnąć na + i na -, bo one i tak w sumie dają 0.

    Identycznie jest z teorią wieloświatów w astrofizyce, też jest myśl, że jedne wszechświaty się kurczą a inne wzrastają. A sumarycznie nie ma zmiany. Też na + i na -.

    Natomiast biorąc to pod uwagę wrócić do Źródła może coś zupełnie niezwiązanego z nieprzejawieniem.
    Jeśli ktoś powiedział, że Źródło chciało siebie poznać, doświadczczyć, to oczywiście mógł dobrze nie wiedzieć o co Źródłu chodziło, mógł mieć przybliżone poznanie.

    Jeśli zaś świadomość nie jest materialna i nie ma treści i energii, to ma szansę na powrót.

  19. Marc
    Kwi 07, 2018 @ 13:54:42

    Mam wrażenie, że to, o czym napisałem, różni się zupełnie od tzw. różowych okularów. Bo kiedyś miałem też tendencję do zakłamywania siebie, wmawiałem sobie że jest z czymś ok, a wcale się tak nie czułem. Teraz chyba poszerzyło mi się spojrzenie.

  20. Marc
    Kwi 15, 2018 @ 18:55:10

    Napiszę tutaj, bo chyba najbardziej pasuje. Wczoraj przyszła mi pewna myśl na temat muzyki (i akurat dzisiaj o tym nagrał krótką audycję M. Kotoński). Otóż, pomyślałem, że muzyka tak bardzo na ludzi działa, bo jest odzwierciedleniem „kosmicznych wibracji”. Nie wiem w sumie co rozumieć pod słowem wibracje (tym bardziej kosmiczne), bo nie wiem co wibruje itd., ale coraz bardziej się przekonuję, że coś w tym jest że to dobre określenie. Wibracja w jakimś ośrodku stwarza różne zjawiska. Widać to fajnie tutaj:

    Mówią, że emocje wibrują, myśli wibrują, nawet że wszystko jest efektem wibracji. Z fizyki znamy zjawisko rezonansu, że te same wibracje się wzmacniają. Człowiek o pewnych wibracjach będzie więc wyszukiwał podobne, także w muzyce i nastąpi dodatnie sprzężenie wrotne, niejako zasila muzyką swoje osobiste wibracje.

  21. Swiat Ducha
    Kwi 15, 2018 @ 23:36:28

    Marc
    to daj linka do tej audycji M.K.!

  22. Marc
    Kwi 25, 2018 @ 21:57:47

    Dopiero zauważyłem.

    Link:

  23. Marc
    Kwi 25, 2018 @ 22:00:30

    Wracając do „Opowieści topografa”:
    P. Jarosław mówi, że Bóg się śni jako „idiota”. Mówi też, że nieprzejawienie się śni jako mała piłka, ale że jest właśnie odwrotnie, że przejawienie jest skończone, a nieprzejawienie jest nieskończone. Może więc tak samo jest z Bogiem, może tak „z zewnątrz” tylko się śni, a jest nieskończoną mądrością (może dlatego, że doświadcza całego przejawienia, ma w każdej chwili do wszystkiego dostęp).

  24. Swiat Ducha
    Kwi 25, 2018 @ 23:39:56

    Marc
    Bardzo ciekawa paralela odwrócenia

    J.B. kilka razy dawał takie przykłady, p. Sławek też takie „odwróceniowe” 1/x dawał.
    Niby Boga nie ma.. czyli 0
    A ile jest go w takim przekształceniu 1/x? x=0, to 1/0 → ∞
    Wszystko jest nim, jeśli świat wywrócimy na nice.
    A rozwój duchowy jest takim wywracaniem na nice.

    Dzięki za link

  25. Marc
    Kwi 26, 2018 @ 07:36:31

    No właśnie 🙂

Komentarze

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: