Miejsca mocy

2008-02-26 Kluza Andrzej

Oswajanie Dzikiego Źródła,
przy wrocławskim Rynku

Kościół św. Elżbiety, znany wrocławianom jako Garnizonowy powstał w latach dwudziestych XIII wieku, a jego wzniesienie łączy się z najstarszą lokalizacja miasta. Pierwotnie istniał w formie romańskiej. Około roku 1245 został przebudowany w formie trójnawowej, a w XIV l XV wieku wzniesiono w tym samym miejscu gotycką budowlę, którą podziwiamy do dziś. W 1975 roku pożar zniszczył wieżę a w 1976 cały kościół, co rozpoczęło długi okres renowacji w czasie której kościół był nieczynny. Prace trwały do roku 1997.
Tyle historii. Odbudowany kościół spełnia obecnie funkcję sakralną. A oprócz niej, czy też w jej ramach – jeszcze inną, o której traktuje poniższy tekst.

Dzikie Źródło

Jak wykazały moje badania radiestezyjne przy północnych drzwiach prowadzących do kościoła bije spod ziemi źródło energii subtelnych. Spore źródło. Energia subtelna jest to energia podobna do energii krążącej w człowieku, którą Chińczycy nazywają „ich” a Hindusi „praną”. Lokalizacje świątyń zwykle wiązały się i wiążą się z tzw. miejscami mocy o charakterze dobroczynnym. W takich miejscach grupują się ludzie by otrzymać pozytywny ładunek energii. Jednak w tym konkretnie źródle przy północnej ścianie kościoła Garnizonowego (oznaczenie A na zdjęciu) energii brakuje harmonii. Energię wydostającą się w tamtym miejscu na zewnątrz ziemi można określić jako „dziką”. W takiej postaci nie może być ona swobodnie przyswajana – może powodować u ludzi co najmniej napięcie. Przy dłuższym wystawieniu się na jej działanie można odczuwać niepokój, wręcz rozbicie wewnętrzne czy mdłości.

Święty Jerzy

Wewnątrz kościoła, nad północnym wejściem, wisi dużych rozmiarów obraz walczącego Świętego Jerzego. Za tym wejściem bezpośrednio znajduje się owo nasze „dzikie źródło”. Czy jest to przypadek, czy też kilkumetrowej wysokości drogowskaz orientacyjny napisany w języku symbolicznym?
Dla osoby niezorientowanej może być to po prostu kolejne duże dzieło sztuki. Nie będzie przeczuwał zagadki. Ktoś, kto wie, czego można się spodziewać po znakach symbolicznych i czego szukać, ten zobaczy obraz i odczyta go. Kto zaś umie odczuwać energie subtelne i ich przejścia, ten poczuje, z jaką energią ma do czynienia i połączy obraz i energię.

Drugie zdjęcie pokazuje płaskorzeźbę św. Jerzego pokonującego smoka, znajdującą się na zewnętrznym murze tego samego kościoła, od strony Wschodniej. Napisy są po niemiecku, rzeźba pochodzi więc z nieco dalszej przeszłości. I nadal dotyczy naszego tematu przewodniego.

Jak wykazują badania radiestetów angielskich postać Świętego Jerzego walczącego ze smokiem jest od dawien dawna łączona w chrześcijaństwie z miejscami mocy. Smok nie tylko więc w kulturze chińskiej wyobraża istotę o wielkiej energii. Święty w symbolicznych wyobrażeniach konno zwycięża jaszczura, co oznacza przejęcie kontroli nad energiami subtelnymi przez światłe siły. Jest to przejęcie kontroli zwykle nad źródłem energii, czasami energii nieharmonijnej, mogącej szkodzić ludziom. Poskromienie smoka przez św. Jerzego przedstawia tu symbolicznie wyobrażenie „tu moc została okiełznana”.

.

Pewnie też nie darmo kościół ten ma tak duże rozmiary. Także wieża, najwyższa z wieź kościelnych we Wrocławiu (91.5m wysokości) sygnalizuje „tu dzieją się ważne sprawy w obszarze subtelnym”.
Sytuacja przypomina trochę legendy o dawnych tajemnicach zakonów rycerskich, niknących we mgle historii. Różnica polega na tym. ze sprawa rozgrywa się współcześnie i o wyciągnięcie ręki.
l rzeczywiście, okazuje się, że energia z Dzikiego Źródła wchodzi przez drzwi kościoła od strony północnej, przez przedsionek do wnętrza, aby zostać przetworzona. Z kościoła, po stronie południowej energia wychodzi, ale już nie taka sama.

„Mozaika mocy”
O miejscu mocy świadczy nie tylko obraz. Mozaika z kostki brukowej przy północnym wejściu i przed bramą między budynkami Jaś i Małgosia również niesie symbole energii. Można zastanawiąć się, dlaczego owa mozaika została położona akurat w tych miejscach, a nie w innych? W obu miejscach mozaika została położona niedawno. Dodajmy nigdzie indziej wokół kościoła nie ma mozaiki o takim kształcie. Zwykle zadaję sobie to pytanie, gdy badam miejsca mocy i budowle na nich postawione: „dlaczego to, co tam się znajduje jest takie, a nie jest inne?”. Pytanie zupełnie banalne, nawet nieco naiwne. Jednak czasami nie można dociec odpowiedzi racjonalnej, która zawiera jedynie argumenty ze sfery widzialnej. Wtedy jest to wskazówka do szukania w obszarze energii subtelnych.
Kształt łuski to również kształt przekroju wahadełka używanego przez radiestetów do przesyłania energii (w wahadle Ozyrys). W Świecie energii niewidzialnej kształt przedmiotów jest istotny z powodu tzw. promieniowania kształtów. Wspiera to działanie energetyczne, a przy okazji informuje zaznajomionych z tematem: „tu się dzieje coś istotnego”. Przy północnych drzwiach wiemy dlaczego jest mozaika – tam jest miejsce mocy. Ale po co jest mozaika smoczej łuski położona przy bramie będącej drzwiami do Rynku?

Dobrotliwa Energia zasilająca Rynek

Miejsca kultu zwykle wytwarzają specyficzną atmosferę w swoim wnętrzu. Niektóre w szczególny sposób promieniują z wewnątrz ku światu. W tym przypadku jest inaczej – kościół stoi na drodze energii i swoim dobroczynnym wpływem przemienia ją. Kościół Garnizonowy swoim zasięgiem oddziaływania obejmuje większy obszar, niż to zwykle bywa w świątyniach lokalnych. Energia subtelna wchodzi z kościoła drzwiami Południowymi i przez bramę wlewa się na wrocławski Rynek zasilając łych, którzy się na nim znajdują i rozchodząc się dalej na miasto. Taka energia płynie na wrocławski Rynek od bardzo dawna. Jeśli wzniesienie kościoła łączy się z czasami lokalizacji miasta, to można przypuszczać, że wiele wieków temu budowniczowie znający się na energiach subtelnych, korzystając z cech świątyni, umożliwili wpływ na Rynek dobroczynnej energii wspomagającej mieszkańców i ich życie. To założenie archrtektoniczno – świąłynno – energetyczne dziła do dzisiaj i całkiem niedawno zostało prawidłowo, zaznaczmy, odrestaurowane.
Po przejściu przez kościół, z północnej strony na południowej, energia jest już uładzona, harmonijna, jej przepływ jest laminarny – strugi energii płyną zgodnie koło siebie. Jej przyjęcie daje człowiekowi pozytywne skutki. Od wyjścia z kościoła do bramy między kamieniczkami Jaś i Małgosia wiedzie po łuku trasą z płyt marmurowych. Co ważne – pokrywa się ona idealnie na tym odcinku z kierunkiem strumienia energii subtelnej płynącej na Rynek. Strumień ten można odczuwać jakby stało się po kolana w górskim strumieniu, który obmywa nogi po kolana. Tutaj energia nie ma znamion niepokoju jest ustabilizowana, zdalna do przyjęcia z korzyścią przez człowieka. Jest to w większości energia z „Dzikiego Źródła” zharmonizowana poprzez dobroczynny wpływ świątyni..
Można powiedzieć, że kościół Garnizonowy w czasie użyteczności liturgicznej spełnia rolę – nazywając to funkcjonalnie – modyfikatora i akumulatora energii subtelnej. Jest to funkcja ezoteryczna, możliwa do rozpoznania na poziomie energii subtelnej. Modlitwy i rytuały wpływają na to, że dzieje się coś nie tylko na poziomie widzialnym. W sferze niewidzialnej zachodzi zjawisko bardziej dobroczynne i skomplikowane niż się by to mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Wielu ludzi przechodzi codziennie tamtędy nie podejrzewając tego fenomenu.

Brama energii między kamieniczkami.

Dawne miasta były lokalizowane na przecięciu ważniejszych szlaków komunikacyjnych. Trakty były wytyczane zwykle po łukach, zgodnie z przebiegiem specyficznych energii subtelnych, ułatwiających poruszanie się wędrowców. Ten typ prowadzenia dróg przeważa w Europie. W Ameryce Północnej, dla odmiany, dzisiejsze szlaki komunikacyjne wyznaczane były często arbitralnie przez nowych osadników, najczęściej na bazie siatki prostokątów. Łatwo się domyśleć, działania takie miały mniej wspólnego z wyczuciem i uszanowaniem energii subtelnych danego miejsca niż w Europie.
Wejście traktu przez bramę do dawnego grodu było jednocześnie wejściem lub wyjściem szlaku energii subtelnej. W takich miejscach stawiano bramy. Oprócz funkcji organizującej komunikację, bramy również stawiane były w środku miasta dla ukierunkowania i ustawienia przepływu energii. Barokowa brama pomiędzy kamieniczkami Jaś i Małgosia pełni rolę jednokierunkowego przepustu. Strugi kumulują się od strony kościoła i nie dają wpływać na teren sakralny energiom z zewnątrz. Same zaś przechodzą bramę na stronę ulicy i rozpływają się po Rynku w kierunkach zachodnim i południowym.

Wydawać się by mogło, że opisy powyższe dotyczą czasów zamierzchłych, i że dziś nie ma już w naszych cywilizowanych czasach miejsca na takie zjawiska. Że nie ma już budowli, które działają zgodnie z sekretnymi regułami energii subtelnych. W naszym stechnicyzowanym świecie wydaje się wielu, że energie subtelne już nie działają. Może kiedyś działały, ale dziś to już przeszłość.
A jednak funkcjonowanie kościoła „oswajającego” energię z Dzikiego Źródła zostało doskonale przywrócone zaledwie kilka lat temu…

* * *

Treść artykułu powstała na podstawie badań własnych autora. Opublikowane zagraniczne badania radiestezyjne, głównie z terenów Anglii, opisują podobne zjawiska. Literatura omawiająca geomancję chińską wspomina o możliwości modyfikacji naturalnych energii subtelnych za pomocą pewnych instrumentów. Autor mimo poszukiwań nie znalazł jednak w literaturze żadnych szczegółowych opisów takiego sposobu modyfikacji energii, poczynionego na taką skalę, jak w omawianym kościele. Innymi ciekawymi cechami opisywanego obiektu są działanie w obecnym czasie oraz możliwość weryfikacji.
Kościół Garnizonowy ma dla dociekliwych jeszcze inne sekrety. Mogę podpowiedzieć dwa: studnię energetyczną, która wysysa energię ściągając ją w dół pod ziemię i sprawę związaną z amboną. Ambona jest nie na początku kościoła, a niemal na końcu, na drugim filarze od końca. Takie „niepraktyczności” w budowlach sakralnych wskazują na przyczynę niewiedzialną – i istotnie, pod tym filarem jest mały czakram.
Kto będzie chciał się dowiedzieć szczegółów, czy też sam odszyfruje te zagadki, a może sam zapragnie poszperać i pobadać – zapraszam do kontaktu.

Podsumowując – w przypadku kościoła Garnizonowego można mówić o pewnej unikalności. Będąc wrocławianinem z urodzenia piszący te słowa, jest z tego bardzo zadowolony. [jedynie w Strzelinie w kościele w pobliżu Rynku zauważyłem taki układ – czakram na zewnątrz kościoła, a energia wchodzi drzwiami]

Czakram zielony spełniający życzenia

Inny czakram wrocławski, o którym wiem, to tzw. czakram zielony.

Wiele razy słyszałem „zielony czakram we Wrocławiu”, ale gdzie on jest? Ponoć przy kościółku św. Marcina na Ostrowie Tumskim, przy schodach.

DSC04138m

Przewodnik Pascal pisze: „Pod kościołem św. Marcina lub pod katedrą znajduje się ponoć błękitny czakram świadomości, jedno z energetycznych centrów Ziemi. „

Onet: „kościół św. Marcina, jedyna ocalała budowla należąca do zamku piastowskiego we Wrocławiu. Według przekazów przy schodach wejściowych znajduje się czakram, czyli miejsce emanowania bardzo silnej energii Ziemi. Dlatego też nie zdziwcie się, jeśli zobaczycie tu kogoś medytującego z zamkniętymi oczami albo przytulonego do muru. Czakram dodaje podobno sił, więc również my postójmy tu chwilę i ruszajmy dalej.”
Na forach: „Większość ezoteryków uważa, że czakram znajduje się tu i dlatego grupy medytujących siadają pod ścianą tego kościoła – jednego z najstarszych w mieście, będącego kiedyś częścią piastowskiego zamku.”

Chodziłem tam wiele razy, szukałem, ale przy schodach nie było nic. Żadnej energii.
Dopiero jak okrążałem ów kościółek, coś tam malutko poczułem. Na podeście, pod obdrapaną ścianą – to miejsce na poniższym obrazu, stanąłem i coś-tam czuję. Jaki kolor? Zielony. No to dobrze, jest. Ale jakoś bardzo skromnie, jest tego około dwa metry przy ścianie i tylko tyle.

DSC04135m

Ciekawy eksperyment miałem z moimi znajomymi. Zacząłem się pytać „czy jest tu energia takiego a takiego koloru?” biorąc poszczególne kolory z radiestezyjnego koła kolorów. Byliśmy ciekawi, jaki kolor energii jest tu obecny. Okazało się, że jakikolwiek nie wymienić, to czakram „dostarczał” energię o tym kolorze, i odpowiedź brzmiała: „tak, czuć energię o tym kolorze.” Czyli – czakram spełnia życzenia.

No niestety, czakramy potrafią się zmniejszać, ale i powiększać. Tu chyba się czakram zmniejszył.
Od tamtego czasu wiele razy przyjeżdżałem na ów mały czakramik.

W pobliżu, w kościele św. Krzyża, bardzo wysokim, dwukondygnacyjnym, na drugiej kondygnacji można odczuć energię, którą nazwać można „gorącą”. Nie tylko ja, ale i moi znajomi ją dobrze odczuwali. Niestety, ów kościół jest często zamknięty, rzadko otwierany.

DSC04130m

2008-02-26 Kluza Andrzej

Łagów Lubuski – miejsce mocy

Małe miasteczko leżące w pobliżu Świebodzina kilka kilometrów na północ od ruchliwej trasy z Poznania (120km) do Berlina (180km), w obrębie przedwojennej Brandenburgii, blisko granicy z Niemcami.

Kto by przypuszczał, że posiada w sobie mocne źródło energii subtelnej?

Zwykle miejsca mocy, związane z cywilizacją, z dawna „uczłowieczone” znajdują się w obrębie miast, obudowane są zabytkami sakralnymi, starym miastem i nowymi dzielnicami. Tak jest na przykład w Krakowie. Łagów znacznie różni się od Krakowa, jednak ma z Krakowem wiele energetycznie wspólnego!

Budowniczymi Zamku w Łagowie byli zakonnicy – rycerze zakonu Joannitów. Można domyśleć się, że lokalizacja była nieprzypadkowa. Zarówno militarnie, jak i z pozycji wykorzystania istniejących tam energii subtelnych. Łagów, jak się domyślam, wynosi nazwę z włoskiego „lago” – jezioro. Leży bowiem na przesmyku pomiędzy dwoma jeziorami – Łagowskim i Trześniowskim, nazywanym także Ciecz. Jeziora są długie, po kilka kilometrów każde, dość wąskie, otoczone gęstymi lasami. Tylko wieża zamku wynosi się ponad wysokie korony drzew – ma 35 m.

Założyciele wznieśli zamek na usypanym przez siebie niewielkim, kilkumetrowym wzgórzu. Takie kilku, kilkunastometrowe wzgórza otaczają Łagów. Więc po co dodatkowy kopiec? Może dla obronności, może dla wzmocnienia efektów energetycznych.
Nie myślałem, jadąc do Łagowa, że spotkam tam miejsce mocy. Miejsce o jakości energii podobnej do czakramu Wawelskiego, o podobnej intensywności, lecz o mniejszym zasięgu. Pierwsze kroki na miejscu mocy zbudziły ze wspomnień „Wawel!”. Byłem na wielu miejscach mocy. Ale dwóch o tak podobnych jakościach wibracji, nie spotkałem.

Wjeżdżając do obrębu murów obronnych Łagowa przez Bramę Polską (XVw.), już przy niej można odczuć małe źródło energii. Dochodząc do zamku chodnikiem przychodzimy przed główne wejście do Zamku (na rysunkach oznaczone literą A), w pobliżu kościoła.

Zdjęcie 1. Widok zamku od głównego wejścia.

I tu wchodzimy na źródło energii. Bije intensywnym strumieniem spod ziemi. Energia jest tak ukierunkowana, iż wchodzi do wewnątrz Zamku przez drzwi wejściowe (A) i obszerny i długi korytarz (B) wspinający się od drzwi wejściowych A ku atrium C długim rzędem schodów kilka metrów w górę. Schody są na tyle łagodne, że mogły pewnie tamtędy wjeżdżać konie z jeźdźcami.

Około połowy schodów w lewo można skręcić ku wejściu do wieży. Energia wchodzi wzdłuż schodów w górę, razem z wchodzącymi aż do atrium. Jest to czworokątny dziedziniec z podcieniami, nakryty szklanym dachem. W lecie niestety jest słabo przewietrzany. I tym bardziej jest więc odczuwana intensywna, skumulowana energia. Tu jednak energia już nie przebiega dalej. Moje dalsze badania dotyczyły tylko miejsc ogólnodostępnych zamku łagowskiego. Wokoło atrium jest dwie kondygnacje pomieszczeń, wraz z restauracją i hotelem. W miejscu D na parterze jest kawiarnia-restauracja w pomieszczeniu ze sklepieniami łukowymi. W jednym z miejsc tego pomieszczenia bije również źródło energii. Piętro niżej, w podobnie sklepionej piwnicy, można odczuwać również tą skumulowaną energię.


Zdjęcie 2. Widok bryły zamku od strony jeziora Trześniowskiego (in. Ciecz). Widoczne przebarwienia czerwienią [możliwe wpływy energii].

Na poniższym schemacie za pomocą pomarańczowych plamek przedstawiłem miejsca występowania energii. Numerki i strzałki dotyczą kierunków robienia zdjęć przedstawionych w artykule. Warto zauważyć czerwone przebarwienia na zdjęciach, co może mieć związek z energią subtelną.


Osobnym opowiadaniem obejmę wieżę zamkową. W dolnej swej części czworokątna, przechodzi w okrągłą mniej więcej w połowie wysokości. Z mniejszą lub większą intensywnością wypełniona jest energią subtelną przepływającą w środku – od dołu ku górze.


Zdjęcie 3. Widok zamku od strony tylnej. Znów przebarwienia.

Na szczycie wieży odczucie energii jest bardzo silne. Z tarasu widokowego na szczycie widać bardzo dobrze oba jeziora. Można mieć wrażenie, że jest się mniej więcej na przedłużeniu osi obu jezior. Zresztą mam podejrzenie, że energia do źródeł w zamku pochodzi przynajmniej po części z jeziora Trześniowskiego. Wody tegoż jeziora są lazurowe – gdy się spojrzy na wodę pod cieniem pochylonych nad nim drzew, woda ma zadziwiająco niezwykła barwę. Kąpiąc się tam i pływając doznawałem zdumiewającego odczucia oczyszczenia energii. Druga nazwa jeziora – „Ciecz” wydaje się być starsza i bardziej znacząca dla opowieści. Źródłosłów nazwy jest tym samym, który z rosyjskiego tłumaczymy, jako „subtelny”, np. „tonkije tieła” – to ciała subtelne. [ tonkije > cienkie > ! ciecz ].

Zdjęcie 4. Obraz Zamku i Bramy Brandemburskiej (Marchijskiej) lokalnego malarza.

Mimo, iż energie w Łagowie są skupione na niewielkim obszarze, to są bardzo intensywne. Wydaje się, że brak miejsca na rozwój pomiędzy jeziorami uniemożliwił miasteczku rozkwit w okresie rozbudowy miast. Jednak to chyba nie wszystko. Ludzie przyjeżdżający i wchodzący do zamku w dużej części nie za bardzo dobrze się tu czują. Mimo pięknych widoków, coś ich odstrasza. Myślę, że jest to energia subtelna o niespotykanej intensywności, do której zwykły człowiek nie ma wystarczającej pojemności energetycznej, aby przebywać w jej polu dłuższy czas. Tak więc wizytujący niezbyt chętnie tu powracają. Przy dużym nasileniu energii rozpoczynają się procesy duszy, inicjujące rozwój duchowy, a jednak bardzo niewiele osób ma ku temu intencje.

Znajomy pytał mnie, czy widzę przyszłość dla Łagowa – zamku i okolicznych osad. Turystyka nie sprawdziła się na większą skalę, choć prywatne kwatery i hotelilki dość dobrze funkcjonują. Ja zaproponowałem organizowanie warsztatów rozwoju osobistego i duchowego w wynajmowanych pomieszczeniach zamkowych.

Kościół w Lądku Zdroju

Oto zdjęcia sufitu kościoła parafialnego, są tam bardzo pieczołowicie namalowane sceny, przyciągające uwagę:

W wielu miejscach kościoły kryją niezwykłości świata nieprzejawionego. Tak jest przykładowo w Krakowie na Skałce, oraz w dalekim Lądku Zdroju. Oba te kościoły coś łączy. Nie dokładnie architektura, ale może właśnie wystrój wnętrza wskazują pewne cechy energii subtelnych, które są tam obecne. Taką prawidłowość odkrywałem wielokrotnie. A więc – kto wie, czego szuka, ten niechybnie znajdzie. I znajdzie potwierdzenie od budowniczych, że też tego byli świadomi.

W kościele na Skałce wysoce wymowny jest ołtarz z białymi obłokami, które niejako zstępują na dół, w kierunku patrzącego. W kościele lądeckim ciekawe wrażenie sprawiają obrazy na.. suficie [in. sklepieniu].

A więc co jest tym podobieństwem? Otóż kierunek przepływu energii. Na Skałce energia płynie zza ołtarza z góry ku posadzce i dalej w głąb niej.

W Lądku energia również płynie z góry ku dołowi, jednak niemalże pionowo. I tu, tak jak na Skałce elementy wystroju wnętrza skierowują uwagę patrzącego na.. właśnie  – mają kierować ku dziełu artystycznemu, czy też ku sile energii, która zasila kościół

2008-05-30 Kluza Andrzej

Dwa miejsca mocy w Trójmieście

Miejsca pozytywnej mocy są zupełnie normalnymi miejscami, tzn. zdarza się je spotkać w wielu różnych lokalizacjach i niewyczulony obserwator łatwo może je przeoczyć. Jednakże wiele osób może intuicyjnie i pozaświadomie tam chodzić, bo „dobrze się tam czują”.
Miejsca mocy co prawda często są obudowane, jednak można spotkać je także na otwartej przestrzeni. I tam oczywiście jest ich pierwotne miejsce, bo po co takie miejsca ogradzać, zabraniać wstępu? W tym tekście opiszę czakram zasilający energią dużą część Gdyni, znajdujący się wprost na chodniku ulicy oraz niewielki czakram umiejscowiony, jak to często bywa, w kościele.Po niemal całej długości ulicy Świętojańskiej w Gdyni spływa pozytywna energia subtelna. Korzystają z tego dobrostanu mieszkańcy, właściciele sklepów, pracownicy instytucji i same instytucje. O wiele przyjemniej się bowiem żyje z takim pozytywnym zasilaniem, o ileż lepiej robi się w takiej atmosferze interesy. Ulica ta jest jedną z głównych, a na pewno najbardziej reprezentacyjną.Na rysunku poniżej przedstawiam schematyczną mapkę przebiegu energii na ul. Świętojańskiej. Miejsce mocy, z którego wypływa energia ma ok. 10 metrów długości i znajduje się na chodniku ok. 20 metrów od ul. Traugutta. Energię, która się stamtąd wydobywa można sobie wyobrazić, jako obłoki pary wychodzące wprost z chodnika, sięgające od ziemi do drugiego piętra domów i spływające 900 metrów w dół ulicy ku Skwerowi Kościuszki, bowiem Świętojańska ma na całej swej długości nieco spadku. Energia, jak i spadek ulicy idą ku Północy.

Można dodać, że w Gdyni można się dopatrywać symbolicznych „wrót do Polski”, wejścia według Feng Shui. W takim przypadku Zakopane i Tatry były by tyłem, „Żółwiem”. Czyli Polska jest otwarta na morze, na Północ.
Jak pierwszy raz badałem obszar ul. Świętojańskiej to przypomniało mi się wywierzysko, które widziałem w Tatrach. Wywierzysko jest miejscem w górach, w którym spod ziemi wypływa naraz duża ilość wody, tworząc zaraz spory strumień. Podobnie jest w Gdyni. Nie jest to miejsce punktowego działania energii, jak to się często zdarza, lecz wychodząca spod ziemi energia zajmuje pewien obszar. Energia nie odchodzi w górę, lecz wychodząc z ziemi płoży się i spływa zgodnie ze spadkiem terenu – chi ziemi spływa w dół [na Wrocławskim Rynku jest podobnie]. Domy z dwóch stron ograniczają zaś jej rozpływ, stąd jej duże skupienie.Zdjęcie przedstawia dokładnie ten obszar, w którym energia wychodzi na powierzchnię Ziemi – na prawo od przystanku, zaraz przed salonikiem prasowym, gdzie na wystawie siedzą .. anioły.
[tu link do Street View tego miejsca]
Co ciekawe, w obrębie kilkudziesięciu metrów od miejsca wyjścia energii na powierzchnię zlokalizowało się ileś oddziałów banków. Wymienię je, bo sama ich wielość na jednym miejscu jest niespotykana: SKOK Piast, Citi Bank, Millenium, AIGO, SKOK Stefczyka (inny oddział), WBK, ING; wymieniam zgodnie ze wskazówkami zegara. Razem siedem (!) oddziałów rozmieszczonych wokoło jednego skrzyżowania. Dodatkowo [r.2013] są kancelarie prawnicze i biuro pośrednictwa nieruchomości. Na widoku Street View Google [tu link] dostrzegłem jeszcze w pobliżu: Polbank, Deutsche Bank, dwa dodatkowe biura nieruchomości.

Zauważmy, że nie jest to samo centrum, stąd jest dość daleko od Skweru Kościuszki, nie ma aż tylu klientów, przechodniów, co tam. Owszem, na całej długości Świętojańskiej jest ulokowanych wiele, wiele drogich, wystawnych sklepów jak również i wiele oddziałów banków. Jednak takie ich skupisko jest jedynie tu.Ulica Świętojańska od miejsca wyjścia energii idąc w przeciwnym kierunku do przepływu energii gwałtownie zmienia swój charakter. (Na zdjęciu jest to od przystanku w lewo.) Energia nie płynie w tamtą stronę, nie płynie pod stok wzniesienia. W tej części ulicy można mieć takie odczucie, że się jest w nieco opuszczonej przez prosperitę dzielnicy – przychodzą na myśl dzielnice miast amerykańskich, które niegdyś były nowo wznoszone, kilkadziesiąt lat temu tętniły życiem, natomiast dzisiaj są zaludniane przez mieszkańców ledwie wiążących koniec z końcem. Same domy są postawne, natomiast już sklepy – dosyć biedne. Podobne odczucie miałem i tu, gdy przechodziłem od miejsca mocy na Południe, w kierunku Wzgórza Maksymiliana. [w 2013r. nawet i w tą stronę zdaje się nieco dobrej energii lecieć!]Czakram w Gdyni jest potężnym czakramem z powodu ilości energii, jaką dostarcza. Nie jest to energia aż tak bardzo wysokich wibracji jak spotykamy w miejscach poświęconych duchowości, jednak jest to energia łagodna, miła, przyjazna i dodająca wigoru. Jest wystarczająco łagodna, aby była wspierająca dla bardzo wielu osób prowadzących całkiem ziemską działalność. Nie powoduje silnego wejścia w odmienne stany świadomości, jak to się dzieje w przypadku bardzo wysokich wibracyjnie źródeł.Mogę zaryzykować tezę, że energia z tego miejsca mocy przyczyniała się i przyczynia do tak dobrego prosperowania Gdyni jako miasta portowego z dużymi obrotami handlowymi i obfitością możliwości. Zresztą podwyższanie wibracji, które jest atrybutem czakramu samo z siebie może powodować zmianę samopoczucia na lepsze. Czakram Gdyński, znajdujący się na ulicy Świętojańskiej jak najbardziej polepsza nastrój.To zjawisko dobrego samopoczucia, które mamy, gdy przebywamy w miejscu nasyconym dobrą energią może dawać w długim okresie naprawdę dużą poprawę komfortu życia. Stąd może ta ulica w Gdyni jest jednym z moich ulubionych miejsc energetycznych.

Jak widać na zdjęciu Świętojańska tętni życiem. Energia subtelna wspiera różnorodną działalność, natomiast sukcesy mieszkańców dokładają się do tej atmosfery.

Szpaler ulicy tworzą domy zbudowane przed wojną, po lokacji miasta. Jest to chyba największe skupisko przedwojennych polskich domów jakie widziałem. Istotne jest to, iż miejsce to przechowało się w całości do naszych dni, można się więc zanurzyć w tą ulicę jak w portal wiodący dziesiątki lat wstecz, poszukując przedwojennych wspomnień.

Sama Gdynia była dla przedwojennej Polski błogosławieństwem, i w moim odczuciu nim pozostała dla nas do tej pory.

Drugi czakram, który opiszę będzie dość różny od pierwszego. Gdyńskie miejsce mocy jest rozciągnięte, daje energię płożącą, niespecjalnie wysokiej wibracji, jest na wolnym powietrzu. W Gdańsku, w kościele św. Brygidy jest zaś czakram o wysokiej duchowej wibracji, który znajduje się w zamkniętym pomieszczeniu, energia idzie ostro w górę, nie płoży.

Na zdjęciu widzimy bryłę kościoła. Z lewej strony znajduje się prezbiterium i główny ołtarz. Nawa boczna zaczyna dopiero od pewnego miejsca. Za ciemnoniebieskim samochodem zaparkowanym na chodniku widać wejście umieszczone na szczytowej ścianie owej nawy. Przy końcu kościoła nabudowana jest, późniejsza od głównych murów, wieża. Wieża zwykle symbolizuje ważne miejsce. Ważne duchowo miejsce. Ciekawe, że wieża akurat tutaj nie wskazuje na główny ołtarz, a na przeciwny kierunek – koniec kościoła. Czemu akurat tak jest to zbudowane? Warto sobie zadawać to pytanie na miejscach mocy i szukać na nie odpowiedzi. W szczegółach budowli często bowiem mamy ukryte wskazówki, co się dzieje w tym miejscu na planie niewidzialnym.

Otóż, jak widać na kolejnym zdjęciu, wieża wskazuje na koniec kościoła, gdzie znajduje się niepozorna kaplica chrzcielna, tzw. baptysterium. To niepozorna kaplica „przyczepiona” do kościoła widoczna po prawej stronie na obrazku powyżej. A w owym baptysterium odnajdujemy miejsce mocy. Kaplice takie dość często mieszczą źródła energii, jak np. w katedrze w Trogirze, blisko Splitu, w Chorwacji.

W kaplicy znajdujemy chrzcielnicę oraz ołtarz. Spod ołtarza płynie energia pionowym słupem. Kilka ostatnich lat, kiedy miałem okazję ją obserwować, była to energia dosyć specyficzna. Była to bardzo silna, wysokowibracyjna energia, która rozwibrowywała aurę. Mógłbym nazwać ją „rewolucyjną”. Widziałem osoby, które czuły się aż rozedrgane, zdenerwowane po przyjęciu tej energii. Nie bez kozery jest jej jakość, ponieważ zarówno kościół św. Brygidy był kościołem Solidarności, jak i ks. prałat Jankowski jej kapelanem. Był on znany z bardzo zdecydowanych poglądów i niepokornych postaw. Domyślam się, iż energia z baptysterium zarówno Solidarności jak i księdzu przysłużyła się swą siłą i rozwibrowaniem. Za znanymi kartami historii możemy więc doszukać się wsparcia energii subtelnych.

Kaplica chrzcielna posiada ileś symbolicznych wskazań na energię subtelną. Na poprzednim zdjęciu można zauważyć, iż podłoga jest pochyła, ku wnętrzu kościoła [w stronę lewą zdjęcia]. Mogłaby być prosta, ale nie jest.

Na powyższym zaś zdjęciu pokazałem dwie osie kościoła: głównej nawy kolorem niebieskim, i oś kaplicy – baptysterium kolorem czerwonym. Jest to zdjęcie z baptysterium na sufit. Widać dobrze, że ani baptysterium nie jest zbudowane symetrycznie na końcu w osi kościoła, ani też oś symetrii baptysterium nie jest równoległa do osi kościoła.
Oś symetrii sklepienia baptysterium, nie przechodzi w oś nawy kościoła. Nawet się nie stara. Jest tak, jakby kaplica była ważniejsza od kościoła, a przynajmniej równie ważna, jakby sama była wystarczająco ważna. I może właśnie tak jest?
Takie odchylenia [zupełnie nieracjonalne z budowlanego punktu widzenia] wskazują na „coś niewidzialnego”, chyba właśnie poprzez swoją nieracjonalność. Podobnie jest w katedrze na Jasnej Górze – możecie sobie stanąć na środku katedry, wznieść wzrok na oś dachu i.. zobaczyć, że w środku jest ona złamana. Chińczycy przestrzegali w Feng Shui przed budowaniem obiektów w jednej osi, aby nie powstawały „zatrute strzały” energii. Jak widać budowniczowie katedr wzięli sobie to do serca 🙂

Prałat przeszedł na emeryturę, a energia.. zmieniła się. Obecnie jest ona również bardzo silna, ale bardzo zwarta i nabyła zabarwienia – ma kolor jasnozielony.Do kaplicy wiedzie kilka schodków. Gdy energia zmieniła jakość i gdy pojawił się kolor jasnozielony, na schodkach pojawiły się jasnozielone pasy, dokładnie wymalowane. Podobne wskazania o kolorze, a nawet o fakturze energii spotykałem w wielu innych kościołach. Dla osób niezorientowanych wyglądają one neutralnie, kojarzą mi się albo z ekspresją artystyczną, albo z niedoróbkami, albo z jakimiś praktycznymi funkcjami typu „uwaga schody”.Światy energii niewidzialnych otaczają nas, towarzyszą nam na co dzień. Czasami w zwykłych czynnościach, czasami w czynnościach potrzebujących skupienia. Sami jesteśmy istotami energetycznymi, przeniknięci jesteśmy energią. Te dwa przykłady miejsc mocy pokazują jak różne mogą być funkcje i cechy źródeł energii wspomagających ludzi. Dzięki rozpoznawaniu ich jesteśmy w stanie wspomagać zarówno siebie jak i innych – czy to w zupełnie zwykłych czy specjalnych momentach życia.Dodatkowo z kościołów:- na Wzgórzu Maksymiliana – energia podstawowa, fundamentalna, wspierająca, wspaniała do pracy, oczyszczania i wzmacniania niższych czakr, specjalnie pierwszej. Totalnie ogromna ilość, jeśli ktoś wie, gdzie i kiedy szukać [w miejscu dawnego ołtarza].- w kościele na wzgórzu Redłowskim – niesłychanie silna energia działająca na poziomie trzeciego oka i korony. Tutaj można oczyścić sobie obciążenia na 3 oku, jeśli ktoś wie jak pracować z energiami, modlitwami, wizualilzacjami. Możliwe ekspresowe przeobrażenia.

Sylfy na niebie

Tłumaczenie tekstu umieszczonego pod filmem:

Sylfy są duchami elementarnymi [elementalami] żywiołu powietrza, żyją w przestworzach.

Są opiekunami niebiosów [przestworzy].

Sylfy dają się obserwować ludziom [jak na tym filmie].

Są życzliwymi, igrającymi posłańcami, oddanymi i kochającymi.

Jeśli chcesz, żeby Sylfy odwiedziły Cię, zaproś je!

[ak: sylfy też działają gdy do użycia wchodzi działo orgonowe oczyszczające przestworza]

i więcej [link]


Inne moje opisy miejsc mocy

[oryginalne miejsca publikacji tych tekstów]:

Oswajanie Dzikiego Źródła przy Wrocławskim Rynku [link]

Dwa miejsca mocy w Trójmieście [link]

Łagów Lubuski – miejsce mocy [link]

 

 

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: