Dzielą nas i rządzą

Dzisiejszy wpis będzie oparty w większości na filmie z sesji prowadzonej przez Calogero.

Sesja dotyczy reptilian, ich osiedlenia się na Ziemi (do końca 1 godziny filmu).

Potem jest opowiadanie o tym, jak reptilianie manipulują ludźmi. Robią to oczywiście za pomocą swoich maszyn (wtyczek energetycznych czyli symbiontów, o których piszę).

Nie muszę nic więcej pisać, tłumaczyć, sami sobie przeczytajcie w tłumaczeniu z hiszpańskiego.

Folgujący sobie luzacy

Dzisiejszy wpis dedykuję szczególnie tym osobom, które tak „swobodnie” sobie podchodzą do życia, a także do komentarzy tu na blogu. Mają zwykle kontakty, linki, podłączenia do reptiliańskich energii i czują się tak super „luzacko”, a sieją subtelnymi agresywnymi energiami.

Niedawno jeden tu mi kadził i mówił jaki to ja jestem coraz bardziej „odporny” na symbionty. A sam jechał energiami w których ciemne siły się zagościły. Jak to się nazywa, ta postawa? Spojrzenie z góry, wynoszenie się, paternalizm, no i sączenie reptiliańskiego jadu. „Andrzejku” – pisał mi.. oczywiście kto to taki traktował mnie jak dziecko? On myślał, że to tak przyjemnie, tak z przyjaźni (bo się widzieliśmy). A to oczywiście ciemna strona chciała mnie zdegradować do pozycji dziecka, pokazać kto tu jest „rodzicem”. Tak to ów kolega sądził, że jego wyniosła pozycja jest jak najbardziej poprawna. Może nieświadomie dla niego mocno wspierane to było przez ciemnych.

A on sam o tym nie wiedział? Nie był świadomy tej manipulacji? On się w niej czuł jak ryba w wodzie! Nie chciał z niej rezygnować! Uważał, że tak ma jego życie wyglądać!, że to jest właśnie poprawna postawa dla niego, bo „on na to zasługuje przecież”..

Z innej strony jest to baaardzo bezpieczne. Przecież zawsze się można wytłumaczyć, że „chciał dobrze”. I że nic innego tam nie było!
To tak samo jak mąż po pijaku wraca do domu i tłumaczy żonie, że został w pracy bo mają ważny projekt. Ma symbionta wiec ma wysokie energie o nieczystych wibracjach, nieczystych intencjach. A ona? Nie może mu udowodnić, że „czuje co innego”, więc się pokornie godzi na niszczenie siebie samej. Tą bajeczkę reptiliańską znam aż nadto dobrze. W moim domu mamusia miała symbionty a ja po gnatach dostałem wystarczająco dużo razy, żeby takich gadzich cwaniaczków uznawać za niewiniątka.

„Przecież nic ci nie zrobiłem!” „Sam tego chciałeś” „Zgodziłeś się na to”. A że mnie oszukiwałeś, że zamieszałeś realność wysokimi nieczystymi wibracjami, to nie dodasz? Że nie pokazywałeś jawnie z kim przychodzisz, to kto doda?

Jak mu powiedziałem, że ma ciemne wzorce i symbionta, który mnie atakuje to mnie obsobaczył w mailu. I co? Miałem według niego oczywiście stulić pysk i dalej pozwalać, aby się panoszył i pokazywał jaki jest wspaniały i wielki. Reptilianie nie mają zupełnie żadnych blokad aby nas, ludzi oszukiwać i wykorzystywać. I to przekonanie, niezwykle silnie projektują na współpracujących z nimi ludzi, którzy przez to także mają taką postawę. Jednocześnie wyłączana jest u tych ludzi niemal całkowicie wrażliwość na innych. I mechanizm działa z precyzją zegarka szwajcarskiego!

Taki człowiek nie chce wiedzieć co się z nim dzieje. Chce tylko, żeby „było mu w życiu dobrze i przyjemnie”. Niewiele chce, możnaby powiedzieć. Ale z drugiej strony na Ziemi jest to jednak dużo, a cena którą płaci się za to, płacą ludzie wokoło. Nie on, nie ona, on/a tkwi jak pączek w maśle. Wiele, wiele razy miałem w ostatnich latach propozycje aby wejść w tą rolę, poddawane były mi propozycje wzięcia wysokich krokodyli, a nawet Opiekuństwo (wyższy poziom obciążenia od symbionta) do mnie przychodziło. Jednak odmawiałem, prosząc Boga aby oczyścił mnie z tego.

Ja nie mam zgody na takie „luzowanie sobie”, pozwalanie swojej Duszy aby obsuwała się w obciążenia i dźganie ludzi takimi energiami. Proszę bardzo jeśli ktoś chce z kręgów zupełnie nieświadomych, tragicznie upodlonych, jeśli tam się spotykam z takim zachowaniem, to rozumiem, że oni już przeszli linię, za którą jest tak ciężko, że aż wszystko jedno. Wiem dobrze, że u tych osób (najczęściej mężczyzn w przypadku symbionta, kobiet w przypadku białych wzorców) nie ma co marzyć o jakiejś świadomości tego co się robi. A co najmniej to nie ja mam szansę aby cokolwiek z tym zrobić. Więc nie robię, nie chcę ingerować, odsuwam się.

Nie spotkałem osób chorych na trąd. Ale spotkałem osoby chore na nowoczesną jego odmianę – agresywne obciążenia duchowe, z ciemnej i białej strony. I takie osoby są wykluczane ze społeczności, marginalizowane. Społeczność nie ma tu pomysłu, co robić. Bo też i nie ma świadomości jakie błędy duchowe za tym stoją. Jeśli ktoś interesuje się osobami z marginesu to chyba tylko policja i pogotowie ratunkowe (dotyczy mężczyzn), i niechętna, nie wiedząca co robić rodzina (dotyczy kobiet).

Natomiast osoby zdrowe, aktywne acz subtelnie agresywne z powodu obciążeń duchowych – te mają potencjał do zmiany, do oczyszczenia. Ja nie jestem terapeutą i nie mam pomysłu jak, kiedy, gdzie i z kim mają oni to robić. To nie moje życie. Wiem jednak, że w tym systemie, w którym żyjemy to w szkole szybciej się dowiemy jak który król setki lat temu wojował z innym królem, niż jakie mają obciążenia znane nam osoby.

Folgowanie sobie

Nie raz się spotykam z tym, że przychodzi do mnie taki gość, który uważa, że wszystko z nim w porządku i „chce sobie ze mną pogadać”. A subtelnie mnie atakuje. Czemu? Bo ja świetnie mogę robić za odskocznię, za punkt oparcia do wywindowania własnego poczucia dobrostanu dla osób obciążonych. Przychodzi do mnie, pogada, udowodni sobie, że z nim wszystko w porządku, i idzie dalej zadowolony.

Jak ja się odsuwam, jak pokazuję mu, że jest obciążony, to się obraża, to ma pretensje, bo ja mu coś zarzucam. To ta nieświadomość u ludzi, niechęć na zobaczenie u siebie na obciążenia utrzymuje reptilian u władzy tutaj.

Ludzie mają już dosyć tak trudnego życia, a widzą, że jedynym wyjściem jest zeszmacenie siebie i pozwolenie swojej Duszy na wzięcie obciążeń. „Widzą” w rozumieniu – przeczuwają, godzą się na niesprawiedliwe warunki umów, na to, aby ich kosztem ktoś ucierpiał. Są tak naprawdę słabi, bo nie umieją udźwignąć odpowiedzialności za swoje czyny. Ja się po części nie dziwię – w takim systemie jest bardzo trudno żyć. Wiele razy słyszałem w komentarzach narzekanie na brak pracy, na brak środków do życia. Ja bardzo szanuję tych narzekających. Póki narzeka – oznacza, że nikomu jeszcze nie zrobił krzywdy. Wziął ten ciężar na siebie, nie przerzucił go na kogoś.

Ci zaś, którzy uważają, że „jest git”, a inni to poprostu frajerzy, to są ludzie, którzy Folgują sobie, czyli pozwalają na coś w swoim życiu, co nie godzi się, co szkodzi innym. Kosztem innych osób stają się „szpanerami”, „luzakami”,

Dzielą nas bardzo

Ale to nie ci folgujący nas dzielą i nami rządzą. To siły, których nie widać, ci, którzy się pokazują w sesjach Calogero, to do nich należy decyzja o tym, co się dzieje w systemie.

Używają podstępów, nie pokazują się, żebyśmy nie rozpoznali ich. A nasza wściekłość nie ma na kogo być wyrażona – bo ich nie widać. To ludzie się wściekają na siebie nawzajem.

To oczywiste, że ostatecznymi przyczynami tego stanu rozpierduchy na Ziemi między ludźmi są reptilianie. Jednakże każdy człowiek, który ulega im robi to na swoją miarę, według swojej decyzji. Pozwala swojej Duszy, aby robiła krzywdę. W tym świetle można widzieć, że i Dusza człowieka też jest na usługach reptilian.

„Tu powinno być tak czysto!”

Dzisiejszy wpis również dedykuję również owym „poszukiwaczom doskonałości”, którzy by nie chcieli widzieć na Ziemi kłopotów i trudności, w jakich ludzie żyją. To dla was, którzy tak ochoczo lajkujecie wszystkie kwiatki i aniołki. Którym nie podobają się linki do stron Marka z Radia Samiec, który nie milczy o opresji, w jakiej wy również jesteście, tak jak i inni.

Propagowanie przekazów, które mówią, że „jest przecież super”, epatowanie kwiatkami i aniołkami – bez zrównoważenia tego realną wiedzą o obciążeniach – równa się dla mnie redagowaniu szmatławych polskojęzycznych gazet dla okupanta w czasie wojny. „Jest przecież w porządku”.

A jak przychodzi do rozpoznania i zmierzenia się z ciemnymi siłami to przyjemniacko zamykacie oczy i „nic się nie stało” mówicie po fakcie. Chcecie mieć osobisty spokój w czymś, co sami reptilianie określają jako więzienie.

To prawda, że w Duchu jesteśmy wolni i nie warto się ani stresować ani też niepokoić nawet tą sytuacją, która tu na Ziemi jest. Ducha nic nie niepokoi, nic nie wzrusza, on jest cały czas w błogości. Ducha każdy ma i jest on na podorędziu, to NIM żyjemy, to jego energia nas napędza. To JEGO poruszeń i energii tak reptilianie się obawiają.

Jednak wiele osób, którym daleko do Ducha, udają go na poziomie Duszy i to obciążonej, zamalowując brudy gęstą farbą. Uważają, że lepiej jest kłamać niż dotrzeć do Chrystusa w Nas samych (jest to inne określenie Ducha). A to jest już zarówno dla nich jak i dla innych kłopot. Bo nie pokazują całego obrazu niższych poziomów – pokazują „przecież wszystko jest dobrze!”

Proponuję obejrzeć film, nie muszę dzięki niemu wysilać się na udowadnianie czegokolwiek..

 

 

 

Tu też pasują dobrze tematy damsko – męskie.

Dzielą nas i rządzą. Anunaki, anunackie programy dzielą ludzi na płcie i powodują niesnaski i waśnie. Dzielą nas, a nie pokazują się, więc napuszczają nas na siebie.

 

 

 

Reklamy

Previous Older Entries Next Newer Entries

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: