Podstawowe BHP duchowe

Niewinność, bezpieczeństwo i własna wartość.

W czasie czytania tych tekstów proszę pamiętać o tym, co Leszek Żądło, twórca Regresingu  mówi i powtarza wielokrotnie:

Przed konkretną, głęboką pracą nad sobą nad sobą potrzeba pracować u siebie nad

poczuciem własnej niewinności,
poczuciem osobistego bezpieczeństwa oraz
poczuciem własnej wartości.

Jeśli człowiek nie ma takich postaw, to

czuje się nieświadomie zalękniony,

albo ma poczucie bycia niewartym czegoś,

albo czuje się czegoś winny.

To są podstawowe kłopoty, które rzutują na dalszą pracę.

Może będzie próbować używać terapii, metody rozwoju, także np. metod Łazariewa, z nieprawidłowego powodu, np. z lęku. Wtedy nie ma co liczyć na prawdziwe oczyszczenia, natomiast można sobie zrobić krzywdę. To bardzo ważne.

Ostatnio komentarz dodała pani, która pracowała z pomocą metod Łazariewa ale wychodząc z lęku o dzieci. I mocno sobie naszkodziła.

“Ja Jestem osobą wrażliwą i podatną na wpływy i jak przez 2dni z rzedu sie tak ‘kajałam’ jak on radzi (bo sie balam, ze moje przyszle dzieci przeze mnie moga miec problemy, jak on pisze), cala zaczelam ze stresu sztywniec, rozbolała mnie strasznie glowa, a miesnie twarzy drzec, szyje mam jak kamień nadal. To starszne, ze takie książki są na rynku dostępne.”

Bardzo przykre przeżycia, prawda. A co było ich przyczyną?

Łazariew? Jego książki?
Może jego metoda?
A może to, że ją opisuję czy propaguję?

Nie, przyczyną jest tu poczucie lęku o dzieci, nieprzepracowane poczucie bezpieczeństwa u tej pani.

Najpierw, przynajmniej trochę, trzeba wyjść z obszaru, gdzie uruchomione jest ciało bolesne. Daje ono odczucie bolesnego przymusu i wtedy naprawdę mało co można zrobić.  A więc najpierw trochę poprawić nastrój. Więcej o ciele bolesnym jest tu [link].

Pójście za ciałem bolesnym prowadzi zwykle na manowce –
np. lękam się, więc moje nieświadome działania kierują się w stronę, gdzie sobie potwierdzę owe lęki.

Jak Ksenia w komentarzu bardzo słusznie wspomniała słowa samego Autora:

W 5 części ,,Diagnostyki karmy” Łazariew pisze:
,,Sens pokajania polega nie na tym, by gardzić sobą, lecz na tym, by tak się zmienić, aby w przyszłości nie dokonywać przestępstw przeciwko miłości…………..

Miłość stwarza zarówno to co duchowe, jak i to co materialne. Wszyscy uważają, że miłość jest wyłącznie jasna i czysta, ale tak nie jest.

W miłości jest wszystko. Poprzez miłość można połączyć wszystko, pogodzić największe sprzeczności.

Natomiast jeśli człowiek jest ukierunkowany nie na miłość, a na duchowość, to uważa za grzech wszystko, co jest przeciwieństwem duchowości, czyli dążenie do tego co materialne.

Wtedy posiadanie pieniędzy staje się grzechem, jak również i przyjemności seksualne. I chęć, by osiągnąć wiele, należałoby też potępiać……………………….

Wygląda więc, że pani chyba zrozumiała sens “kajania się” nie zgodnie z Łazariewem, a zgodnie z tym, co jej podpowiadał jej osobisty “wewnętrzny krytyk”. A on już dobrze wie, w jaki punkt uderzyć, aby mocno zabolało. Ba, nawet uderzać nie trzeba, wystarczy czasami lekko dotknąć i boliii..

W czasie działań duchowych nie należy dawać miejsca takim podszeptom, błędnym, krzywdzącym inspiracjom. Trzeba do tego trochę wzmóc uważność, ale to się opłaca. Jest to takie BHP duchowe.

Należy ciągle trzymać się postaw:

Kocham siebie,
jestem niewinna /-y,
jestem bezpieczna /-y,
jestem wartościowa /-y.

nie przymuszając się do nich, nie okłamując się, ale pracując ze sobą i swoimi emocjami, aby osiągnąć te postawy.

Ja znam kilka dobrych sposobów na to:

  • afirmacje z odpowiedziami,
  • testy skojarzeń
  • medytacje
  • modlitwy
  • sesje psychoterapii [różnorodne]

Jeśli chcesz przeczytać od razu wartościowy tekst o tym, jak pracować nad podnoszeniem własnej wartości, to zapraszam na stronę:

duchowa-droga.pl tekst „Samoocena”

Tutaj [link] jest ogólny opis tego, jak wychodzić z problemów.

Reklamy