o mnie samym

moje konto pocztowe: akwroclaw na serwerze gmail.com

Opowiem trochę o mnie samym.

Ja w akcji 🙂 :

Od liceum zainteresowany byłem psychologią. Miałem duże kłopoty w domu. Szczęściem nie poszedłem na psychologię, a szukałem terapii.

Ukończyłem studia politechniczne we Wrocławiu.
Na studiach uczestniczyłem w grupach interpersonalnych.

Pan psycholog z poradni psychologicznej, jak poszedłem na 3 roku z dużym stanem depresyjnym powiedział łaskawie „jak pan nie chce studiować, to może pan iść pracować do kopalni”. No to mi dał po nogach, mocno się podłamałem.
Mogłem wtedy zacząć terapię DDA, nie wiedziałem jak ważny jest ten rodzaj obciążeń.
Nie wiedziałem, z czym mam do czynienia. I że jedyna osoba, która może mi prawdziwie pomóc to ja sam.

Że mi warto i bardzo potrzeba wspierać siebie, na ile można, na ile się daje!
Czekałem aż „świat się zmieni”, ale się nie zmieniał..

Ale wtedy mało kto w ogóle rozpoznawał chorobę alkoholową.

Z tego powodu, że nie znalazłem zrozumienia u psychologa poszedłem na spotkanie chrześćjańskie. No i 1,5 roku brałem czynny udział w grupie chrześciańskiej – protestanckiej [tzw. bezdominacyjnej, najbliżej im do Zielonoświątkowców].

Dużo czytałem książek psychologicznych, ezoterycznych, robiłem sporo praktyk, po pierwsze to afirmacje z odpowiedziami. Jest to jedna z podstawowych praktyk oczyszczających umysł. Medytowałem sporo. Ale nie mogę powiedzieć, że byłem „obudzony duchowo”.

Po studiach udało mi się dostać pracę w liceum społecznym, a potem w Studium Edukacji Ekologicznej [SEE] we Wrocławiu. Uczyłem się tam też wykreślania i interpretacji horoskopu [jeszcze bez komputera]. Jednakże jak się okazało, był to jeden z wielu kursów, które przeszedłem ale nie korzystałem z nich bezpośrednio, rozszerzały mi one horyzonty o kolejne obszary. Nazywałem je fakultetami, bo jak skończyłem takie uczenie się,  Dusza kiwała głową i mówiła, „no dobrze, ale tego robić w życiu nie będziesz”.

Przeszedłem wtedy również podstawowy cykl sesji rebirthingu, które uruchomiły mnie na przeżycia duchowe, pokazały w wizjach pierwsze wspomnienia reinkarnacyjne. Po roku praktyki przyszło wspomnienie własnego porodu.

W SEE wysłuchałem też wielu wykładów Leszka Żądły, rozpocząłem praktyki rebirthingu i regresingu, które trwały sporo lat. Pierwsza książka Leszka z 1992 r mogę powiedzieć, że była dla mnie otwarciem na świat duchowy – odnalazłem w sobie silne odczucie, że skądś wiem, że to, co tam jest napisane, jest prawdą. I bardzo się ucieszyłem. I że wiem, że sam mogę dochodzić do takiej wiedzy.

Od tamtego momentu moja praktyka rozszerzyła się na warsztaty regresingu, na które regularnie jeździłem do ok 2004 r.

W 1993 wyjechałem do Warszawy. Przez 15 lat  pracowałem tam w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, uczyłem studentów obsługi komputerów, programów baz danych i systemów operacyjnych. Pracowałem naukowo i obroniłem doktorat z ekonomii.

Jednakże różne procesy sprawiły, że dalsza praca tam zaczęła być dla mnie zbyt przygniatająca. System okazał się zbyt silny jak na moje możliwości. Po owych 15 latach wróciłem do Wrocławia, gdzie mieszkam.

Na dzisiaj, to mogę powiedzieć, że intuicyjnie zdałem sobie sprawę z własnej konstrukcji Duszy, chociaż nie było to świadome tak jak jasno i wyraźnie o zależnościach tych mówi Human Design.

O początku działałem poprzez afirmacje z odpowiedziami. Przez to rozmawiałem z Duszą, o czym nie wiedziałem. Z czasem, z latami tej praktyki dobrze zrozumiałem z kim/czym mam do czynienia, zacząłem też rozumieć Duszę na inny sposób, niż „normalnie”. I to Dusza, ciała subtelne stanowią jakby rdzeń wiedzy, którą tu przekazuję.

Inny opis, tym razem opis programowania na dane wcielenie opisuje system Human Design, którym się zainteresowałem. Gdy go nie znałem, to jednak odczuwałem sporo z tego, co mówi. Dochodziłem do postępowania zgodnie z jego zaleceniami. I chociaż wiem, że nie jest on systemem pochodzącym od Boga/Tao, to jednak uzależnienia osobiste, które wskazuje są bardzo silne. W pierwszym kroku sądzę, że nie warto abym się przeciw nim buntował, ale wykorzystywał tą wiedzę o sobie.

Od 1995 r działałem również z moimi obciążeniami typu DDA [pochodzenie z domu gdzie była choroba alkoholowa], przeszedłem ileś terapii.

Równolegle gdy poznawałem świat energii, ciał subtelnych to pisałem różne teksty ezoteryczne na portalu CUD, który powstał w 2002 r. W 2008 roku założyłem własną witrynę, tą, którą właśnie czytasz.

Od wielu lat uczyłem się radiestezji, a potem wahadełkowania duchowego. Z czasem zacząłem rozwijać swój własny system badania ciał i czakr człowieka. Czakry i ciała opisuję wg. tradycji wedyjskiej / bramińskiej / jogicznej.  Na to nałożyła się wiedza o obciążeniach duchowych, które zacząłem również badać z pomocą wahadełka. Po jakimś czasie też przyszły możliwości oczyszczania z pomocą modlitwy wstawienniczej.

Generalnie jest to system przejrzysty, zrozumiały, a co najważniejsze – bardzo wiele mi wyjaśnił, co się tu na Ziemi dzieje pod względem działań duchowych. Nigdy nie byłem zachwycony idealistycznym pojmowaniem duchowości typu „kwiatki i motylki”. Tak dostałem w d. od życia, że uważałem, że musi być coś konkretnie duchowo, co mnie tak dopadło. I nie myliłem się, rozpoznałem to i opisałem. Na dzisiaj dobrze rozpoznaję te siły bez konieczności używania wahadła.

Najważniejsze jest jednak to, że pogodziłem się z tym, że tak w naszym świecie jest, jak jest. Bo ja tego nie zmienię, ale wkurzanie się na te siły przeciwne Boskim bardzo mocno mnie osłabiało. Wiem, że nie ma co inwestować energii w sprzeciwianie się czy nawet konfrontowanie tych sił obciążających. Warto żyć swoim życiem i odnajdywać swoją radość i swoje szczęście.

Na dziś analizy i oczyszczenia przekazałem koledze Henrykowi.

Mam ok 50 lat.

Według systemu Human Design [HD] nie mam zdefiniowanych dolnych czakr, natomiast mam zdefiniowane czakry górne (koronę, 3 oko, gardło i Jaźń). Sprawia to, że w sprawach duchowych dobrze się odnajduję. A w świecie materialnym nie mam własnego dostępu do energii.
Przyczyną setek wpisów na tym blogu jest właśnie to, że mam osobiście dostępną energię w centrach górnych. Działam, piszę, publikuję.

Natomiast sprawy materialne, związane z dolnymi centrami są dostępne dla mnie zwykle poprzez współpracę z innymi osobami. Sam nie mam tu dostępnej energii i jak mam sam coś zrobić „w materii”, nie dla kogoś a dla siebie, nie z zaproszenia, to.. mam tu mało energii. I nie mam takich osiągnięć jak w obszarze myśli, idei, Ducha, Duszy.

Jeśli kogoś wspieram na górnych centrach poprzez te teksty, to sam muszę bazować często na wsparciu od kogoś na centrach niskich. Tak to HD właśnie opisuje. Mówi, że nie ma co się łudzić, że to się zmieni, że mamy wpływ na ten swój „projekt” energetyczny, według którego działamy. Najlepiej jest gdy się do tego przystosujemy i działamy zgodnie z nim, wtedy mamy szansę na dobre życie.

Tu może kilka zdań o Projektorze wg. HD.

Jestem Projektorem, co oznacza, że, zgodnie z zaleceniami HD najlepiej jest, gdy jestem rozpoznawany i „zapraszany” czy to do współpracy, czy do odpowiedzenia na pytanie. Jest to wtedy działanie zgodne z moją tzw. Strategią Projektora (ma czekać na zaproszenie).

Najlepiej jest, gdy w relacji ktoś konktaktuje się ze mną jako pierwszy, własnej inicjatywy. Jak to mówią: „recognize and invite” Projektor powinien być rozpoznany i działać w odpowiedzi na zaproszenie. Gdy ktoś rozpoznaje u mnie tą wiedzę, którą poszukiwał, rozwiązania która mu odpowiadają. Gdy wie, po co się chce ze mną skontaktować, gdy np. potrzebuje jakiejś pomocy. Ggdy się do mnie odzywa, nawiązuje znajomość, wtedy właśnie jest to najlepszy sposób.

I ze znajomości w ten sposób nawiązanych, mam najlepszych przyjaciół.

Bardzo jest to ciekawe, że Human Design potrafi tak jakby przewidzieć co się pomiędzy ludźmi będzie działo. Mówi wręcz, co warto, aby się wydarzyło, aby była harmonia. I robi to zdecydowanie jaśniej, konkretniej, przystępniej niż inne systemy, takie jak np. astrologia. Nie ma jednak co się oszukiwać: nie jest to system wysokiego duchowego poznania, nie wskazuje na Boga/Tao, nie szuka duchowych łączności, a tylko opowiada o konkretnych programach na życie człowieka. A to i tak jest dużo.

Dla prostoty o treściach na tej witrynie mówię tak:

Niezależnie, czy mamy jakiekolwiek obciążenia, czy też nie, Bóg nas i tak kocha.

Informacje zawarte na tych stronach mają charakter względny i w pierwszym przybliżeniu należy je potraktować jako nieprawdziwe.

Na tym polega duchowa ścieżka, że adept sam dowodzi sobie jej prawdziwości. Możesz co prawda się inspirować wieloma różnymi poglądami. W końcowym efekcie to i tak od Ciebie zależy, w co wierzysz, co przyjmiesz jako swoją prawdę. Wydaje się to najbardziej prawidłowe.

Reklamy
Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: