Sesje Calogero Grifasi

Dzisiaj prezentuję bardzo ciekawą osobę,
prowadzącego sesje regresywno wglądowe Calogero.

Calogero Grifasi.jpg

Prowadzi on sesje oczyszczające różne duchowe kłopoty osób, które się do niego zgłaszają.

Nie są to, jak jest to nazwane: sesje hipnotyczne, ponieważ nie ma tam wyłączenia świadomości. A wręcz przeciwnie, świadomość zostaje rozszerzona, a Dusza ma coraz szerszą wizję.

Wizja jest takim typem świadomości występującym u Duszy.

Jeśli Dusza ma wąską wizję, to jest mało rozpoznana, mało rozumie co się dzieje wokoło, co się dzieje z nią samą. Może być trochę taka „głupiutka”, nierozgarnięta, naiwna.
Dusza sama z siebie nie ma refleksji ani świadomości, a jej wizja świata jest dosyć prosta. Nie ma kto jej nauczyć, można by powiedzieć.

Wszelka praca z Duszą, wszelkie sesje wglądowe, oczyszczeniowe powodują wzrost Duszy, poszerzanie się jej wglądu. Po wielu sesjach Dusza może być bardzo dobrze zorientowana w świecie duchowym, jak i materialnym. Może mieć szeroką wizję, szerokie postrzeganie.

Jeśli Osobowość i Świadome Ja ją tego nauczą. Bo kto ma ją tego nauczyć, kto ma jej to pokazać? Tylko Osobowość i Świadome Ja – to są jakby „opiekunowie” dla Duszy na dane wcielenie.

I właśnie takie sesje wglądowe i oczyszczające, typu tego, które prowadzi Calogero Grifasi, bardzo mocno uczą Duszę i rozszerzają wizję u Duszy.

Dostęp do tych sesji jest na YouTube poprzez kanał użytkownika Calogero. Pod filmem po lewej stronie jest link Clogero Grifasi nad słowem „Subskrybuj”.

Sesje są bardzo ciekawe, ponieważ obejmują różne obszary duchowych obciążeń, czy nawet raczej można powiedzieć zniewoleń człowieka. Calogero sobie świetnie radzi w przechodzeniu po tych obciążeniach i w oczyszczaniu ich. Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość, pokazywana jest cała sesja, od rozważania tematu, poprzez relaks aż do części głównej. W niektórych sesjach początkowa część, do pierwszych istotnych momentów może trwać 30 minut, a cała sesja 1h30min.

Drugi film prezentuje z pewnej perspektywy owe sesje. Calogero jest on pytany w wywiadzie na temat swoich sesji, które przeprowadza z klientami. Opowiada jak je widzi, jak widzi całą sytuację, razem z kwestią wykorzystywania Dusz przez różne niewcielone byty.

Innym przykładem takich sesji jest Regresing (praktyka duchowa Leszka Żądło), w którym są sesje, które niestety nie są już tak łagodne, chociaż także potrafią być bardzo przydatne i efektywne. (Ciekawy wywiad, w którym Leszek opowiada o tej metodzie)

Sesje Calogero są bardzo podobne do tych, które ja robię [link] , natomiast różnią się tym, że w moich sesjach dokładnie rozróżniam osobowość i świadomość od Duszy danego człowieka. Z tego powodu nie ma pomieszania gdy mówi się np. kto o czymś tam zadecydował w życiu? Wiadomo, kto to zrobił:

czy Dusza wybrała coś poddając się np. presjom, hipnozom, będąc wierna oszukańczym wobec siebie umowom,

czy też osobowość sobie wykalkulowała i wprowadziła w życie,

czy to świadomość z wyższego poziomu widziała to i zadecydowałą,

a może to nawiwna Dusza została oszukana przez jakąś niewcieloną istotę, która chciała się podawać za Boga?

U Calogero w wywiadzie jest często mowa że „ktoś został poddany jakimś manipulacjom”, dostał „jakieś filtry na świadomość”. Ale tak naprawdę to nie wiadomo, której dokładnie cząstki to dotyczy. Zwykle oczywiście dotyczy to Duszy, ponieważ to Dusza przenosi przez kolejne wcielenia różnorakie obciążenia, manipulacje wobec siebie, zupełnie nie będąc refleksyjna wobec nich.

W wywiadzie Calogero zastanawia się nad zależnościami w świecie duchowym. Zastanawia się dlaczego wchodzimy w kłopoty: „Ale jeśli wcześniej byliśmy świetnie połączeni z informacją, ze Wszystkim, nie mając żadnych filtrów.  Powinniśmy wiedzieć, że wchodząc w taki system filtrów, będzie nam z niego ciężko wyjść. Dlaczego więc się zgodziliśmy?”.

Tu pokazuje się nieznajomość realiów, cech Duszy. Gdyby Calogero był świadomy cech Duszy, dobrze by wiedział, że Dusza jest w stanie zrobić różne numery bez względu na to, co potem ją czeka. Niemal czasami wyłącznie dla przeżyć, które będą po tym wyborze, że będzie ich więcej, będą bardziej barwne, ekscytujące czy cokolwiek. Dusza niestety nie bierze pod uwagę konsekwencji swoich wyborów. A zwłaszcza konsekwencji wobec osobowości, inkarnacji, czyli konkretnego człowieka, który to ma potem przeżywać.

Szczęściem też ma świadomość na temat tego, co nam może pozwolić odzyskać swobodę i wolę:
„Tam gdzie zaczyna się dualizm, tam zaczyna się kontrola. Trzeba porzucić ten dualizm, na rzecz braku rozróżnienia. W tym momencie za tą granicą zaczyna się część kreatywna bytów i w tym punkcie decydujesz, co chcesz stworzyć, co chcesz zrobić.”

Tak więc, sesje świetne, pan świetny, natomiast jeszcze jakby rozróżnienie było nieco dokładniejsze, to by mogły być to doskonalsze odkrycia. Ale i tak są bardzo niezwykłe, i bardzo potwierdzające to, co tu na witrynie napisałem.

Reklamy

15 Komentarzy (+add yours?)

  1. Urszula
    Lu 17, 2017 @ 03:46:34

    Świetny artykuł, Calogero jest rewelacyjny. Gratulacje, że tak dużo zdziałał u Kati.
    Ładnie pokazuje jak rozkazem własnej świadomej woli potrafimy dokonać uwolnień i wibrować na wyższym poziomie. Bardzo ciekawe jak szybko brat wcielił się w jej syna. To jest właśnie chęć doświadczania Duszy. 🙂
    Serdeczności 🙂

  2. kejpero
    Lu 19, 2017 @ 15:17:04

    Ostatnio nachodzą mnie dziwne refleksje i tak się zastanawiam. Zobaczyłem obydwa filmy i jeszcze fragmenty innych. To co mnie w nich zaciekawiło to fakt, że wszystkie podejmowane działania miały charakter symboliczny. Czyli dzieje się to na jakiejś innej płaszczyźnie rzeczywistości, a opis tych doświadczeń jest jakby próbą przetłumaczenia tego na świat fizyczny. Bardzo urzekły mnie rozmowy z tymi „oprawcami”. W wywiadzie padł świetny cytat: „Jesteśmy stwórcami. Możemy także dostarczyć coś tym biednym bytom, które mają taką samą potrzebę żywienia się, jaką mamy my, aby żywić się fizycznie i duchowo.”
    W trakcie oglądania wywiadu przytrafiła mi się też dziwna rzecz. Wyskoczyłem jakby z siebie i potrafiłem obserwować pracę umysłu. I zobaczyłem, a nie było to przyjemne, że to co myśli, ten myśliciel, który podszywa się pod Ja, jest myślą. I wyglądało to jak rodzaj istoty. Byłem w ciele, ale kiedy próbuję sobie to przypomnieć, to jakimś dziwnym zmysłem odczuwam, jakbym był ok 30-40 cm nad głową. I tak sobie obserwowałem co się wydarzy, to nie wiedziało, że jest obserwowane. To było bardzo dziwne, bo przed chwilą utożsamiałem się z tym czymś, nie wiem jak o tym pisać. Puściłem jakąkolwiek wolę, i zacząłem obserwować jak to coś pisze. Zaczęło bluźnić, generalnie w kierunku Andrzeja, nie podawało ku temu żadnych logicznych argumentów. Nie pamiętam dokładnie jak to brzmiało, ale źródłem tego rozgniewania było poczucie niższości, było coś wspomniane o tym, że nie ma lepszych i gorszych. Tak jakby coś przeze mnie przemawiało i po prostu pisało na klawiaturze. Szkoda, że to skasowałem, a nie pamiętam teraz jak to dokładnie brzmiało.
    Po tym wszystkim bardzo dziwnie się czułem, nie wiem jak mam ustosunkowywać się do tego „myślącego”. Czy ta bluźniercza natura to było chwilowe, coś akurat się podłączyło, czy umysł w swej naturze jest taki podstępny a ja go puściłem ze smyczy.
    Był to pierwszy raz gdy umysł w momencie doświadczenia nierozdzielonej obserwacji nie schował się, ale dalej pracował, niezbyt miłe bo znów nie wiem czym jestem. Dobrze, że akt obserwacji był dla mnie punktem podparcia, bo można by się poczuć jak gdyby ktoś ukradł mi życie.
    I nachodzi mnie też taka refleksja, że obserwator może dokonywać wyborów aktem woli, a myśliciel, to „Ja”, podszywa się pod tą wolę i próbuje ustanawiać prawo, w które wierzymy i je realizujemy / stwarzamy. Tak jakby potężnemu słoniu szeptała do ucha mrówka, a on uznałby jej szept za swój.
    I co też widać po tych filmach, co jest bardzo cennym doświadczeniem.
    Nasza wola stanowi prawo. Jeśli ktoś przekona nas do czegoś, to doświadczamy tego z własnej woli.
    Ale jest jeszcze wola innych. Jeśli wszyscy jesteśmy stwórcami, to kontrolę przejmują Ci, którzy mają silniejszy obraz świata, nawet gdyby był błędny. I dlatego krokodyl może atakować, a wejście truć, itd. Bycie zaatakowanym oznacza uznanie, że czyjaś wola wpływa na nasz obraz rzeczywistości. Można w jakiś sposób bronić się samym nieuznaniem jej, ale myśliciel, „Ja”, który pochodzi z systemu kontroli, nie pozwala nam w to wierzyć.
    Wspomniał Calogero o tym, że ta rzeczywistość jest tak skonstruowana, że ktoś może nas zamknąć w piwnicy, związać. Jednak kłóci się to z naszą umiejętnością stwarzania. A może nie? Może da się rozpuścić linę aktem woli? Zrobić dziurę w murze aktem woli?
    Obserwator jest czysty, nieuwarunkowany i dokonuje przeskoków do kolejnych wersji rzeczywistości które już istnieją.
    No ciekawe to wszystko. 😉

    A w końcu: „Tam gdzie zaczyna się dualizm, rozdzielanie, tam zaczyna się kontrola. Trzeba porzucić ten dualizm na rzecz braku rozróżnienia. W tym momencie, za tym limitem zaczyna się część kreatywna bytów, i w tym punkcie decydujesz, co chcesz stworzyć, co chcesz zrobić…”

    Pozdrawiam 😉

  3. Marc
    Sier 26, 2017 @ 20:39:39

    Da się jakoś sprawdzić, czy ma się jakieś podłączenia?

  4. Swiat Ducha
    Sier 26, 2017 @ 22:05:40

    Marc
    Oczywiście, analiza psychometryczna pokazuje je.

  5. Marc
    Sier 26, 2017 @ 22:17:51

    Czyli np. p. Henryk… dzięki.

  6. Marc
    Wrz 07, 2017 @ 21:04:36

    Obejrzałem taką sesję.

    Sporo ciekawych „pobocznych” rzeczy jak dla mnie, że np. jak ktoś jest w czyimś „polu” energetycznym, bo np. naruszył czyjąś sferę to musi się dostosować do jego życzeń.

    Ale coś innego zwróciło moją uwagę. Ta kobieta, która pośredniczy w sesji (Aurore?). Wygląda jakby była w jakiejś depresji, przygnębieniu, frustracji, mam wręcz wrażenie, jakby ją ktoś do tego przymuszał. A pozostali jakby tego nie zauważali.

    Czy oglądanie takich sesji jest bezpieczne? Leszek Ż. kiedyś pisał, że niekorzystnie jest się np. demonologią interesować.

  7. Swiat Ducha
    Wrz 08, 2017 @ 20:47:09

    Marc,

    Tak, właśnie, wiele jest wiedzy, która się tam pojawia jakby „przypadkiem”.
    Wg. mnie Calo ma prowadzenie z Góry, od prawdziwych Opiekunów Duchowych, ale dziwnym trafem się jakoś do tego nie przyznaje.

    Może jest to kwestia (pochodzącego z niedouczenia chrześciańskiego) braku zaufania do istot niefizycznych i praktyk duchowych innych niż kanoniczne? A jakby opowiedział o tych istotach, to od razu by mógł zostać ochrzczony jako oszołom.
    Natomiast.. nic nie stoi na przeszkodzie, aby kolejne ciemne siły pokazywać, że są i je wygraniczać. Tego diabelstwa akurat kultura chrześciańska nie boi się, zna je, i chętnie się z nim konfrontuje.

    W różnych sesjach Calo wg. mnie popełnia ileś różnych błędów. Ale kto ich nie popełnia!
    Nie ma tu na ziemi 100% czystego przekazu duchowego.
    Warto jednak brać pod uwagę całość, i zobaczyć, że świetnie sobie radzi. I uczyć się! i działać samemu/samej!
    To nie jest trudne.

    No troszkę duchowej, jasnowidzącej świadomości rozróżniającej by się przydało. Wtedy to chyba był kłpot doboru medium. Od pierwszych sekund pewnego filmu Dusza mi mówiła: o, z tą panią jako medium to będzie cienko. A potem „disconecta!” powtarzane dziesiątki razy.

    Chyba Calo nie ma aż takiego jasnowidzenia, wiele ma za to zdolności logicznego myślenia i wyciągania wniosków.

    Istotnie, demonologia to jest jakby pokazywanie jednej strony medalu. Już samo niewspominanie o pozytywnych Opiekunach DUchowych może być demonologią, gdy się wspomina o różnych istotach negatywnych.

    Dlatego warto pamiętać, abyśmy mieli „parasol ochronny” od pozytywnych, dobrych, dobrze życzących, życzliwych, błogosławiących Istot duchowych.

    To, co robi Calo – niemal zupełne opieranie się na własnych postawach i na własnych decyzjach, to pięknie brzmi, zwłaszcza w świecie oszalałym na temat własnej woli i jej wykorzystania. W  świecie, który ma szajbę na temat manifestowania, robienia, dokonywania. Poddawanie się odpowiednim Opiekunom może być postrzegane jako co najmniej nie na czasie.
    Jako przestarzałe.

    Ale taka jest prawda – żyjemy jako Dusza w obszarze, gdzie są Wyższe Dusze, można je nazywać Bogami. I warto mieć z nimi dobre stosunki, niezależnie od karmy z którą tu przyszliśmy. A może nawet tym bardziej, jeśli mamy jakąś negatywną karmę.

  8. Conchita
    Wrz 08, 2017 @ 21:40:49

    Też mnie zaniepokoił ten temat… Pod wpływem Calo straciłam zaufanie nawet do dobrych istot duchowych, gdyż u niego każda istota ingerująca w jakikolwiek sposób w życie nasze (w tym anioły, opiekunowie) tu zawsze okazują się nieczyste, zainteresowane ograniczeniem woli człowieka, podporządkowaniem pod jakieś dziwne programy i plany wykorzystania człowieka do swoich celów, żerowania na jego energiach…
    Oglądając sesje to można wywnioskować, że rzeczywiście warto polegać tylko na własnych energiach. Z drugiej strony można odczuć to jako ograniczenie, jakąś postawę zamykającą, gdyż na dobrą sprawę energie w świecie istnieją w sposób wszechobecny, jednoczesny, nieraz nawet mam odczucie, że jakby bezosobowo… Dusze nadają tej energii swój kolor i smak czy też można powiedzieć, że kodują ją 🙂 zgodnie ze swoim procesem i teraz tu trzeba by wykroić ścisłą własną przestrzeń w świecie przenikających się energii. Oczywiście Dusza sama w sobie jest tym filtrem, który umieszcza w strumieniu świadomości jedne energie a inne pomija, przez co nie mamy ich świadomości. Jednak ja to odbieram tak, że z pozycji Osobowości już chcę narzucić Duszy nieufność i częsciowe zamknięcie na bazie lęków… A przecież też można spojrzeć na to tak, że najpierw jest Boski doskonały świat Ducha, a potem istoty które na różne sposoby wykorzystują swą moc kreacji, to wtedy nie ma potrzeby tak się ograniczać i niepokoić, bo można czuć się bezpiecznie w tych obszarach widząc i rozumiejąc obszary kreacji, w tym ich … umowne istnienie, nietrwałe, raczej na bazie uzgodnień…
    No zastanawiam się nad tym…

  9. Marc
    Wrz 09, 2017 @ 11:09:53

    Też zauważyłem niezłe logiczne myślenie. W wywiadzie mówił natomiast o wyższych istotach, że wszystko jest względne i z czyjegoś poziomu taka istota może wyglądać świetliście, a dla jeszcze wyższej będzie ciemna, więc lepiej polegać na sobie (wg. niego).

  10. Swiat Ducha
    Wrz 09, 2017 @ 16:49:39

    Conchita
    Jak najbardziej, nasze Dusze mogą przez wielogodzinne słuchanie tych przekazów błędnie wyciągnąć wniosek, że nie mamy sprzymierzeńców w Niebiosach, u Góry, że nie ma dobrze nam życzących istot.

    A to nieprawda!

    Tyle tylko, że te dobrze życzące nam istoty w dużej większości nie są poobciążane. Ani ciemno ani biało.

    A więc:

    – siedzą cicho i nie pchają się, nie presjują,
    – nie narzucają swojego zdania
    – nie poddają inspiracji, gdy ktoś nie szuka tych inspiracji
    – pozwalają ludziom być takimi jacy ci ludzie są
    – nie oceniają, a też nie mają intencji „poprawiania”
    – widzą ludzi jako „już dobrych”, „już w porządku”, ich wizja jest właśnie czysta, niesplamiona jakimiś poglądami, niesplamiona przekonaniami o koniecznej potrzebie „oczyszczania się” czy kogoś.

    Ta czysta wizja wypływa ze zrealizowania ich własnej prawdziwej, czystej, niesplamionej Jaźni, czyli z uruchomienia w sobie Świadomości Ducha, którym i oni cały czas są i byli, jak i my cały czas jesteśmy i byliśmy.

    Taki czysty pogląd, czysta wizja powoduje że uruchamia się postawa „nie ma nic do zrobienia” (tak jak jeden z ostatnich postów). To jest super uwalniająca postawa, ponieważ jest wszech-akceptująca.

    Nie muszę dodawać, że ja sam oczywiście nie mam jej :), bo to widać, słychać i czuć.

    Ale uczę się jej. I w tym jest nadzieja.

    Tak więc jeśli nawet Calo nie opowiada o czystych WJ, które go inspirują, to z pewnością tak jest, że go jednak inspirują.

    Jeśli tak jest, a on o tym nie mówi, to WJ tego nie będą prostować, ponieważ każdy błąd, każdą karmę uważają za coś (w ostatecznym rezultacie) czystego.

    Więc żaden Opiekun Duchowy nie będzie się wcinać czy przez głośniki czy przez medium, że „czemu ty Calo o nas nic nie mówisz, jak my ci tyle pomagamy?! to może powodować zły, niepoprawny obraz całej sytuacji, jak będzie ona przedstawiana na YT!”

    Nie, takich przemów czyste WJ nie stosują. Już prędzej ja z moimi białymi wzorcami bym zaczął to robić 🙂
    Ich czysty pogląd daje wolność od ingerencji.

    I właśnie tu potrzeba rozpoznania duchowego. Bo tak jak piszesz, Osobowość może (sumując widzialne fakty) dojść do wniosku, że na poziomie wyższych istot niewcielonych nie ma takich, które nam jawnie, realnie, konkretnie pomagają, do których możemy się odwoływać. A Dusza może za tym też pójść (jak wiele Dusz idzie za wizją chrześciańską).

    Let it be, niech tak będzie, jest dobrze tak jak jest. Wszystko jest takie jak być powinno. – To są hasła, nad którymi medytuję od czasu do czasu a Wszechświat pokazuje mi co jeszcze moja Dusza uważa za niedoskonałe..

    Marc,

    >wszystko jest względne i z czyjegoś poziomu taka istota może wyglądać świetliście, a dla jeszcze wyższej będzie ciemna, więc lepiej polegać na sobie (wg. niego).

    To przypomina mi wypowiedź E. Tolle.

    Mówił, że kontrapunkt „życie i śmierć” nie jest poprawny logicznie.
    Poprawny jest „narodziny i śmierć” a życie nie ma przeciwstawienia.

    Tak dzieje się, taka nieprawdziwa logika może pojawiać się gdy komuś zależy na oszustwie, a „ci niźsi”, z niższych światów duchowych. tego nie czają, jak ich w konia ktoś konkretnie robi.

    >taka istota może wyglądać świetliście, a dla jeszcze wyższej będzie ciemna

    tu jest idealnie to samo oszukaństwo.
    Jeśli istota jest świetlista to dla istot wyższych nadal może być czysta, chociaż będzie jawnie widoczna jako niżej wibrująca. Ja tu na blogu rozróżniam wysokość wibracji od czystości wibracji.

    Długa jest historia braku rozróżnienia „czystości” od „wysokości” wibracji”.
    Bardzo często tłumy szły za kimś, kto miał „boskie” wibracje (czyli wyższe). I ten thrill (dreszczyk) wywołany przez wysokie wibracje dawał napęd, dawał przekonanie, że „jesteśmy po właściwej stronie”. Hitler z kilkoma krokodylami jest tu jak najbardziej dobrym przykładem przywódcy ciągnącego cały naród w bzdurną czeluść.. na wysokich wibracjach.

    W długim artykule o symbiontach jest jawnie napisane, że dla wiele osób czystość i wysokość wibracji zlewają się. Ludzie mylą: wysokość z czystością. Myślą, że jeśli coś jest wysokowibracyjne, to już musi być czyste. Oni to oczywiście odczuwają! Bo bardzo łatwo odczuwać wysokie wibracje – niemal wszystkie religie określały je jako „boskie”. Ale.. to, że jakieś wibracje są wysokie, to jeszcze mogą być nieczyste, czyli obciążone.

    Jest to brak rozpoznania duchowego, brak rozeznaia, brak świadomości rozróżniającej w obrębie światów niewidzialnych.

    Taką świadomość łatwo jest sobie wypracować czytając teksty o jogicznych, wedyjskich poziomach subtelnych, tych samych, które opisuje Steiner, klasycznych.
    W spisie treści mojej witryny znajdziecie wiele tekstów o tym, poczynając od „Ciał subtelnych”.

    Zamiast tego niektórzy przyjęli sobie za skalę posklejane, niejasne pojęcia tzw. „gęstości” (3 gęstość, 4, 5 itd), gdzie nie ma szansy dokładnie odróżnić wibracji, bo są pozakładane na zakładkę. W tej skali niejasne są funkcje gęstości. Nie mówiąc już, że nie można zastosować tej skali oczyszczania w modlitwie wstawienniczej..

    Moim zdaniem bardzo trudno aby w skali gęstości mieć czystą wizję. Łatwo mieć natomiast pomieszanie wizji, „nieczystą”, „nierzeczywistą” wizję.
    Niektórych wglądów nie są w stanie zrobić na modelu „gęstości subtelnych”. Dopiero model „poziomów subtelnych wedyjskich/jogicznych” daje te możliwości.

    Dzieje się tak zwłaszcza wtedy gdy Dusze są albo były zachłanne na „mądrość z góry”. Zamiast pokory, wdzięczności dla Istot Wyższych, zachłanność na mądrość. A jak coś Dusza chce, to dostaje. Ma „mądrość”, ale w cudzysłowie.

    Więc takie zdania:

    >taka istota może wyglądać świetliście, ale dla wyższej od niej istoty będzie ciemna,

    takie zdania, mimo iż błędne, ci, którzy uczyli się na skali „gęstości” będą przełykali bez kłopotu.
    Ponieważ nie mają aparatu logicznego do weryfikacji tego zdania. I jak taki autorytet to powie, to nie ma jak go sprawdzić..

    Jednak na Świecie Ducha ten aparat poziomów subtelnych jest opisany.
    I wynika z niego, że to, co niżej może być ciemne, może być białe, ale może być jasne.
    A w każdym przypadku będzie gęstsze, bo jest niżej.
    Ale nie musi koniecznie być ciemne. Może być ciemne i gęstsze. Ale może być jasne i gęstsze.

    Tak samo jak to, co wyższe w wibracjach może być ciemne, białe, jak i może być jasne. I w tych przypadkach będzie bardziej wzniosłe, bardziej wysokowibracyjne. Ale zawsze, nie konieczenie „czystsze” bo wyższe.

  11. Marc
    Wrz 09, 2017 @ 18:14:24

    >taka istota może wyglądać świetliście, a dla jeszcze wyższej będzie ciemna

    Zrozumiałem, że chodziło mu o czystość, ale czy tak jest rzeczywiście to w sumie nie wiem.

  12. Swiat Ducha
    Wrz 09, 2017 @ 21:03:29

    Marc,
    JEMU chodziło o czystość.. ale.. w świetle mojego rozważania nie miał racji.
    Ta jego wypowiedź wydaje się logiczna i przecież jest to szef hipnotyzer..
    ale niestety nie strzelił gola tym razem.

    Nie o take Polske walczyliśmy…
    żeby zacytować klasyka.

  13. Conchita
    Wrz 10, 2017 @ 22:15:45

    Andrzej, to wspaniałe co piszesz… Ja tu trochę się jednak zagubiłam, „popłynęlam” pod wpływem Grifasi na mielizny, a pozytywne wyższe istoty nie zapraszane oczywiście nie prostowały mojej wizji…

    To „nie ma nic do zrobienia” – zastanawiam się nad tym, jak to praktycznie rozumieć. Jesteśmy jacy jesteśmy, mamy taką konstrukcję i nie ma co się tu stawiać, walczyć z wiatrakami, bo wszystko jest na swoim miejscu. Wszystko samo się wydarza i o ile jesteśmy w zgodzie ze swoją Jaźnią, to bieg zdarzeń jest dla nas prawidłowy, nic tu nie „haczy”, a realizuje się nasza Dusza poprzez czy mimo uwarunkowania…

    Można też patrzeć tak, że życie samo się dzieje – patrząc z świadomości to widać, że niższe poziomy działają same siłą energii realizującej programy poszczególnych poziomów. Świadomość może na to patrzeć i też nie ma potrzeby ingerować w toczącą się opowieść. Za to może uzyskać nieuwikłanie i wolność od identyfikacji z własną historią. Ze spokojem można wtedy przyjmować zdarzenia losowe, pozwalając by zajmowały właściwą im część. Świadomość czy też umysł może za to odklejać się stopniowo od perspektywy Duszy i uzyskiwać przejrzystość, przez którą będzie przeświecać perspektywa Ducha…

    A zupełnie praktycznie to widać, że Dusza i ego kręcą i mącą energiami, mieszają i wikłają, a jak przejrzeć przez to, to te energie opadają i życie jest dużo prostsze, dym się rozwiewa. Jednak Duszy się to nie do końca podoba, bo chce ugrać swoje, jakby to miało być lepsze, a przecież nieuwarunkowana perspektywa daje spokój i harmonię, otwartość i przestrzeń… Może to kwestia zaufania? Dusza nie ma zaufania do Ducha, Boga? hmmm

  14. Swiat Ducha
    Wrz 11, 2017 @ 00:28:42

    Conchita:

    Dusza nie ma zaufania do Ducha, oczywiście, że nie.

    > To „nie ma nic do zrobienia” – zastanawiam się nad tym, jak to praktycznie rozumieć.
    > nie ma co się tu stawiać, walczyć z wiatrakami, bo wszystko jest na swoim miejscu.
    > nic tu nie „haczy”,

    Oj, haczy, jak najbardziej! W świecie dualności haczy i to mocno, i sami to odczuwacie w dniu codziennym.
    I tak będzie. Tak jak nie znajdziemy tu 100% poprawnego przekazu nauk duchowych, tak samo w każdym innym obszarze: jak szukam auta, to nie znajdę 100% idealnego dla mnie auta. itd. Jeśli szukam szybkowara, to ten, który kupię nie będzie w 100% idealny. Tego można zawsze oczekiwać, i nie zawiedziemy się na tym!

    I dopiero znając to – znając tą naturalną cechę dualności, że jest niedoskonała.. dopiero wówczas możemy się rozluźnić. Bo nie otrzymamy niczego doskonałego. Wszytko to tylko przymiarki, dobudówki, nadbudówki, prowizorki. Nawet to, co jest robione od podstaw, może tam troszkę nowego jest. Ale jest także sporo nowych błędów. I nie będzie inaczej. Chyba właśnie nigdy.

    Dopiero w przestrzeni Ducha (nazywanej po tybetańsku Rigpa) nie ma tego kłopotu. Ale też nie ma przejawionego świata.
    Jakąś formą oświecenia jest właśnie wejście ponownie świadomością do tego obszaru i odkrycie, że tam już jesteśmy, że nigdy stamtąd nie odchodziliśmy.

    Dusza oczywiście będzie z własnej inercji dalej ciągnęła swoją piosenkę. Nie ma jej mieć tego za złe. Ona ma tą inercję w świecie, uruchomione, działające energie, i do tego została stworzona i wspaniale wypełnia swoje zadania.

    Tak więc w przestrzeni Duszy jak najbardziej jest dziesiątki rzeczy do zrobienia.

    A w przestrzeni Ducha nie ma nic do zrobienia. Wszystko jest jak być powinno.
    Stąd w klasztorach praca jest jakby poboczna. Najważniejsze jest bycie.

    W wypowiedziach Jezusa można to znaleźć:
    „Kto pije tę wodę, znów będzie pragnął (poziom Duszy). Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu (poziom Ducha).”

    „Kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi. Kto z nieba pochodzi, Ten jest ponad wszystkim.”

  15. ananda777
    Wrz 12, 2017 @ 20:43:04

    Nauczyciel wedyjski mówi o róznych istotach pojawiajacych sie na Ziemi w czasach wedyjskich.Wrzucam ten filmik zeby zainteresowac wiedza przekazaną przez pana bo jest wiele filmow z nim.Mowi o wielu ciekawych ,duchowych zagadnieniach z punktu widzenia starożytnych Wed.https://www.youtube.com/watch?v=OuyqDr2wq04

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: