Spiski? – bez zainteresowania

Kolega opowiadał mi o swoim zainteresowaniu teoriami spiskowymi.
O rządzie światowym, wielkoskalowych manipulacjach itp.

Ja powiedziałem co o tym sądzę.

Z najniższego poziomu wszystko jest w porządku na Ziemi, nie ma jakichś spisków. Jest gra rynkowa, są przedsiębiorstwa i rządy, które sobie lepiej lub gorzej radzą. Albo są duże idee, ideologie i ludzie się starają być lepsi, być lepsi dla siebie i innych. Pracują na swoje utrzymanie, starają się, płodzą dzieci, wychowują je. To poziomy mentalny i przyczynowy. Łuk zstępujący bo mamy do czynienia z pierwotnie pozytywnymi pobudkami.
Jawne działania polityczne to oczywiście obszar wartości, czyli poziom buddialny. Rozważa się tu sprawy gospodarcze, organizacyjne. Gdzie mają pójść pieniądze z podatków, albo co ma być nauczane w szkołach. Też pozytywne pobudki, chociaż mogą się wydawać dla niektórych osób dosyć prymitywne. Niby mają „dobre intencje”, ale wyniki wyglądają na to, jakby ktoś komuś chciał po łbie przyłożyć.

Np. programy szkolne są super prymitywne wobec dzisiejszych potrzeb młodzieży. Są prostą spuścizną programów uczonych od stuleci!! A przecież świat poszedł tak daleko naprzód!
Tu można zacząć węszyć.. spisek.

Często bowiem brak postępu jest spowodowany celowym zapóźnianiem – mówią ci, którzy szukają głębiej. A z tego powodu cierpią miliony ludzi.

Ze średniego poziomu już widzi się, dostrzega spiski poza fasadą tamtych podstawowych działań. Albo chociaż się domniemuje o ich istnieniu.
To też poziom buddialny, lecz już łuk zstępujący, destrukcyjny. Spiski nie mają na celu dobra wielu osób, mają na celu manipulację i przejęcie nad nimi kontroli. Są nadal wartości, ale optymalizowanie według czyichś innych pomysłów i idei – destrukcyjnych idei.

No i same idee, czyli poziom atmaniczny. Np. idea o konieczności przejęcia władzy nad światem, bo ludzie sobie nie radzą.. „My przejmiemy nad tymi prostakami władzę!” – taka idea.

Tu możemy się zdołować. To zdołowanie, poczucie dyskomfortu, poczucie skrzywdzenia przez system, poczucie bezradności – to wszystko może to mocno uruchomić zainteresowanie. „Czemu tak? Kto za tym stoi? Czemu się na nas uwzięli? Musimy coś z tym zrobić! Nie wolno tego tak zostawić!”

I o to chodzi! Chodzi o te przykre emocje – aby było ich dużo, bardzo dużo!

Poziom buddialno-atmaniczny, gdzie się znajdują obszary polityczne, rządowe, a także obszary spisków, magii (manipulacji), masońskich organizacji jest bardzo interesujący dla ludzi. Ma się dziać – i się dzieje. Informacje polityczne są jednymi z najbardziej poruszających, poróżniających, jątrzących informacji jakie w ogóle istnieją. Potrafią skłócić nawet przyjaciół. I o to chodzi.

Ale to tak jest specjalnie, ponieważ istoty na łuku zstępującym mają wiele do stracenia. Bardzo chcą trzymać tych, których udało im się uwięzić za sprawą zdobycia ich uwagi.

Oprócz ludzi, jest ileś istot niefizycznych, duchowych, które są zainteresowane robieniem „rozróby” na Ziemi i trzymaniem tu łapy na tych nieharmonijnych energiach, które się pojawiają, gdy ludzie się burzą, lękają, buntują. To piękne paliwo dla istot z łuku zstępującego!

Zaangażowanie w relacje z tymi poziomami może wyglądać „antysystemowo”: ktoś nie chce na to pozwolić, chce z nimi walczyć, sprzeciwiać się, ujawniać.

Jednakże gdy ktoś „walczy” z systemem nadal go jego Dusza uważa za istotną siłę. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest „za systemem”, czy przeciw niemu – siły, istoty, ludzie, organizacje i tak go i jego siły spożytkują na swoją korzyść. Dusza w takim stanie nadal jest silnie podlinkowana pod Istoty z łuku zstępującego. I nie jest w ruchu wyzwalania się z tego, jakby można było sądzić. Jest w tańcu w obszarach buddialnym i atmanicznym, i może tak pozostać wiele wcieleń, generując odpowiednio nieharmonijne energie.

Czyli co nas tam tak trzyma? Przy Niskim Świecie trzyma nas nasza Dusza. To ona jest zgodna (kompatybilna 🙂 ) z Systemem, wręcz Dusze (Niższe Dusze z Niskiego Świata) są stworzone na zasadach, że gdy człowiek nie jest świadomy, gdy nie uruchomił odpowiednio silnie Świadomego Ja, to systemowcy mają wszelkie prawo ściągać z niego, z jego Duszy daninę energetyczną. Bo Dusza stworzona przez Twórców Dusz jest ku temu bardzo łatwym kąskiem. Działa na ich korzyść. Tak wiele cech Duszy bardzo mocno sprzyja Niskiemu Światu! i jego „opiekunom” a właściwie „żniwiarzom” niskich energii.

Ale ja już nie chcę osobiście się dołować – idę wyżej, mam nadzieję, ku osobistej wolności, ale z Ducha, gdzie mnie żaden poziom buddiany,
polityczny nie będzie nękał.
Nie rozpuszczę światowego poziomu buddialnego, będzie sobie istniał, razem z polityką, ale po co mają mnie szargać ich gry? Lubię spokój i
uśmiech 🙂

Gdy przekraczamy buddialno-atmaniczny to również przekraczamy, pozostawiamy z tyłu naszą kunktatorską część Duszy (Niższą Duszę) i przechodzimy do Ducha (Wyższej Duszy).

Przestajemy być bateryjką. A to, co nią było (co stanowiło Duszę) rozpuszcza się, tak jak się może wylać rozładowany akumulatorek, który nie był ładowany, a tylko rozładowany do końca.

Ludzie, organizacje, istoty działające na poziomach buddialnymi i atmanicznym bardzo chcą, aby go nie przekroczyć, bo niedaleko wyżej jest poziom anupadaka – osobistej wolności.
I tam już nie mają w ogóle nic do powiedzenia. Nami nie targają napięcia, systemowcy nie czerpią z nich zasilania, harmonia, dobrostan i błogość nie interesują ich, wręcz odpychają. Dla nich jest to „fuj!”.

Kiedyś Wojciech Cejrowski będąc w Jerozolimie tłumaczył, dlaczego diabeł nie lubi kadzidła. Nie dlatego, że się go boi, bo się go nie boi. Ale dla tego, że jest ono dla diabła wstrętne.

Podobnie „wstrętne” są wysokie i czyste wibracje dla istot duchowych z łuku zstępującego. Nawet dla tych wysokich istot, które wydawałoby się, że mają tyle do powiedzenia w naszym życiu. Odsuwają się od nas, gdy się harmonizujemy, gdy nabieramy mądrości, zrozumienia, świadomości.

Oczywiście ich manipulacje i spiski i co tam jeszcze jest nadal istnieje sobie na niższych poziomach, w Niższym Świecie. Nie ma co się oszukiwać, że „jak się oczyszczę, to się świat zmieni”. Natomiast gdy ktoś przejdzie świadomie na anupadakę, adi to nie ma z tym kłopotu, bo widzi to „z góry”.
I nawet najwyższych dostojników tych organizacji osobiści może przekroczyć w którą chce stronę. A co więcej, oni są świadomi praw duchowych i będą go traktować z należytym szacunkiem.

A jednocześnie staje się dla nich niewidzialny i bezużyteczny. Przestaje być „bateryjką” i automatem jest nieatrakcyjny jako dawca energii.
Dodatkowo taka osoba powraca do pierwocin swojej egzystencji, do tego stanu niewinności i czystości mentalnej, intelektualnej, która jest udziałem zwierząt.

Przekroczenie

To jest ten proces przejścia duchowego, który opisuje Ken Wilber, a pozorne podobieństwo, utożsamianie przez niektórych poziomu pierwotnego (pierwszego) i trzeciego (ponadatmanicznego i wyżej) nazywa „błędem pre-trans” (ja na to mówię „błąd pre – past”).

Przeżywanie świata na poziomie anupadaka i adi jest tym, co opisują jako powrotem do pierwotnego oglądu świata „po oświeceniu”.
Nie chcę deklarować, że jest to jakieś wielkie „oświecenie”, natomiast pozbycie się zainteresowań buddialnych, oczyszczenie się z radosnego acz przymusowego grzebania się w .. błocie buddialnym jest dużym osiągnięciem, jak dla mnie.

Jeśli ktoś tego nie osiągnął, nie ma co załamywać rąk. Dusza ma za sobą ileś wcieleń takiej babraniny, więc mocno do niej lgnie. Do opuszczenia Niższego Świata sporego zaangażowania w budowanie własnej Świadomej Jaźni. To tak jak pojazd kosmiczny aby wyjść na orbitę potrzebuje pierwszej prędkości kosmicznej. Ale daje z czasem radę, jeśli jest zaangażowany w to, jeśli rozumie się o co chodzi, to Dusza się poddaje.
Dusze są zbudowane „dla potrzeb” Archontów, Twórców Dusz, ale jednocześnie nie mogły być zbudowane PRZECIWKO ostatecznemu Duchowi (niepodzielonemu, nierozdzielnemu, jednolitemu), ponieważ nie mogły mu zaprzeczyć.

Jeśli więc mówię „Jestem jednym ze Źródłem” i na tym opieram swoją praktykę i powoli zaczynam patrzeć na różne przepychanki buddialne jako na przepychanki a nie na poszukiwanie harmonii, to po prostu wypływam na wierzch – zupełnie bez wysiłku. Tak jak olej wypływa nad wodę.

Olej nie używa siły, aby wypłynąć nad wodę. Jego gęstość jest mniejsza (wibracje są wyższe) niż wody.
Tak samo wibracje ponadatmaniczne są wyższe od buddialnych. I wystarczy je pielęgnować, aby bezwysiłkowo eksmitować się z obszaru zaburzonego.. buddialnymi wartościami, niepokojami, kłopotami i atmanicznymi ideologiami, religiami.

Reklamy

Previous Older Entries

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: