Najsilniejsze narzędzie duchowe 

Najsilniejsze i najszybsze narzędzie duchowe
jest to:

Rozpoznanie

Rozpoznanie jest to wgląd Świadomego Ja w coś, co dotąd było nierozpoznane, nieznane.
A to tam było.

Możemy rozpoznać np. że do jakiegoś zamka mamy już klucz, w naszym pęku kluczy, które nosimy przy sobie.

Albo, że smartfon może służyć nam na nowy, nieznany dotąd sposób. A to może być coś wartościowego, a nam potrzebnego.

Albo, że to coś co przeżywaliśmy i robiliśmy sobie wewnętrzne doświadczenia to była wizualizacja, albo świadome poruszenie ciałem subtelnym na jakimś poziomie iks. Sami sobie tego tak nie nazwaliśmy. A przychodzi ktoś z zewnątrz i mówi: przecież ty robisz wizualizację. I mówi: z pomocą tego można osiągnąć to i to.

Rozpoznajemy, że to już tam było, i że już to robiliśmy, ale np. nie wiedzieliśmy, że jest to aż tak ważne, pomocne, czy wysokie, jak sądziliśmy.

Nieświadome osiągnięcie

W wiele spraw, co prawda możemy wejść nieświadomie. I zdziwić się – o, to tak można? Wtedy nie mamy rozpoznania. Nie mamy świadomości – jak to zrobić.

Jeśli nie mamy rozpoznania świadomego tej pozycji, tego fajnego obszaru,

Happy Dog with Tongue Out and Head Tilt

to Dusza może się stamtąd wycofać, a my – możemy się poczuć zawiedzeni – bo to przyjemne odczucie się już skończyło! A my chcemy więcej!

Chodzi o to, że można wejść w przeżywanie czegoś nieświadomie.

Utknięcie Duszy

Albo – można wejść w coś, w jakąś „wersję rzeczywistości” i tak trwać w niej – miesiącami, a nawet latami! Wiemy, że „kiedyś było inaczej”, a teraz – Dusza się przykleiła do tej wersji świata i z upartością jej broni, że to jest właśnie ta, która jest prawdziwa.

Przykładowo, ktoś może wyobrażać sobie, że jego życie jest do kitu, bo ma O WIELE mniej pieniędzy od innych. I wystawiony jest na jakieś ciosy losu.

Ale przecież najczęściej – żyje z tym przez lata. To, że nie jest członkiem elitarnego klubu i nie zarabia milionów – nie ograbia go/jej z przeżyć duchowych. Więc załamany nastrój płynie z porównywania się. Gdy się przestaje porównywać, znika poczucie gorszości.

I można to zrobić natychmiast.

Potrzeba jednak „odwagi duchowej”, aby wyjść ponad samsaryczną wizję (ułudę), która rozpościera się w społeczeństwie, mówiącą np. że jeśli nie ma ktoś auta za co najmniej 50 000zł, to się nie może liczyć jako wartościowy człowiek.

Wiele osób nie ma takich samochodów, ba, w ogóle nie ma samochodów, a duchowo sobie świetnie radzą.

Potrzeba więc przenieść się świadomością w inny obszar.

Pogoda jest taka sama dla wszystkich.

Ten kto pracuje w korporacji ma jedynie o tyle ciężej, że niestety poddany jest działaniu klimatyzacji w biurowcu, w którym pracuje.

Możemy zmienić punkt widzenia, wyjść, wyciągnąć Duszę z utknięcia.

Wystarczy zauważyć dwie sprawy:

  1. To, co przeżywamy, to nie jest jedyna wersja rzeczywistości
  2. Niemal równie łatwo moglibyśmy wybrać inną wersję, którą właśnie rozpoznaliśmy, że jest, że istnieje, że ewentualnie mogłaby być naszą realnością, jeślibyśmy na to się zdecydowali.

Co prawda – często nie chodzi o niskie poziomy, np. fizyczny, czy nawet emocjonalny.

Mówią „mądrzy coachowie” (nierzadko nosiciele krokodyli): Możesz być bardzo bogaty, jeśli zechcesz.

To może nie być prawdą. (no chyba, że sobie weźmiesz silnego krokodyla przyczynowego)..

Ale.. możesz być bardzo szczęśliwy nawet jeśli nie będziesz tak bogaty (poczucie szczęścia – realizacji czegoś wartościowego, możesz mieć na wysokim ciele subtelnym, a dojście tam zajmuje kilkanaści sekund, jeśli masz odpowiedni poziom świadomości, jeśli możesz to rozpoznać i przesunąć własny punkt widzenia w tamto miejsce nazwane „szczęście”.

Wielcy bogacze też przesuwają punkt zboru w ten punkt zboru zwany „szczęście”, acz kosztuje to ich zwykle wiele pracy i znoju przez ileś lat.

Bo szczęścia właśnie chcą, pragną.

Owszem, osiągają to, ale można tam dojść, do tego przeżycia bez takich dużych kosztów na niskich ciałach, bez tylu wyrzeczeń.

Jedyne wyrzeczenia, które będą potrzebne, to będą na ciałach wyższych:

np. „wyrzekam się bycia w punkcie zboru, w którym patrzę na siebie jako na nieudacznika”

„wyrzekam się porównywania siebie z tymi „naprawdę dobrymi”, ponieważ wiem, że wiele z nich ma krokodyle i to dzięki nim mają takie osiągnięcia – a ja mam z powodu tego porównywania się mocnego doła”.

Takie wyrzeczenia są jak najbardziej korzystne!

I powodują wychodzenie z niekorzystnych punktów zboru (widzenia) ku korzystnym, zdrowym, pożytecznym.

Inny świat, to często świat nam nieznany

Oczywiście, nie od razu można tego dokonać. Bo jak tu przejść na inną linię losu, na inną linię czasową, jeśli nie mamy świadomości tego „innego świata”? Dlatego warto czytać, uczyć się, dowiadywać się o postawach duchowych. Taką ciekawą książką tu może być „Przebudzenie” Antonego De Mello.

Jak chcemy inaczej żyć, inaczej interpretując tą dobrze znaną nam rzeczywistość, przedmioty, zachowanie osób, to potrzeba nam innego wytłumaczenia tej rzeczywistości. Potrzebujemy znać inne znaczenie.

Np. Młotkiem można się uderzyć w palec i boli.

Ale także możemy za pomocą młotka możemy gwoździami połączyć belki drewniane i zbudować w ogrodzie altankę, w której będziemy przesiadywać (także ze znajomymi, z bliskimi) i będzie nam bardzo miło i komfortowo.

Więc młotek możemy pojmować jako wspaniałe narzędzie, które przysłuży się do naszego komfortu i relaksu. Czyli dokonaliśmy przełączenia znaczenia przedmiotu „młotek” i już nie patrzymy na niego po staremu, a raczej po nowemu, z radością i wdzięcznością. To jest przejście pomiędzy liniami losu, za pomocą zmiany postawy (wobec młotka) na poziomie ciała adi (ciała przypisywania znaczeń).

Do zastosowania tego rozpoznania potrzeba paliwa:

Świadomości

Potrzeba nam znajomości rzeczy, znajomości tych potencjalnych możliwości młotka, który może dać nam w rezultacie – tyle przyjemności.
A więc – warto mieć wiedzę, rozpoznawać możliwości, opcje, poszerzać horyzonty.

Jeśli będziemy jako dziecko wiedzieć, że oprócz fajnego wymachiwania młotkiem możemy go zastosować do wbijania gwoździ, to rozszerzymy naszą świadomość. I powoli możemy dochodzić do rozpoznania, że ów przedmiot może nam posłużyć do wielu ciekawych działań! (bardzo chłopięcy przykład, czyż nie? Może by tu dać jeszcze jakiś przykład dla dziewczynek!?)

Młotek się nie zmienił!

To dzięki świadomości możemy go używać w nowy sposób. Jeśli uświadomy sobie możliwości, które już mamy, a które są z nim związane, związane z tym, że go posiadamy, to możemy zacząć używać młotek w inny sposób. Bardzo przydatny i przynoszący nam wiele przyjemnych przeżyć – przyjemnych chwil w ogrodzie.

Podobnie i w duchowości

Wiele, wiele razy widziałem jak ludzie rozpoznawali nowe obszary swojego życia.

Nie poznawali ich – bo już je czuli. Ale rozszerzali swoją świadomość na swoje dotychczasowe odczucia.

Na przykład poszczególne ciała subtelne – czuli od dziecka.

Ale można im opowiedzić o nich, o ich możliwościach. O tym, że niższe ciała nie muszą być traktowane jako jedyna istniejąca rzeczywistość, jak im powiedzieć, że mają Ducha! – już mają Ducha, to są w stanie się z jego pomocą wyciągnąć – sami siebie – z opresji na niższych ciałach subtelnych [więcej].

Często się niestety spotykałem, że mimo pracy – np. w psychoterapii, gdy terapeuta nie umie wskazać poruszeń wewnętrznych w człowieku, gdy nie nazywa wewnętrznych stanów (a tak jest najczęściej), to pacjent niestety nie ma rozpoznań („aha, to to jest to!”, „a, rozumiem, to można zastosować do tego i tego”). Pacjent niestety najczęściej na terapiach „klasycznych” nie ma wglądów sam z siebie. No i nie ma efektów, nie ma zysków z wielu godzin pracy. A ma za to rozczarowanie i zniechęcenie.

Często wystarczy rozpoznanie, aby zmienić swoją rzeczywistość duchową.

Jednakże – do rozpoznawania potrzeba świadomości. Nie sposób zrobić czegoś trwale bez świadomości. Owszem, coś „może się udać”, ale Dusza jest zmienna. I jeśli gdzieś nawet „wejdziemy”, to Dusza sama z siebie stamtąd może się wycofać. A my (nie będąc świadomymi) możemy nawet nie wiedzieć gdzie byliśmy („a było tak fajnie, ja jeszcze tego chcę!”).

Świadomość tworzy się w procesach zwanych:

Refleksja i Uwaga

Patrzenie z uwagą na to co jest w chwili obecnej
i rozpoznawanie z refleksją tego, co już się nam przydarzyło,
to dwa sposoby na to, aby poszerzać świadomość.

W zakresie sposobu „uwaga” zawierają się także wszelkiego rodzaju rozpoznania, wglądy wynikające ze słuchania nauk, wykładów, czytania książek – jak ktoś nam coś pokazuje palcem. A nasza uwaga nie wędruje na palec, tylko na to, co on pokazuje. I dzięki temu – dostrzegamy coś więcej. Rozpoznajemy coś więcej. Uwaga nam się poszerza.

Efektem Refleksji jest zmiana wewnętrznej postawy do tego,
co już przeżyliśmy.

Aby mieć refleksję, potrzebujemy uważnego
(acz nie przesadnie) przeżywania. I tyle.

Zmiana świata na inny

Zmiana naszego własnego życia potrzebuje zmiany naszej postawy wewnętrznej. Nazwać to można za Carlosem Castanedą „zmianą punktu zboru” (in. punktu widzenia, punktu z jakiego patrzę na świat). Równa się to (w światach subtelnych) zmianie nawet całego świata, w którym żyję.

Na początku taka zmiana może być niewielka, więc ten nowy „inny” świat może bardzo przypominać dotychczasowy.

Z czasem jednak, gdy będziemy mieli coraz szerszą wizję, gdy nasza Wyższa Dusza (Duch) będzie mieć coraz szerszą wizję światów (pomiędzy którymi może przechodzić), to będziemy mogli zmieniać odczucia na świat w niemalże sekundy na odczucia naprawdę mocno różne od dotychczasowych. Będzie można przchodzić do „innego świata”, tylko na podstawie „przełączenia wewnętrznego”. Nawet nie będzie to proces, a przeskok. W Wyższym Świecie (ponad ciałem atmanicznym) bowiem nie ma procesów – a są przejścia skokowe.

 

Łatwość w przełączaniu oczywiście jest zależna od osobistej karmy i ilości energii w Ciele Bolesnym [link].
Im mniej bolesności na codzień przeżywamy, im rzadziej uruchamia się nam reaktywność Ciała Bolesnego, tym łatwiej możemy mieć dostęp do Wyższego Świata i tym łatwiej nasza Wyższa Dusza może przeskakiwać na inny punkt widzenia.

Reklamy