Moje sesje z Duszami

Sesja terapeutyczna jest to czas przeznaczony na to, aby człowiek, nie niepokojony przez otoczenie miał możliwość podziałania z własnym tematem, ze wsparciem terapeuty.

Sesje, które proponuję polegają na tym, że osoba sobie leży i dzięki odpowiedniemu prowadzeniu przychodzą obrazy, które Dusza ma i chce o nich opowiedzieć. Przychodzą także różne istoty z którymi nawiązujemy rozmowę.
Dzięki temu zarówno taki ktoś sam (osobowość, Świadome Ja), jak i jego Dusza mają przeżycie dokładnie w obranym na tą sesję temacie. Najczęściej efektem sesji jest rozszerzenie wizji dla Duszy, a dla osoby zdobycie szerszej świadomości o co chodzi w tej sprawie. Zwykle osoby, które są gotowe i zaznajomione z pracą duchową (medytacje, modlitwy) wchodzą w oczszyczanie dawnych wydarzeń (z poprzednich wcieleń), które są istotne dla tego tematu.

Sesje te, jak się może domyślacie nie są jedyne dostępne czy możliwe. Wiele osób potrafi pdobne prowadzić. Przykładami mogą być;

– metoda Regresingu Leszka Żądło, a w niej sesje regresywne

– sesje Leszka-Henryka z Youtube

– sesje Calogero Grifasi [link]
tu jest bardzo ciekawy wywiad z C.G. o jego pracy za pomocą sesji regresyjnych

Unikalność tego co proponuję polega na rozpoznaniu w sesji Duszy i jej aktywności. Daje to dodatkowy wymiar sesji i zmniejsza dezorientację wszystkich uczestniczących.

Początek sesji

Sesje wyglądają bardzo podobnie do siebie w formie. Osoba kładzie się, zamyka oczy. Na początku każdej jest krótka modlitwa do WJ i Boga, Przewodników Duchowych, prośba o pomoc i prowadzenie. Następnie relaks – 10 do 15 minut prowadzonego rozluźniania poszczególnych części ciała. W czasie tego pytam się w jakim stanie rozluźnienia jest osoba w skali od 10 do 1.

Po relaksie wchodzimy w sesję.
Na początku sugestie upewniające: że ta osoba będzie cały czas obecna i przytomna, będzie rozumieć co się z nią dzieje, będzie pełna energii, rozluźniona, uważna, będzie wszystko pamiętać z sesji. W każdej chwili będzie mogła wyjść z sesji jeśli tylko tak zdecyduje a ewentualne zewnętrzne zakłócenia nie przeszkodzą jej w dobrym samopoczuciu.

Docieramy do przyczyn naszego losu

Sesja rozmowy z Duszą jest wyjątkową okazją do rozmowy z Duszą. Bardzo często w życiu mamy okazje być sterowani przez własne Dusze, natomiast bardzo rzadko mamy możliwość wpływać na zachowania i postawy naszej Duszy.

A że nasza Dusza jest niekiedy wielokrotnie silniejsza od naszej osobowości, to zgadnijcie, czyja wersja rzeczywistości staje się realnością dzięki wchodzeniom w te albo inne doświadczenia?

No oczywiście wersja Duszy tu ma zdecydowaną przewagę – najczęściej żyjemy „życiem własnej Duszy”, a nie życiem takim, jakie byśmy sobie sami, w swojej świadomości (swoim Świadomym Ja) wybrali. Nawet możemy wiedzieć „jak ma być dobrze” i istotnie jest to lepsza wersja rzeczywistości, ale „coś” nas pcha do wersji gorszej. Co to? To oczywiście nasza Duszka kochana.. 🙂 chciała się potaplać a to w kłótni z partnerem/ką, a to chciała zobaczyć sobie jak to jest być samotnym/ą, a to była przekonana, że brak pieniędzy jest tym słusznym czymś, co potrzeba przez ileś lat przeżywać, bo są na to argumenty.

Nawet wiedząc, żę coś takiego jest niespecjalnie dobre, przyjemne ani też mądre, duża większość osób naprawdę nie ma na to wpływu, żeby te kłopoty się nam NIE zdarzały. Siłą osobowości, intelektu, a nawet przez przymus świadomości można trochę przeć przez życie, ale tej energii jest niewiele, dalej kończy się ona i zostaje tylko energia Duszy, która może być właśnie mocno niechętna obranemu przez świadomość celowi. I co wtedy? Można się porównać do samochodu, który kierowca wyprowadził z garażu, wyjechał z miasta i utknął na wiejskiej drodze, bo mu paliwa zabrakło. Łatwo do celu nie dojedzie, bo nawet nie widać w okolicy zabudowań, a szosa pusta.

Co się dzieje w sesji?

Po relaksie mamy, jako prowadzący pytać człowieka o jego odczucia, przeżycia, które są związane z tematem, który sobie wybrał na sesję. Tematy mogą być różnorodne, ale najczęściej jest to to, co człowieka „gniecie”. Potrzeba aby „nie gniotło” jest zwykle duża, możecie sobie przypomnieć co potrafi zrobić mały kamyk w bucie.

W sesji mamy do czynienia z własną Duszą. Przychodzą także Dusze innych osób, a i też inne istoty, które są zaangażowane w los osoby sesjującej, jeśli się je zaprosi.

W sesji pytamy i rozmawiamy z leżącym człowiekiem, ale mamy dostęp do osobowości i Duszy za razem. Co więcej, jeśli ktoś wie, jak się zachowuje Dusza i jakie może mieć postawy, i że jest ona „czymś” poza osobowością i poza naszą kontrolą, to może łatwo zidentyfikować jej postawy. Np. „nie chce mi się iść do szkoły” to oczywiście postawa Duszy, bo np. boi się ona sprawdzianu. A osobowość wie, że lepiej pójść bo i tak ten sprawdzian będzie prędzej czy później. Tak się różnią emocjonalne i przeżyciowe postawy Duszy od postaw wykalkulowanych i nieco chłodnych od osobowości.

W sesjach wglądowych z Duszą widać dokładnie jak Dusza była nieświadoma tego, co naprawdę się działo w momencie przyjmowania tego częściowego opętania.

Co ciekawe, w Duszy powoli narasta gotowość na obejmowanie wewnętrznym wzrokiem wglądu sytuacji w jakiej jest, z jaką ma do czynienia. Dajmy na to, przed sesją Dusza była wpatrzona w któregoś boga hinduskiego i traktowała go jako wyrocznię, pana i władcę. Bo jej tyle obiecał. Natomiast Boga kreatora nie widziała, nie zdawała sobie sprawy z tego, że w ogóle jest, że istnieje. W czasie sesji mozolnie były odcyfrowywane i pokazywane Duszy poszczególne oszukańcze obietnice owego boga hinduskiego, które nie były spełniane, a i przykuły Duszę na długie lata do owej istoty. Pokazywany był również Bóg Stwórca jako odniesienie, inny wysoki byt, którego wcześniej Dusza nie rozpoznawała. Dzięki temu Bóg zaczął być w ogóle widziany i zaczął być powoli brany pod uwagę.

Wgląd Duszy (rozpoznanie przez Duszę obiektów w jej świecie) jest to jakby bardziej prymitywny stan świadomości, którą znamy z naszego ludzkiego doświadczenia. Dusza w czasie sesji rozszerza sobie wgląd, często przez w ogóle pracę w sesji. Dzieje się to niejako samorzutnie. Nie staramy się o to. Wgląd Duszy to zdawanie sobie sprawy, że coś jest, chociaż się tego wcześniej nie widziało. W takim przypadku logicznym będzie branie tego pod uwagę. Dusza nie rozumuje sama z siebie, potrzebuje osobowości, Świadomego Ja prowadzącego sesję, albo i samego   Świadomego Ja „posiadacza tej Duszy” do pomocy. Gdy Dusza nie ma świadomości, że coś jest w polu, że coś oddziałuje, to tego nie uwzględnia i sprzeciwia się braniu tego pod uwagę. Robi tak, jak jej wygodnie. Gdy zaś, wraz z upływem czasu (sesje, rozmowy) zacznie się „rozglądać” po duchowym świecie, zaczyna miec świadomość, że ów świat jest bardziej złożony. I wtedy można zacząć się do tego odwoływać w rozmowie z nią, zacząć poddawać argumenty, dotyczące tego co nie było brane pod uwagę.

Duszę prosimy na scenę!

Mój typ sesji różni się od różnych znanych mi sesji tym, że uwzględnia się Duszę. Jest to typ bardzo podobny do sesji Calogero Grifasi. Jednak nawet on, tak bardzo sprawny terapeuta nie ma rozeznania Duszy.

Sesje Regresingu także nie rozpatrują Dusz, a tylko poprzestają na rozpoznaniu podświadomości (pś). Jest ona częścią Duszy, tą najbardziej zaprogramowaną, najbardziej działającą na bazie wzorców zachowań, czy ugruntowanych postaw. W sesji Regresingu pracuje się z „wzorcami podświadomości”. Nie traktuje się jednak pś jako partnera do rozmowy, mającego swoje osobiste postawy, chęci, niechęci. „Komputer nie ma chęci, ma programy” możnaby powiedzieć. Ja natomiast uznaję Duszę za osobny byt, który może być rozróżniony od Świadomego Ja (inaczej nazywanego Obserwatorem).

Czemu to by było potrzebne aby rozpoznawać Duszę i z nią konkretnie rozmawiać? Przecież jest tak wielu terapeutów, którzy mają sukcesy, a nie stosują tego?

Otóż w trakcie sesji rozmawia się.. właśnie, z kim się rozmawia?

Można odpowiedzieć „z tą osobą!” Jednakże jak wchodzimy w relaks, to osobowość ucisza się i co? Czy z osobowością rozmawiamy? Nie. To z kim? Z podświadomością, podpowiedzą reresingowcy. Jak się przypatrzeć na zachowanie i cechy takiego bytu, z którym się rozmawia w sesji, to okazuje się, że jest to coś lub ktoś o wiele bardziej złożony od prostego zbioru wzorców do wykonania (nazywanego podświadomością). Dla mnie jest to Dusza.

W sesji często dochodzimy do wcześniejszych wcieleń. W nich obecnej osobowości na pewno nie było. To czy możemy do tego człowieka z pełnym przekonaniem mówić: „przypomnij sobie co wtedy czułeś, zobacz, jak wtedy zdecydowałeś?” Nie, nie możemy, ponieważ osobowość (która zwykle odpowiada na takie pytania), nie ma tamtych wspomnień, więc nie odpowie. Świadome Ja zwykle nie przechowuje w sobie wspomnień, bo żyje tu i teraz. Jeśli ktoś może odpowiedzieć, to jest to Dusza.

Mamy więc sytuację, w której terapeuci nagminnie odwołują się do tego leżącego w sesji człowieka, tak jakby pytali taką osobę jaką znają w codziennej świadomości. Próbują stosować wypowiedzi które działają w relacji do osobowości, gdy człowiek ma ją włączoną i aktywną. A przecież w sesji właśnie osobowość ma być „uśpiona”! Świadomość osoby w sesji jest zmieniona (jak to się niedokładnie określa), przebywa ona w specjalnym stanie.

Zadając pytania człowiekowi jakby się nie zmieniał terapeuci idą za mitem o jednolitości cząstek Duszy [link], o jednolitości człowieka. Jest to mit, za którym stoi wręcz tabu (nie wolno w ogóle poruszać tego tematu, że składamy się „z jakichś cząstek”).

Sprawa na szczęście jest bardzo prosta. Wystarczy abyśmy wiedzieli, że mówimy do Duszy, że z nią mamy w dużym stopniu do czynienia. Jeśli ktoś jest zorientowany, jak działa Dusza [link], to będzie w stanie łatwo i płynnie prowadzić ją w sesji.

Co oczyszczamy?

W sesjach bardzo często pojawiają się relacje. Z innymi ludźmi, i z innymi istotami duchowymi. Trzeba się nastawić, że zupełnie niekoniecznie będziemy mieli do czynienia z kimś „równym nam”. Istoty, z którymi może nam przyjść rozmawiać mogą być np. o wiele potężniejsze od nas samych. Wtedy własną siłą nic nie zdziałamy, potrzeba się odwoływać do odwiecznych duchowych praw Wszechświata, które wiele istot z chęcią nagina i łamie.

Przykładowo hinduistyczne bóstwa w dużej części manipulują ludzkie Dusze i nie mają przy tym skrupułów, dobro osobiste ludzkich Dusz raczej tu nie wchodzi w grę.
Jednak nie chcą przyznawać, że coś źle robią, ponieważ Dusze się poddają im same z siebie, lgnąc nieświadomie do potęgi, do siły, do dużych energii. Szukając tam wsparcia, a nawet „rozpuszczenia się w boskości”. Pomysłów i typów zależności jest mnóstwo. Jednak co to za rozpuszczenie się w boskości, jak chodzi tylko o inną istotę? Raczej można to nazwać „poświęceniem się i swojej energii” tej istocie. A nam co zostaje? He, mało co.

W sesjach spotkać się można z różnymi istotami, także z oszukańczymi „władcami karmy” [link do sesji Calogero z Oskarem], i z innymi. W sesji jest to spotkanie spokojne, podczas gdy „na jawie” same myśli o tym mogą przyprawiać niektórych o lęki.

Możesz spytać: jak to, teraz, w Polsce, u zwykłego człowieka, który może nigdy nie słyszał o takim Krisznie czy Ganieszy? Albo o Opiekunach Krokodyli? Tak, tacy „zwykli” ludzie czasami mają kłopoty z tym związane. Ale zwykle nie są oni tacy bardzo „zwykli”, jak już mają taką karmę duchową (związaną z duchowością).

O sposobach, patentach na dominację jednych Dusz nad drugimi mówi Sławomir Majda w swoim filmie:

Sama świadomość istnienia uniwersalnych praw duchowych (np. prawo do samostanowienia duchowego), oraz powoływanie się na to prawo jest w stanie wiele zdziałać w sesji, wiele się uwalnia dzięki temu.

Relacje nieharmonijne, które bazują na wykorzystywaniu jednej ze stron, z reguły są przyczyną kłopotów karmicznych, tego, że ktoś nie jest w stanie żyć swobodnie i szczęśliwie. Jednak samo zobaczenie tych zjawisk, a potem odpowiednie rozmowy ze stronami tej relacji mogą poprowadzić do albo rozwiązania jej, albo uzdrowienia.

Oprócz relacji w sesjach napotkamy także podłączenia, umowy, ślubowania, implanty w ciałach, różnorakie przedmioty ochronne, płaszcze w które Dusza może być ubrana, i inne sprawy, trochę nie mieszczące się w głowie w codziennym przeżywaniu, że możemy od nich być zależni. Raczej to by przypominało jakąś fantazję, bajkę. I tak jest, Dusze żyją w takim „bajkowym” świecie, który jednak może mocno wpływać na świat codziennie widziany. Czy więc uważać bajkę Duszy za coś błahego i mało poważnego, niestosownego w tak szczytnym zajęciu jakim jest duchowość? Nie opłaca się odrzucać Duszy i jej świata, warto się z nim zaprzyjaźnić i być przewodnikiem własnej Duszy. Bo zarówno nam się to opłaca życiowo, jak i do tego jesteśmy powołani jako Świadome Jaźnie, aby przejąć ster życia od Duszy.

Potrzeby Duszy

W sesji człowiek sam się nie zmienia, ale poprzez świadome zobaczenie swoich blokad, jego Dusza może zdecydować o ich rozpuszczeniu.
To nie sam człowiek uwalnia się od blokad i karmy, jakby sugerowały sugestie niektórych terapeutów: „a teraz uwolnij się od tego wzorca”. Jakby tak można było, to by człowiek nie potrzebował jakiejś sesji i w codziennej świadomości, gdzie dominuje osobowość i ego potrafiłby po prostu zrzucić z siebie daną blokadę, obciążenie. Ale to tak nie działa.
Potrzeba więc sesji, w której dobrze łączymy się z własną Duszą i to ją prowadzimy, aby rozpoznała co się „tam gdzieś” narobiło. To Dusza ma dostać odpowiednie wglądy, a my mamy pokazać na czym nam zależy.

Niestety, można powiedzieć, to zwykle nie „ktoś nam naszkodził”, a nasza własna Dusza narobiła srogiego ambarasu i teraz „jest jak jest”, ale wcale nie jakoś różowo.
Stąd takie sesjowanie, czy wręcz większość pracy duchowej polega na wychowywaniu Duszy, która ma mentalność 4-5 latki.

Ciekawe, ale metoda Sedony wymyślona przez Lestera Levensona w USA bardzo dobrze się wcelowuje się w częste kłopoty Dusz (i osób mających te Dusze). Otóż Levenson zauważył, że są pewne podstawowe kłopoty, które powtarzają się w postawach Dusz:
– potrzeba akceptacji, czy nawet aprobaty
– potrzeba kontroli, czy władzy
– potrzeba zabezpieczenia siebie

O, wiele razy w sesjach wychodziło, że Dusza chciała czegoś dla tego, aby się poczuć zaaprobawana, albo bezpieczna.

Dusze są nieracjonalne, a nawet można powiedzieć totalnie naiwne. Spotkałem się z taką, która się dała podpiąć jakiemuś hinduskiemu bóstwu, które zawłaszczyło jej energie i w wielu obszarach życia przekonało ją do tego, aby Dusza szukała u niego rozwiązań, odpowiedzi, nie u Boga. Kłamstwo na kłamstwie. Ale tam „na górze” nie ma policji ani prokuratury, więc to przechodzi, a nawet trwać może wiekami, bo Dusza nie weryfikuje sobie swoich postaw. Uważa bowiem, że „jak jest to tak jest dobrze, i po co zmieniać jak coś jest dobrze?”

Odczucia końcowe

Każda dobrze prowadzona sesja zwykle kończyła się dla osoby pozytywnym, dodatnim, uspokajającym, końcem. Jest odczucie rozluźnienia, i zwiększenia rozpoznania spraw w swoim życiu.
Dodatkowo, przez to, że przez ok 1,5 godziny przebywa się w stanie podwyższonych wibracjach, dotykają one i przechodzą przez ciało. Ono samo przez to w jakiś sposób przesyca się nimi, przyzwyczaja, więc powrót do rzeczywistości fizycznej wiąże się z  wyjściem ze stanu sesji. Pokazuje się to jako ociężałość ciała bądź jego drżenie. W pierwszych sesjach ten efekt występuje mocniej w kolejnych słabiej.
Po ukończonej sesji warto się pogimnastykować, aby Dusza lepiej weszła w ciało.

Proponuję robić takie sesje z Duszą. Bo one realnie dają wglądy Duszom, a nie tylko są przekładaniem pudełek mentalnych, którymi Dusze nie są zainteresowane. W sesji dzieją sie realne przeżycia, nie zaś przemeblowania pudełkowe, to nie jest proces myślowy, nie jest to intelektualne, chociaż prowadzący potrzebuje używać swojego intelektu. I to jest duuuża przewaga sesji nad gadaniem na poziomie osobwości o najszczytniejszych nawet sprawach, nad słuchaniem wykładów bądź biernym uczestniczeniem w rytuałach religijnych.

W sesjach czasami Dusza jest tak uparta, że nic się z nią nie chce dziać. Ale 1,5 godziny pracy daje jej perspektywę, dzięki której może nieco rozumniej patrzeć na otoczenie. Generalnie każda sesja poszerza wgląd Duszy, przez co staje się ona „rozumniejsza” – na swoim poziomie, na swoje możliwości. Ten jak go nazywam „wgląd Duszy” jest rodzajem świadomości dla Duszy.

Dusze przychodzą do siebie na zasadzie grupowania się, „podobne do podobnego”. I zwykle tworzą takie skupiska energii, z których nie widać innych energii, nie ma innych punktów widzenia. Łatwo w swoich wibracjach utknąć, bo wiele może potwierdzać, że jest tylko to, a Dusza broni swoich postaw (nie widzi powodów dla których miałaby je zmienić. I taki ktoś może odczuwać, że „coś chciałby zmienić, a nie daje się, jakby wszystko się sprzysięgło”. A jest to realizacja jedynie osobistej, silnej postawy Duszy.

Sesje takie są nie tylko dla osób, które „utknęły” w swoim życiu. Osiąganie nowych celów, wychodzenie z rutyny, transformacja osobista – to wszystko może być mocno wspierane przez taką sesję.

Podobnie może jak ustawienia, dają możliwość rozpoznania spraw, które warto przebadać i pokazać Duszy, aby ta zdecydowała, że jednak może chciałaby inaczej postępować w życiu.

Jeśli się wyjdzie ze stagnacji, z pola niemożności, warto iść przed siebie w swoich potencjałach, korzystać z życia, cieszyć się z możliwości, radować. Dla osoby u której Dusza blokuje takie poruszenia, działania, to takie sesje mogą dawać dobre przygotowanie do własnych działań. Nie ma też co oczekiwać cudów: sama sesja życia nie zmieni. Trzeba pewnie będzie podjąć ileś osobistych decyzji i podziałać w realu, aby doczekać się zmiany. ALE brak oporu, blokady własnej Duszy to daje różnicę i to czasami dużą.

Po dobrej sesji, jak ktoś powiedział, „nie mogę już myśleć po staremu, nie daje się”. Mógł myśleć, tylko po nowemu, bo myślał na energiach które mu poddawała Dusza, a jak ona zmieniła postawę, to i myślenie się zmieniło.

Jednak najczęściej jest tak, że zrozumienie siebie i swojej Duszy powiększa się stopniowo. Pojawia się odczucie jak te relacje są zbudowane, co jest od czego zależne. Czego potrzebuje Dusza. Znajoma opowiada, że wyszło w sesji, iż jej Dusza pragnie być zaopiekowana. A dotychczas nikt się nią nie opiekował. Więc ona teraz, po sesji, w codziennej świadomości, jako osobowość, mimo, iż nie chciała się nigdy nikim opiekować, mówi, że dla własnej Duszy może zrobić wyjątek, i się nią zaopiekować. To jest piękny przykład zmiany postawy i zrozumienia duchowego.

Podsumowanie

Osobiście nie jestem terapeutą. Nie mam na to energii. Według opisu z systemu Human Design jestem Projektorem, a to oznacza, że nie mam dostępnego dla siebie źródła energii życiowej do długotrwałego działania. (Nie mówię tego z idei, bo tak przeczytałem, ale długotrwałe doświadczenie mnie o tym przekonało.) Dlatego też moje sesje mogę prowadzić jedynie w niewielkim zakresie. Jednak każda sesja jest dla mnie sporym przeżyciem duchowym, najczęściej nauką. Chyba nie było sesji, w której się czegoś nie nauczyłem.

Mogę pomagać przy prowadzeniu przez kogoś, albo uczyć jak to robić, ale sam nie prowadzę większej liczby sesji. Osoby mając zdefiniowane wg Human Design niskie czakry, tzw. motory, posiadają energie, aby długotrwale pracować z Duszami. Stąd też moja prośba do terapeutów o zgłaszanie się, aby można było posyłać w odpowiednie miejsce osoby potrzebujące pomocy terapeuty.

Advertisements

2 komentarze (+add yours?)

  1. Kamil
    Mar 22, 2017 @ 21:37:19

    „Sesje, które proponuję polegają na tym, że osoba sobie leży i dzięki odpowiedniemu prowadzeniu przychodzą obrazy, które Dusza ma i chce o nich opowiedzieć. Przychodzą także różne istoty z którymi nawiązujemy rozmowę.”

    Andrzeju mam pytanie: kiedy sobie leżę i przychodzą obrazy to skąd mam wiedzieć że umysł tego nie wymyśla? Chodzi mi o to że już raz byłem na podobnej sesji, i gdy padało pytanie „co teraz widzisz?” miałem jakieś obrazy przed sobą ale nie były to obrazy jakieś wyraźne, dokładne, były normalne tak jakbym po prostu leżał i myślał o czymś. Kiedy rozpoznać że intelekt przejmuje kontrolę a kiedy to Dusza się odzywa? Mam z tym problem, trudno mi uwierzyć że to co widzę to nie „fake” stworzony przez umysł.

  2. Swiat Ducha
    Mar 23, 2017 @ 01:50:39

    Kamil

    Może cię zaskoczę, a może nie.
    Umysł, ten który masz siedzi sobie w Duszy. I to, co się mu/tobie pojawia, nie jest przypadkowe, a jest efektem zawartości umysłu (zawartości Duszy). Taka sytuacja jest po wielokroć wykorzystywana przez psychologów dla tworzenia testów projekcyjnych.

    To obowiązuje dla osobowości.

    Jeśli teraz wyciszyć osobowość (w relaksie z odp. sugestiami), to zostaje nam Dusza z zawartością, z przekonaniami Duszy.
    I teraz, gdy się do niej odezwiemy, odwołamy, gdy ją zaczniemy pytać, to sprawa prosta – wchodzimy w przestrzeń Duszy, tam, gdzie ona sobie upatrzyła przyczyny, podstawy dla swoich działań i postaw.

    Jeśli ktoś nie umie tego, jeśli nie dzieje mu się to nawykowo, to oznacza, że ma silną osobowość, albo silne nawyki racjonalnego cenzurowania, albo też mocno się blokuje na swoją Duszę (bo można, czemu nie, w Duszy mogą być mechanizmy blokowania jej samej).

    I teraz, aby rozpocząć sesjowanie, warto prowadzić ileś praktyk wstępnych (można różne, jest ich dziesiątki typów), choćby afirmacje z odpowiedziami. Odpowiedzi są od Duszy. Na ile się człowiek otworzy na owe odpowiedzi, nie cenzuruje ich, na tyle się otworzy na swoją Duszę.

Komentarze

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow Opowieści o duchowości on WordPress.com
%d blogerów lubi to: